Chrześcijańskie korzenie Europy








































Jeśli jedność ludów europejskich ma być trwała, nie może mieć charakteru jedynie ekonomicznego i politycznego. Jak przypominałem podczas mojej pielgrzymki do Composteli w listopadzie 1982 r., dusza Europy również dziś jest zjednoczona, ponieważ uznaje wspólne wartości ogólnoludzkie i chrześcijańskie. Kształtowaniu się...
Czyta się kilka minut

 

Jeśli jedność ludów europejskich ma być trwała, nie może mieć charakteru jedynie ekonomicznego i politycznego. Jak przypominałem podczas mojej pielgrzymki do Composteli w listopadzie 1982 r., dusza Europy również dziś jest zjednoczona, ponieważ uznaje wspólne wartości ogólnoludzkie i chrześcijańskie. Kształtowaniu się narodów Europy na przestrzeni dziejów towarzyszyła ich ewangelizacja. Dlatego też, pomimo kryzysów duchowych, które występowały w dziejach kontynentu aż po nasze czasy, jego tożsamości nie można zrozumieć bez chrześcijaństwa. Właśnie z tego powodu Kościół pragnął w tych ostatnich latach na różne sposoby przyczyniać się do umacniania jedności kulturowej i duchowej kontynentu, zwłaszcza poprzez specjalne synody poświęcone Europie, które odbyły się w latach 1990 i 1999.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2008