Logo Przewdonik Katolicki

Jak czynić dobro?

ks. Jan
Fot.

(...) Zazwyczaj wiem, co jest dobre, wiem, co powinienem uczynić. Często też tego naprawdę chcę, a nie potrafię się przemóc i zmobilizować. W innych wypadkach nerwy biorą górę i robię coś, czego zupełnie nie chciałem i krzywdzę rozmaitych ludzi. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego pomimo tego, że wiemy, co jest dobre, nie potrafimy tego w życiu realizować? Radosław Przedstawiony...

(...) Zazwyczaj wiem, co jest dobre, wiem, co powinienem uczynić. Często też tego naprawdę chcę, a nie potrafię się przemóc i zmobilizować. W innych wypadkach nerwy biorą górę i robię coś, czego zupełnie nie chciałem i krzywdzę rozmaitych ludzi. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego pomimo tego, że wiemy, co jest dobre, nie potrafimy tego w życiu realizować?
Radosław


Przedstawiony przez Ciebie problem jest wspólnym brzemieniem wszystkich ludzi. Zwłaszcza tych, którzy chcą służyć dobru. Borykają się z nim nie tylko chrześcijanie, lecz ludzie wierzący i niewierzący na całym świecie. Święty Paweł pisał: "Nie czynię dobra, którego chcę, lecz zło, którego nie chcę". Wszyscy czujemy w naszych sercach pragnienie dobra. Zaszczepił je nam nasz Stworzyciel. Wszyscy, a na pewno olbrzymia większość ludzkości, chcą czynić dobro. Lecz pomiędzy chęcią a sposobem jej realizacji wszystko się psuje. Znowu trzeba powołać się na skutek grzechu pierworodnego, a więc znaczne osłabienie natury ludzkiej. Człowiek po prostu nie potrafi sam, o własnych siłach, zrealizować swoich dobrych pragnień. Zgoda na tę przyrodzoną słabość jest w istocie zgodą na człowieczeństwo.
Równocześnie jednak nie wolno nam skończyć na stwierdzeniu: "takiego mnie, Boże, stworzyłeś i takiego masz". Człowiek powołany jest do rozwoju, całe nasze życie jest procesem, nieustanną przemianą. Dlatego nie wolno nam zatrzymać się w jakiejkolwiek dziedzinie, a zwłaszcza w dziedzinie ducha.
Duchowość nie jest zbyt modna w cywilizacji konsumpcyjnej, miłościwie nam panującej. Prymat wartości ducha podważą bowiem istotę tejże cywilizacji, która pragnie zrobić z człowieka niewolnika przedmiotów, zachcianek, pragnień i potrzeb. Parafrazując słowa Pisma Świętego: duch i ciało pragną różnych rzeczy. Tę różnicę zauważyć można między innymi w tym, że pragnienia ciała łatwo zaspokoić. Zaspokojenie pragnień ducha wymaga dużo większego wysiłku.
W konieczności wysiłku tkwi istota czynienia tego, co naprawdę dobre. Małość i słabość przychodzą człowiekowi łatwo. Szlachetności i wielkości musi się nauczyć, musi to wytrenować. Piękno, prawdę i dobro budujemy dzięki pomocy Bożej i naszej pracy.
Chrześcijanin ma świadomość, że jego osobisty rozwój to nie tylko kwestia wysiłku. Praca nad sobą bez Boga może stać się znęcaniem nad samym sobą. Choć efekty pozornie będą ciekawe, straty mogą je przewyższyć. Na przykład: pycha z własnych osiągnięć. Dlatego człowiek wierzący ma świadomość konieczności wsłuchania się w wolę Bożą i współpracy z nią. Do tego potrzebne jest nam bogate życie modlitewne.
A drugim filarem wyboru dobra jest asceza - umiejętność podejmowania rozmaitych fizycznych ćwiczeń, by "wychować" nasze uczucia i naszą wolę. Na przykład: post. Powstrzymując się od jedzenia przez jakiś czas, nawet bardzo krótki, moim duchem zwyciężam popędy ciała. Uświadamiam sobie, że duch jest mocniejszy. Zdobywam wewnętrzną wolność. To nie ciało mi mówi, co mam robić, to ja nim kieruję. Dlatego mądra asceza przynosi błogosławione efekty. Dzięki niej potrafimy czynić więcej dobra, na którym nam zależy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki