Papieskie korony

Ksiądz prał. Zbigniew Maruszewski w czasie przygotowywania pielgrzymki Ojca Świętego był sekretarzem Komitetu Przygotowania Wizyty Apostolskiej i proboszczem bydgoskiej fary sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości.

Wspomina on, że przygotowania do wizyty Papieża rozpoczęły się około roku wcześniej. Od razu zrodził się pomysł, by Ojciec Święty ukoronował tak bardzo czczony obraz...
Czyta się kilka minut

Ksiądz prał. Zbigniew Maruszewski w czasie przygotowywania pielgrzymki Ojca Świętego był sekretarzem Komitetu Przygotowania Wizyty Apostolskiej i proboszczem bydgoskiej fary sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości.

Wspomina on, że przygotowania do wizyty Papieża rozpoczęły się około roku wcześniej. Od razu zrodził się pomysł, by Ojciec Święty ukoronował tak bardzo czczony obraz Matki Bożej z różą i by przybył do fary. Niestety, tego drugiego nie udało się zrealizować. Ks. prałat wspomina: - pamiętam jak w czasie Mszy św. Ojciec Święty dotknął obydwu koron i potem je pobłogosławił i założył najpierw Dzieciątku Jezus, a potem Matce Bożej.

Fakt ten, jako jeden z najważniejszych w historii Bydgoszczy i kościoła farnego, obecnej katedry, upamiętniono na jednej ze scen drzwi jubileuszowych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2005