
fot. ALESSANDRO_DI_MEO_PAP_EPA
Kiedy 19 kwietnia 2005 r., o godz. 17.49 w drugim dniu konklawe, z komina na Kaplicy Sykstyńskiej ukazał się biały dym, kilkadziesiąt minut później stutysięczny tłum zgromadzony na pl. św. Piotra usłyszał słowa kard. Diakona Jorze Arturo Medina Esteveza: „Zwiastuję wam radosną nowinę. Mamy papieża!
Najczcigodniejszego i Najszacowniejszego Pana, Pana Josepha – Kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego – Ratzingera, który przybrał imię Benedykt XVI”.
Po wiwatach i burzliwych okrzykach radości nowy papież powiedział do zgromadzonych: „Drodzy bracia i siostry! Po wielkim papieżu Janie Pawle II księża kardynałowie wybrali mnie, prostego i skromnego robotnika winnicy Pańskiej. Pociesza mnie fakt, że Pan potrafi posługiwać się i działać za pomocą niedoskonałych narzędzi i przede wszystkim zawierzam się waszym modlitwom. W radości zmartwychwstałego Pana, ufni w jego stałą pomoc idziemy przed siebie. Pan nam pomoże. I Maryja – Jego Najświętsza Matka – stoi u naszego boku. Dziękuję. Zawierzam się waszym modlitwom”. W tym roku mija siedem lat posługi Benedykta XVI dla Kościoła powszechnego.
Kwiecień to również miesiąc urodzin papieża. Benedykt XVI kończy 85 lat. Z tej okazji ukazały się wspomnienia Georga Ratzingera, spisane przez Michaela Hesemanna, który, jak sam mówił, dla wielu był „młodszym bratem słynnego dyrygenta” chłopięcego chóru o światowej renomie.
Joseph Ratiznger urodził się 16 kwietnia 1927 r. w Marktl am Inn w południowej Bawarii, niedaleko granicy z Austrią. Był drugim synem, i trzecim dzieckiem, miejscowego policjanta. Dzieciństwo i wczesną młodość przyszły papież spędził w miejscowości Traunstein. Już jako mały chłopiec marzył o zostaniu kardynałem. Choć rodzina Ratzingerów żyła bardzo skromie, była szczęśliwa. Surowość i powściągliwość ojca łagodziła serdeczność i spontaniczność matki. Jak twierdzi Georg Ratzinger, zawrotna droga kariery Josepha Ratizngera jako teologa, współtwórcy dokumentów soborowych, biskupa, kardynała, prefekta Kongregacji ds. Nauki Wiary, a w końcu papieża nie zmieniła jego młodszego brata.
„Po Mszy św. o godz. 7.00 i śniadaniu o 8.00 przygotowuje się do spotkań. We wtorek organizuje środową audiencję generalną. Na przykład uczy się wymowy obcych słów, którymi pozdrawia wiernych. Słucha kaset z poprawną wymową i ćwiczy. Po obiedzie relaksuje się, ale zamiast się zdrzemnąć, pisze listy i bileciki i czyta, co tylko może. Po południu spaceruje odmawiając Różaniec razem ze swoim osobistym sekretarzem prałatem Georgiem Gaensweinem. Je kolację o 19.30 i o 20.00 ogląda wiadomości. Potem przechadzka w ogrodach. Mój brat rzadko ogląda telewizję, najwyżej jakiś film mówiący o Watykanie” – mówi ks. prałat Ratzinger.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









