Są takie melodie, które znamy, zanim poznamy ich autorów, a Summertime jest w ich czołówce. Rozbrzmiewa w niezliczonych wykonaniach, w różnych stylistykach i interpretacjach, czasem daleko od operowej sceny, na której pojawiło się po raz pierwszy. Niewykluczone, że wielu z Państwa potrafiłoby je zanucić, nie wiedząc, że napisał ją George Gershwin, a jej źródłem jest „Porgy and Bess” – opera, która od premiery w 1935 roku budziła zachwyt, spory i pytania o tożsamość amerykańskiej muzyki.
Wydawnictwo austriackiej wytwórni Gramola, które jest bohaterem dzisiejszego artykułu, przypomina trzy ważne pozycje z repertuaru Gershwina: Błękitną rapsodię i Amerykanina w Paryżu w interpretacji Leonarda Bernsteina, który występuje także w roli pianisty, pokazują kompozytora w jego symfonicznym wcieleniu oraz fragmenty Porgy and Bess z udziałem Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga.
Błękitna rapsodia przełomem
Krótki rys biograficzny? George Gershwin urodził się w 1898 roku w Brooklynie, w rodzinie żydowskich emigrantów z Rosji. Zmarł niespełna 39 lat później, pozostawiając dorobek, który trudno zamknąć w jednej kategorii. Jako pianista i kompozytor współpracował przede wszystkim z bratem Irą, autorem tekstów, z którym napisał dziesiątki piosenek współtworzących dziś kanon amerykańskiej muzyki popularnej.
Przełomem okazała się premiera Błękitnej rapsodii w 1924 roku. Utwór powstał na zamówienie dyrygenta Paula Whitemana, który planował koncert poświęcony nowym kierunkom w muzyce amerykańskiej. Gershwin miał połączyć elementy jazzu z formą koncertową, czego efektem stała się kompozycja na fortepian i orkiestrę, rozpoczynająca się słynnym klarnetowym glissandem – dźwiękowym gestem, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków muzyki XX wieku.
Błękitna rapsodia jest próbą znalezienia wspólnego języka dla różnych tradycji. Gershwin korzysta z synkop, bluesowych odcieni, rytmicznej swobody i charakterystycznej energii jazzu, a zarazem buduje rozległą formę, w której tematy powracają, zmieniają się i wchodzą ze sobą w dialog. Fortepian nie tyle prowadzi tu grzeczną rozmowę z orkiestrą, ile nieustannie ją prowokuje.
Amerykanin w Paryżu frontem do współczesności
Gershwin nie był odosobnionym twórcą zainteresowanym przekraczaniem granic gatunkowych. Amerykańska kultura muzyczna rozwijała się w kontakcie wielu tradycji, a jazz, blues i muzyka afroamerykańskich społeczności miały ogromny wpływ na jej brzmienie. Wrażliwość Gershwina polegała na tym, że potrafił z tych inspiracji budować własny, rozpoznawalny język, zrozumiały zarówno dla publiczności koncertowej, jak i dla słuchaczy wychowanych na muzyce popularnej.
W Amerykaninie w Paryżu z 1928 roku Gershwin, zainspirowany pobytem w stolicy Francji, sięgnął po formę poematu symfonicznego. Stworzył muzyczny obraz miasta pełen ruchu, kontrastów i zmieniających się nastrojów. Usłyszą Państwo też jeden z bardziej charakterystycznych elementów partytury, jakim są klaksony samochodowe, których brzmienie przywołuje wielkomiejski pejzaż.
Oba utwory pokazują, że muzyka symfoniczna nie musi odwracać się od współczesności, a inspiracja kulturą popularną wcale nie musi przekreślać ambicji artystycznych. Gershwin nie chciał udowodnić, że jazz zasługuje na miejsce w sali koncertowej dopiero po odpowiednim uszlachetnieniu, ozłoceniu i ścisłym związaniu go z muzyką poważną, przeciwnie: pokazywał, że może być punktem wyjścia dla nowych rozwiązań kompozytorskich.
W tej perspektywie szczególnie interesująca jest obecność Leonarda Bernsteina w nagraniach Błękitnej rapsodii i Amerykanina w Paryżu. Bernstein, podobnie jak Gershwin, swobodnie poruszał się między różnymi obszarami muzyki. Był kompozytorem, pianistą i dyrygentem, i popularyzatorem, który przekonywał, że muzyki nie trzeba zamykać w sztywnych hierarchiach (widzieli Państwo film Maestro z 2023 roku? Bradley Cooper w tytułowej roli w moim odczuciu jest przerostem formy nad treścią, ale za to towarzysząca mu Carrey Mulligan jako Felicia Montealegre Cohn Bernstein jest absolutnie wybitna).
Najwięksi: Porgy and Bess
Największym przedsięwzięciem Gershwina okazała się Porgy and Bess, której premiera odbyła się na Broadwayu w październiku 1935 roku. Kompozytor pracował nad nią z DuBose'em Heywardem, autorem powieści Porgy, na której oparto operę, oraz bratem Irą, współtworzącym teksty. Akcja rozgrywa się w Catfish Row, ubogiej społeczności afroamerykańskiej w Charleston w Karolinie Południowej. W centrum opowieści znajdują się Porgy, mężczyzna poruszający się na wózku, i Bess, kobieta uwikłana w trudną relację z brutalnym Crownem oraz zależna od wpływów handlarza narkotyków Sportin' Life'a.
Gershwin chciał stworzyć amerykańską operę, która nie będzie naśladować europejskich wzorców, ale wyrastać będzie z lokalnych doświadczeń i brzmień. Zależało mu na połączeniu rozbudowanej formy operowej z idiomem jazzu, bluesa i muzyki gospel. Latem 1934 roku spędził pięć tygodni na Folly Island, niedaleko Charleston, poznając lokalne tradycje i kulturę Gullah. W efekcie powstało dzieło, w którym arie, duety, chóry, recytatywy i sceny zespołowe tworzą rozbudowaną narrację, a poszczególne numery zyskały życie także poza teatralnym kontekstem.
Najbardziej znanym z nich jest oczywiście wspomniane we wstępie Summertime – kołysankowa aria, która otwiera operę. Jej pozorna prostota skrywa niezwykłą siłę: powracająca melodia, oszczędna faktura i spokojny puls tworzą atmosferę czułości, ale w szerszym kontekście utworu pojawia się również kruchość obietnicy bezpieczeństwa. To kołysanka śpiewana w świecie, w którym spokój nigdy nie jest całkowicie zagwarantowany.
Już pierwsze wystawienia Porgy and Bess przyniosły reakcje mocno polaryzujące. Część krytyków doceniała ambicję kompozytora i siłę muzyki, inni kwestionowali operową konstrukcję dzieła, zwłaszcza rozbudowane recytatywy. Pojawiały się pytania, czy utwór rzeczywiście jest operą, czy raczej rozbudowanym musicalem. Za tym sporem o gatunek kryły się również hierarchie kulturowe: przekonania o tym, jaka muzyka zasługuje na miano sztuki wysokiej, a jaka pozostaje w obszarze rozrywki.
Niemniej istotny był również kontekst rasowy – Gershwin był białym kompozytorem żydowskiego pochodzenia, który opowiadał historię czarnej społeczności amerykańskiego Południa. Choć jego przedsięwzięcie otworzyło scenę operową dla wielu afroamerykańskich artystów, nie wszyscy przedstawiciele tej społeczności przyjęli je z entuzjazmem. Krytykowano sposób przedstawienia życia czarnoskórych, eksponowanie ubóstwa, przemocy, uzależnień i przesądów, a także roszczenie do reprezentowania kultury, której doświadczenie nie było udziałem autora. Niektórzy krytycy i artyści dostrzegali w operze stereotypy oraz brak autentyczności, inni doceniali jej muzykę, znaczenie sceniczne i szansę, jaką stwarzała wykonawcom. Wśród głosów krytycznych znalazł się Duke Ellington, który kwestionował sposób, w jaki Gershwin przetwarzał muzyczne idiomy afroamerykańskie. Spór nie dotyczył więc wyłącznie tego, czy muzyka jest udana, ale także tego, kto ma prawo opowiadać czyją historię i jakimi środkami może to robić.
W nagraniu fragmentów Porgy and Bess z udziałem Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga muzyka Gershwina spotyka się z osobowościami, którzy potrafią nadać jej niezwykłą wyrazistość. Fitzgerald, jedna z najwybitniejszych wokalistek jazzowych XX wieku, zachwycała czystością intonacji, wyczuciem frazy, elastycznością rytmiczną i umiejętnością prowadzenia melodii tak, by każde słowo i każdy dźwięk miały swoje znaczenie. Armstrong wnosi charakterystyczną chropowatość głosu, swobodę i niepodrabialną ekspresję. Jego wokalna obecność nie jest jedynie dodatkiem do instrumentalnej legendy trębacza: to osobny, niezwykle sugestywny sposób opowiadania. Różnica barw, temperamentów i sposobów frazowania u tej królewskiej pary sprawia, że muzyka staje się rozmową. Pojawia się w niej czułość, humor, napięcie i bliskość – wszystko to, co sprawia, że wracam do nich od lat. I bardzo życzę Państwu, by i Państwo zechcieli w tę podróż się wybrać.
Gershwin: Rhapsody in Blue - An American in Paris - Porgy and Bess
Leonard Bernstein
Gramola 2026
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









