"Podstawowa refleksja nad człowiekiem jako osobą wydobywa go spośród świata, określając, że jest on "inaczej" i "wyżej" w stosunku do tego, co go otacza. Oznacza to, że człowiek jest ukształtowany jako podmiot w płaszczyźnie poznania, władny potwierdzić to, co poznał aktem wolności (wyboru, decyzją lub spełnionym czynem). W ten sposób tworzy się w "doświadczeniu człowieka" szczególna moc samostanowienia, [która] określa do końca kontury samorządnej podmiotowości właściwej człowiekowi" (T. Styczeń).
Co właściwie oznacza owo stwierdzenie "kontury samorządnej podmiotowości"? Oznacza to wyznaczenie pewnej granicy, która chroni człowieka przed radykalnym rozdźwiękiem między osobą a czynem, między wolnością, która tworzy osobę, a konkretnymi, cząstkowymi aktami. Wiem, rozpoznaję, kim jestem (kim naprawdę jestem) i zgodnie z tym postępuję (na miarę tej prawdy - godności, którą rozpoznałem w sobie).
Warto tutaj nadmienić, że we współczesnej etyce relacja między wolnością a prawdą jest tematem ogromnie ważnym, ale i zróżnicowanym. W personalizmie wolność jawi się najpierw jako fundamentalna właściwość ontologiczna człowieka. "Wolność ta najwłaściwiej unaocznia się każdemu człowiekowi w przeżyciu, które można streścić jako "mogę - nie muszę"" (K. Wojtyła). W takiej skrótowej fenomenologii jest jeszcze jeden element - między "mogę" a "nie muszę" - jest "chcę". Istotą etyki jest skorelowanie tego mogę - nie muszę - chcę - w świetle prawdy.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









