ROZMAWIA MAŁGORZATA BILSKA
Od czasu nieudanej egzekucji Christy Pike w Stanach Zjednoczonych znów rozgorzała dyskusja na temat kary śmierci. Oliwy do ognia dolał prezydent Donald Trump, który planował zrobić medialne show z kolejnej egzekucji, która miała być transmitowana w telewizji. Wycofał się w ostatniej chwili, po radykalnej krytyce. Co o karze śmierci mówi dziś Stolica Apostolska? Bo to przykład nauczania, które ewaluowało. Papieże czytają „znaki czasu”.
– Kościół przede wszystkim podkreśla ciągłość swego nauczania. Chrześcijanie od początku sprzeciwiali się karze śmierci. Już Tertulian i Laktancjusz pisali, że kara śmierci nie jest dobra, a wierni Kościoła powinni odrzucić uczestnictwo zarówno w procesach sądowych skazujących człowieka na śmierć, jak i w wykonywaniu egzekucji. Uważali, że udział chrześcijan w pogańskich obrzędach zabijania ludzi jest niewłaściwy. Szli pod prąd, bo wtedy oglądanie egzekucji było popularne.
Po edykcie mediolańskim w 313 roku, który zakończył okres prześladowania za wiarę w Cesarstwie Rzymskim, chrześcijanie mogli pełnić urzędy państwowe. Kościół uznał prawo władzy świeckiej do wymierzania kary śmierci, co argumentował obroną konieczną. Wtedy nie było rozwiniętego systemu penitencjarnego, który mógł zagwarantować społeczeństwu ochronę przed przestępcami. W tej optyce kat, który wykonuje sprawiedliwy wyrok sądu, nie łamie przykazania „Nie zabijaj”. Jest narzędziem prawa.
Prawo absolutnie nieomylne…
– Wskazywano na to, że wyrok musi być sprawiedliwy. Zbadano sprawę, udowodniono winę, więc tak jest. Tylko kara musi być adekwatna do czynu. Wyrok śmierci można było wydać za odebranie komuś życia. Nie za – przykładowo – przestępstwa gospodarcze. Papież Leon Wielki mówił, że Kościół brzydzi się krwią. W V wieku Kościół nauczał, że kary śmierci być nie powinno.
Inaczej mówił św. Augustyn: uznał ją za obronę społeczeństwa przed niebezpiecznymi jednostkami. Dopuszczenie tej kary wynikało z zasady całościowości, która mówiła, że można kogoś zabić, jeśli ocali się większość ludzi. Podobnie traktował to św. Tomasz z Akwinu, używając metafory organicznej. Chciał zabezpieczenia dobra wspólnego przed jakąś jednostką. Dobro wielu osób, dobro wspólne, zostało uznane za wyższą wartość niż dobro jednego człowieka.
To były okrutne czasy i widać, jak bardzo nie z tego świata był Jezus... Dla Boga zawsze najważniejszy jest jeden człowiek, szuka zaginionej owcy, zostawiając stado! Jezusa zabito właśnie dla „dobra” wspólnego. Kościół odchodzi od logiki tego świata, wraca do źródeł. Ostatni papieże są przeciwni karze śmierci.
– Aby to zrozumieć, trzeba wrócić do pontyfikatu św. Jana Pawła II. W nowym Katechizmie Kościoła katolickiego z 1992 roku najpierw dopuścił karę śmierci. Ale w encyklice z 1995 roku Evangelium vitae (Ewangelia życia) stwierdził, że współczesne państwa mają już tak dobrze zorganizowane systemy penitencjarne, że praktycznie nie ma przypadków, w których uśmiercenie przestępcy byłoby jedynym skutecznym sposobem obrony ludności w danym społeczeństwie. W 1998 pisał wprost, że karę śmierci mogą uzasadniać wyłącznie sytuacje absolutnie wyjątkowe. To był moment, w którym nadal utrzymywano tezę o prawie do obrony koniecznej, ale pojawił się już bardzo mocny kontrargument – godność konkretnej osoby ludzkiej.
Zwrócił na niego potem szczególną uwagę papież Franciszek. Po przeanalizowaniu sytuacji, biorąc pod uwagę współczesne formy kar, w dokumencie z 2018 roku nakazał Kongregacji Nauki Wiary zmianę brzmienia punktu 2267 Katechizmu. Obecnie argumentacja przeciwko karze śmierci zdecydowanie przeważa nad tą, która ją dopuszczała. Katechizm także się zmienia, ten z 1992 roku zastąpił stary z początku XX wieku.
Kara śmierci nie jest „mniejszym złem”, lecz złem.
– Papieże, bo kontynuuje to Leon XIV, zdecydowanie nauczają, że stosowanie kary śmierci jest nie do pogodzenia z godnością osoby ludzkiej. Podnosi się też temat omyłek sądowych. Ale kluczowy jest fakt, że każdy ma szansę na przemianę życia. Zabicie jest ostateczne. Jeśli wyznajemy wiarę w Boga, który jest Miłością Miłosierną, nie wolno nam iść na łatwe kompromisy ze światem.
O. prof. Andrzej Derdziuk OFMCap
Członek Warszawskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, prezbiter od 1987 roku; profesor zwyczajny nauk teologicznych, kierownik Katedry Bioetyki Teologicznej KUL; zajmuje się historią teologii moralnej, spowiednictwem i aretologią
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











