Jako dziennikarz, była dla swoich kolegów po fachu uznanym autorytetem moralnym. Pamiętam nasze przypadkowe spotkanie na Starym Rynku w Poznaniu, kiedy to dzieliła się swoimi zawodowymi problemami i szukała moralnego wsparcia dla decyzji, które miała podjąć. Była właśnie...
Dnia 13 maja 2005 roku odeszła od nas Romana Brzezińska-Lajborek, szlachetny człowiek, pełen dobra i serdeczności.
Jako dziennikarz, była dla swoich kolegów po fachu uznanym autorytetem moralnym. Pamiętam nasze przypadkowe spotkanie na Starym Rynku w Poznaniu, kiedy to dzieliła się swoimi zawodowymi problemami i szukała moralnego wsparcia dla decyzji, które miała podjąć. Była właśnie taka: otwarta i szczera, serdeczna i uczciwa, szukająca za wszelką cenę prawdy. Urodzona 28 lutego 1954 roku w Szczecinie, pracowała najpierw w tamtejszym oddziale Polskiego Radia i Telewizji. Przez wiele lat była poznańską korespondentką dziennika "Słowo Powszechne", a potem dziennikarką "Gazety Poznańskiej", gdzie redagowała założony przez siebie sobotni magazyn "Samo Życie". Pisała też do "Przewodnika Katolickiego".
Powołała do życia w Poznaniu oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, którego była przewodniczącą, przez krótki czas pełniła też funkcję rzecznika prasowego wojewody poznańskiego. Wiele ciekawych refleksji zawarła w książkach o kardynale Auguście Hlondzie i Romanie Brandtstaetterze.
Odeszła w dzień objawień fatimskich, w czasie kiedy jej mąż, aktor Teatru Nowego, występował w premierowym spektaklu "Fausta" Goethego, którego akcja usytuowana jest przez reżysera Janusza Wiśniewskiego podczas nocy po złożeniu do grobu Chrystusa, a przed świtem zmartwychwstania.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









