Logo Przewdonik Katolicki

Filmowe rekolekcje

ks. Jan
Fot.

(...) Wyszedłem bardzo wzburzony z kina po filmie "Pasja". Za dużo w nim krwi, za dużo okrucieństwa, w ogóle chyba jest to wszystko przesadzone. W zasadzie to nie o tym jednak chciałem pisać. Nie oceniam filmu. Mnie się nie podobał, ale gusty są różne i każdy będzie go odbierał inaczej. Natomiast mam pytanie i pretensję. Czy słusznie postępują księża, polecając wiernym ten film?...

(...) Wyszedłem bardzo wzburzony z kina po filmie "Pasja". Za dużo w nim krwi, za dużo okrucieństwa, w ogóle chyba jest to wszystko przesadzone. W zasadzie to nie o tym jednak chciałem pisać. Nie oceniam filmu. Mnie się nie podobał, ale gusty są różne i każdy będzie go odbierał inaczej. Natomiast mam pytanie i pretensję. Czy słusznie postępują księża, polecając wiernym ten film? Czy nie ma przesady w tym organizowaniu wręcz wycieczek do kina? Czy nie jest to wygodnictwo, jeśli ksiądz powie, że ten film jest jak rekolekcje? Zastanawiam się też nad tym, czy wielu ludzi nie będzie odchodzić od Kościoła, jeśli zobaczy tak okrutne cierpienie Chrystusa? W ogóle uważam, że w Kościele zbyt wiele mówi się o cierpieniu, za bardzo się przypomina, że Jezus cierpiał. W obecnych czasach, w tym ciężkim życiu potrzeba nam raczej mówienia o radości, dodawania otuchy i nadziei.
Wojciech


Twoje pytania są rzeczywiście bardzo aktualne, bo "Pasja" jest w tej chwili, tak zupełnie po świecku mówiąc, absolutnym przebojem kinowym. Równocześnie toczy się zażarta walka na słowa pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami tego filmu. Niewątpliwie wstrząsnął on światem. Trudno bowiem przejść obojętnie zarówno obok samego filmu, jak i obok historii, którą nam przedstawia. Moim osobistym i prywatnym zdaniem, choćby w tym samym można już dostrzec działanie Boże.
Nie widziałem jeszcze filmu, więc na jego temat wypowiadać się nie mogę. Realizatorzy mieli własną wizję, a także prawo do pewnej dowolności w przekazie. Mieli pełne prawo do zaakcentowania niesamowitego okrucieństwa, z jakim spotkał się Chrystus, bo dla nich to właśnie było bardzo ważne. Takie jest prawo artystów do wyrażania w dziełach swoich uczuć. W odbiorcach uczucia mogą być zgoła odmienne, lecz tacy już jesteśmy, że różnimy się od siebie. Sam zresztą to zauważyłeś.
Zastanówmy się zatem nad Twoimi pytaniami o zasadność wykorzystywania tego filmu w pracy duszpasterskiej. Pełnym prawem, obowiązkiem nawet, Kościoła, jest szukanie nowych form głoszenia Ewangelii. Bylibyśmy winni grzechu zaniedbania, gdybyśmy nie próbowali wykorzystywać w tym celu środków masowego przekazu. Dlatego istnieją katolickie czasopisma, stacje radiowe i telewizyjne, katolickie filmy. Korzystanie z nich jest dla człowieka wierzącego sposobem pogłębiania i rozwijania wiary. "Pasja" - jest wspaniałą okazją do ewangelizacji. Grzechem byłoby z tej okazji nie skorzystać.
Kiedy uczyłem się w liceum, byłem na rekolekcjach ewangelizacyjnych. Jednym z elementów tych rekolekcji był film o Jezusie. Wywarł na mnie olbrzymie wrażenie i pomógł mi głębiej uwierzyć. Wiem z licznych rozmów na temat "Pasji", że takie też są owoce tego filmu. Warto za nie Bogu podziękować. Oby takiemu wpływowi poddała się jak największa liczba widzów!
Ilekroć podkreślamy w Kościele ogrom Chrystusowego cierpienia, to chodzi przede wszystkim o pokazanie i udowodnienie, jak niezwykła i olbrzymia jest miłość Boża. Nie chwalimy samego cierpienia, lecz miłość, której cierpienie jest znakiem. W życiu ludzkim, niestety, często jest wiele cierpienia. Jezus pokazuje nam, że nie musi być ono bezsensowne, że może mieć charakter zbawczy. W takim znaczeniu mówienie o cierpieniu jest naprawdę dodawaniem otuchy i budzeniem nadziei.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki