Na wstępie Franciszek przypomniał, że wydarzenie powołania pierwszych uczniów Jezusa pozostało w nich żywe, aż do późnej starości. Byli oni młodymi ludźmi poszukującymi sensu swego życia, przeżywającymi zdrowy niepokój. Papież zauważył w tym kontekście, że pytania takie należą do istoty młodości. Podkreślił, że wskaźnikiem odkrycia powołania jest radość spotkania z Jezusem. „Małżeństwo, życie konsekrowane, kapłaństwo - każde powołanie zaczyna się od spotkania z Jezusem, który daje nam radość i nową nadzieję; i prowadzi nas, także poprzez próby i trudności do coraz pełniejszego spotkania z Nim i do pełni radości” – stwierdził Ojciec Święty. Dodał, że „Uczeń królestwa Bożego, który nie byłby radosny, nie ewangelizuje tego świata. Stajemy się kaznodziejami Jezusa, nie poprzez doskonalenie broni retoryki, ale strzegąc w oczach błysk prawdziwego szczęścia”.
Franciszek zaapelował o strzeżenie tego płomienia naszego zakochania się: „Nie przyznawajmy racji osobom rozczarowanym i nieszczęśliwym; nie słuchajmy tych, którzy cynicznie zalecają, aby w życiu nie żywić nadziei. Nie ufajmy tym, którzy w zarodku gaszą wszelki entuzjazm, mówiąc, że żaden czyn nie jest wart poświęcenia całego życia. Nie słuchajmy ludzi «starych» sercem, którzy tłumią młodzieńczą euforię. Pielęgnujemy natomiast zdrowe utopie: Bóg pragnie, abyśmy byli zdolni do marzeń, podobnie jak On i wraz z Nim, podążając bacznie obserwując rzeczywistość. Marząc o innym świecie. Jeśli marzenie zagasa, trzeba je wymarzyć na nowo, czerpiąc z nadzieją z pamięci o początkach” – powiedział papież.
Na zakończenie Ojciec Święty zachęcił, byśmy pamiętali o
Jezusie, o ogniu miłości, którym pewnego dnia pojęliśmy nasze życie jako plan dobra, i ożywiali tym ogniem naszą nadzieję.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








