Wróg u bram

Coraz częściej mamy do czynienia z wrogimi działaniami Rosji o charakterze zbrojnym, ale poniżej progu wojny. Problem w tym, że nikt dokładnie nie wie, gdzie ten próg tak właściwie się znajduje.
Czyta się kilka minut
Zgliszcza hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie. Pożar z maja 2024 r. to jeden z przykładów rosyjskiego sabotażu | Fot. Wojciech Olkusnik/East News
Zgliszcza hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie. Pożar z maja 2024 r. to jeden z przykładów rosyjskiego sabotażu | Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Właściwie nie ma już dnia bez jakiegoś niepokojącego wydarzenia niedaleko granic Polski lub wręcz na jej terytorium. Właśnie minął rok od nalotu ponad 20 rosyjskich dronów, który wstrząsnął opinią publiczną i narobił niemałego zamieszania wśród polskich władz i w NATO. Co prawda były to drony nieuzbrojone, czyli tzw. wabiki, ale i tak jedna z prób zestrzelenia doprowadziła do zawalenia się domostwa – szczęśliwie nikt w nim nie zginął. Niedawno w województwie lubelskim uderzyła rosyjska uzbrojona rakieta manewrująca, której huk był tak wielki, że zatrzęsły się szyby. W mediach nieustannie pojawia się określenie „działania hybrydowe”, ale prawda jest taka, że ataki hybrydowe to już były. Obecnie coraz częściej mamy do czynienia z wrogimi działaniami o charakterze zbrojnym, ale poniżej progu wojny. Problem w tym, że nikt dokładnie nie wie, gdzie ten próg tak właściwie się znajduje.

Ostrzeżenie z Langley

Pod koniec sierpnia szef amerykańskiej agencji wywiadowczej CIA John Ratcliffe złożył wizytę w Moskwie. Już sam ten fakt wzbudził niepokój, gdyż poprzednia podobna wizyta miała miejsce niedługo przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę. Ratcliffe miał również spotkać się z Władimirem Putinem, jednak do tego spotkania najprawdopodobniej nie doszło, chociaż było ono planowane, co okazało się dodatkowym powodem do zmartwień. Następnie szef CIA złożył relację z rozmów polskim władzom. W połowie września premier Donald Tusk z mównicy sejmowej poinformował o prognozowanym wzmożeniu działań hybrydowych wymierzonych w Polskę, kraje bałtyckie oraz inne państwa NATO. „Późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym momentem w dotychczasowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej” – mówił Tusk.

Naloty środków napadu powietrznego na Ukrainę nie są nowością, jednak Moskwa wdrożyła nową broń, jaką są drony o napędzie odrzutowym, potrafiące osiągać bardzo wysoki pułap i dużą prędkość, przez co są znacznie trudniejsze do zestrzelenia. Polsce problemy sprawiały nawet zwyczajne drony bojowe typu shahed, więc ograniczone uderzenie bezzałogowcami odrzutowymi mogłoby doprowadzić do dużych zniszczeń. Premier zapowiedział również wzmożenie ataków blisko granicy z Polską, więc wzmocniona została infrastruktura straży granicznej.

W Brukseli spotkali się sekretarz generalny NATO z premierem Litwy Mindaugasem Sinkevicziusem. Nasz północny sąsiad jest szczególnie narażony na niebezpieczne zdarzenia prokurowane przez Kreml i jego pobliskiego sojusznika, czyli Mińsk. Wilno zaplanowało już nawet plan ewentualnej ewakuacji ludności do Polski. Mark Rutte zapewnił o lojalności członków Sojuszu, wzmacnianiu jego obrony i zaapelował o spokój. Przy okazji jednak wypowiedział zdania obrazujące zmianę zachodzącą wśród członków Paktu Północnoatlantyckiego. „Wielokrotnie mówiłem, że słowo hybrydowe brzmi trochę zbyt łagodnie” – stwierdził sekretarz generalny NATO. Według Holendra wrogie działania, które obejmują użycie dronów, sabotaże czy cyberataki można uznać za działania w tzw. szarej strefie, czyli nieokreślonym do końca obszarze między pokojem a wojną.

Granice szczelnie otwarte

Jednym z najniebezpieczniejszych działań hybrydowych, które zostały potwierdzone z całą pewnością, było wysadzenie części torów i uszkodzenie trakcji na linii Warszawa-Dorohusk w listopadzie 2025 roku. Tylko cudem nikt nie zginął, gdyż uszkodzenia okazały się niewystarczająco duże, a maszyniści dwóch składów w porę zareagowali. Służbom udało się zidentyfikować sprawców, którymi byli dwaj Ukraińcy. Problem w tym, że dywersantom udało się uciec na Białoruś. Oczywiście strona Polska wystosowała do Mińska żądanie wydania dwóch zbiegów, jest jednak równie oczywiste, że wniosek ten zostanie zbyty milczeniem.

W Polsce żyje duża diaspora Ukraińców, Białorusinów oraz Rosjan. Nie wszyscy imigranci z tych krajów są antykremlowscy. Przykładowo, część Rosjan uciekła z powodu strachu przed mobilizacją do wojska, a nie przed reżimem jako takim. Oczywiście absolutnie należy wstrzymywać się od wszelkich uogólnień i obarczania mniejszości żyjących w Polsce odpowiedzialnością zbiorową. To byłoby właśnie to, czego pragnie Putin i jego świta. Nie zmienia to faktu, że służby muszą być bardzo wyczulone, gdyż rosyjskojęzyczni imigranci mogą być łakomym kąskiem dla rosyjskich służb, które docierają do nich m.in. przez popularne na wschodzie komunikatory, choćby przez Telegram (swoją drogą w samej Rosji niedawno zakazany). Niestety polskie systemy wykrywania osób podwyższonego ryzyka są kompletnie nieszczelne. Przykładowo, zamachowiec z Jarosławia miał status osoby niepożądanej w Czechach, tymczasem został zawrócony na polskiej granicy z Ukrainą, gdyż jego pojazd nie miał ważnego ubezpieczenia OC. Powinien zostać momentalnie odesłany nad Dniepr, tym bardziej, że miał kłopoty z prawem zarówno w Niemczech (skąd wjechał do Polski), jak i w Ukrainie. Przepływ informacji – a właściwie jego brak – między Kijowem a Warszawą to kolejny poważny problem. Nawet zakładając, że dramat w Jarosławiu był wynikiem wyłącznie zaburzeń psychicznych sprawcy, a nie wrogiej prowokacji.

Jednym z pierwszych działań hybrydowych był ogromny pożar warszawskiej hali targowej przy ul. Marywilskiej w maju 2024 roku. Wtedy także nikomu nic się nie stało, chociaż straty poniesione przez handlarzy liczone były w milionach złotych. W tym wypadku również dwaj prowodyrzy umknęli, chociaż jeden z nich był wcześniej skazany za podpalenie Ikei w Wilnie, co jest już wręcz niepojęte.

Zima nadciąga

Sojusz Północnoatlantycki dostrzega wzmożenie działań wobec sojuszników. Mieliśmy do czynienia z nieudanym atakiem na niemieckie lotnisko w Lipsku, po którym Berlin zamknął konsulat w Petersburgu, co było bardzo mocną reakcją ze strony Niemiec, gdyż to miasto posiadające historycznie bardzo duże wpływy niemieckie. Spadające drony na Rumunię – także uzbrojone – trudno już zliczyć. Rosjanie przecinają kable nadmorskie państw skandynawskich i Wielkiej Brytanii. W Polsce w Białej Podlaskiej w biały dzień na ulicy został zastrzelony rosyjski opozycjonista i artysta Siemion Skrepetski. Warto mieć jednak świadomość, że nie każde wydarzenie tego typu będzie wrogim działaniem Kremla. Wciąż będą zdarzać się wypadki. Pożar na lotnisku Heathrow w Londynie okazał się skutkiem awarii. W sierpniu tego roku w Warszawie zmarł inny rosyjski opozycjonista Siergiej Własienko, jednak nie dopatrzono się udziału osób trzecich.

Według Euronews, Unia Europejska opracowuje nowy mechanizm koordynacji reakcji na rosyjski sabotaż i inne ataki hybrydowe. Ministrowie spraw zagranicznych państw UE spotkali się w Brukseli i otrzymali zadanie stworzenia awaryjnego protokołu bezpieczeństwa. Dzięki niemu państwa członkowskie będą mogły szybko koordynować swoje działania, gdy zostanie zidentyfikowane zagrożenie hybrydowe. „Musimy zachować czujność, bo z informacji wywiadowczych wynika, że Rosja planuje kolejne akcje sabotażowe” – powiedziała wysoka przedstawiciel UE ds. zagranicznych Kaja Kallas.

Tymczasem Rosjanie nasilają też regularne ataki na zachodnią Ukrainę bardzo blisko granicy z Polską. We wrześniu trafiono pociąg jadący do Polski. Oznacza to, że Moskwa będzie chciała rozpocząć przecinanie transportów z Zachodu nad Dniepr, czego wcześniej nie robiła. Zdesperowany Kreml, rozwścieczony też serią ataków Ukrainy na rosyjskie rafinerie i magazyny oraz stagnacją na froncie, zamierza rozszerzyć zakres działań zbrojnych, by za wszelką cenę złamać wolę Ukraińców. Zeszłej zimy Moskwa spowodowała kryzys energetyczny w Kijowie, gdzie ludzie musieli zmagać się z niebywałym mrozem. W tym roku niewątpliwie powtórzy ten manewr. Oby zima okazała się tym razem znacznie cieplejsza.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2026