(...) Przeżywamy z żoną olbrzymi problem wychowawczy. Nasz starszy synek uczy się w klasie pierwszej, młodszy jest w przedszkolu, w przyszłym roku zacznie zerówkę. Nie wiemy, jak pogodzić wychowanie z zasadami naszej wiary. Chcielibyśmy uczyć dzieci życzliwości i dobroci dla każdego, zaufania do ludzi, umiejętności pokornego przyjmowania cierpienia. Tak jest u nas w domu. Nasi synowie skarżą się na to, że w przedszkolu i szkole są źle traktowani, że inne dzieci wykorzystują ich dobroć, że często są prowokowane przez kolegów. Czy mamy uczyć dzieci, jak mają się bronić? Czy nasza dotychczasowa praca z nimi to był błąd? Jest nam bardzo przykro, że tak wyszło, ale musimy jakoś ochraniać nasze dzieci i chyba musimy je nauczyć, jak się bronić.
Robert
Radzenie sobie z przemocą jest problemem chrześcijan od czasów Pana Jezusa. Jest pytaniem, na które ciągle musimy szukać właściwej odpowiedzi. Obawiam się, że takiej jednoznacznej odpowiedzi po prostu nie ma. Zależy ona od konkretnej sytuacji i konkretnej osoby.
Mamy kierować się w życiu miłością. Taką, która nie jest uczuciem, lecz decyzją, nastawieniem na to, by dawać dobro wszystkim, których Pan Bóg postawi na naszej drodze. Starać się dostrzec, co jest prawdziwym dobrem drugiego człowieka. Mamy patrzeć sercem. Pamiętać o tym, że miłość nie wyrządza krzywdy. Takie mają być ogólne zasady naszego postępowania. Nie można nadstawiać drugiego policzka łobuzom i bandytom, bo wtedy postępuje się niewłaściwie. Uczą się oni bowiem bezkarności i lekceważenia innych, słabszych ich zdaniem, ludzi. Trzeba natomiast zrezygnować z przemocy w sporze rodzinnym, przyjacielskim. Tu bowiem można doprowadzić do opamiętania i pojednania.
Nie jest to proste ani łatwe. Zwłaszcza trudno to przekazać dzieciom, dla których świat jest na pewno bardziej czarno-biały niż dla osób dorosłych. Na pewno czeka Was jeszcze wiele pracy. Wiele rozmów z dziećmi, trudnych rozmów. Przykro mi, ale trzeba będzie pokazywać im także zło tego świata. Pokazywać, jak mają przed nim uciekać i bronić się. W jaki sposób mają i mogą używać swojej siły. Myślę, że najważniejsze już zrobiliście. Wasze dzieci wiedzą, że nie należy krzywdzić innych. Powinniście im powiedzieć, że nie muszą pozwalać na to, by ich krzywdzono.
Chrześcijanin powinien być realistą. Ludzie, którzy za bardzo bujają w obłokach, nie potrafią wprowadzić w życie swoich ideałów. Realizm w wychowaniu musi uwzględnić to, że dzieci spotykać się będą z różnymi ludźmi, postawami i zagrożeniami. Niestety, taki zdrowy dystans wobec ludzi jest wręcz wskazany w wychowaniu, aby dziecko nie obdarzyło zaufaniem dilera narkotyków, porywacza albo pedofila. Aby nie dawało się nabierać na sztuczki i oszustwa. Zdaję sobie sprawę, jak trudno się o tym mówi, bo mam podobny problem w szkole. Zapraszam Was do modlitwy. To dzięki niej zdobywamy rozeznanie i mądrość potrzebną w wychowywaniu.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




