Wieczór 3 października w zakonach franciszkańskich co roku jest szczególny. Po pierwszych nieszporach uroczystości świętego ojca Franciszka odprawia się nabożeństwo zwane Transitus, czyli „Przejście”. Opowiada ono o czuwaniu braci przy ich ukochanym „bracie Franciszku” w Porcjunkuli niedaleko Asyżu. Biedaczyna skrajnie wyniszczony chorobami przeczuwał już swoje odejście z tego świata. Pewnie sam wolałby powiedzieć, że oczekuje na swoją siostrę Śmierć, aby poprowadziła go przed oblicze Ojca: zmarł nocą, z soboty na niedzielę, 4 października.
Trwające obchody są zwieńczeniem długiego okresu, który rozpoczął się w 1982 roku świętowaniem 800-lecia narodzin Biedaczyny z Asyżu. Następowały po sobie kolejne jubileusze osiemsetlecia: 1993 (urodziny św. Klary); 2009 (ustne zatwierdzenia Reguły przez papieża Innocentego III); 2012 (obłóczyny Klary i początek jej życia zakonnego); 2023 (pisemne zatwierdzenie Reguły przez papieża Honoriusza III i pierwsza szopka w Greccio); 2024 (otrzymanie stygmatów na górze Alwernia). Rok 2025 był przeznaczony na medytację Pieśni słonecznej, którą 800 lat temu Franciszek ułożył, aby uczcić Boga w pięknie stworzeń, których już nie mógł oglądać ze względu na chorobę oczu. W roku 2026 wspominamy dopełnienie się życia Biedaczyny z Asyżu, który 800 lat temu umierał mając 44 lata.
Przyjaźń mimo różnic
Czy życie Franciszka jest ważne dla klarysek? Tak, bardzo ważne. „Nie da się rozdzielić tych dwojga imion (…) Franciszek i Klara oznaczają rzeczywistość, którą można zrozumieć tylko w kategoriach chrześcijańskich, duchowych, w kategoriach Nieba, ale jest to także rzeczywistość tej ziemi, tego miasta, tego Kościoła” – stwierdził św. Jan Paweł II w Asyżu w jubileuszowym roku 1982.
Tych dwoje nie powinno się było spotkać: dzieliła ich różnica pochodzenia. On był synem kupca, a ona córką jednego z ważniejszych rodów rycerskich w mieście i okolicy. Skontaktował ich ze sobą Rufin, kuzyn Klary, który przyłączył się do Franciszka. Klara już jako dziewczynka włączała się dzieła miłosierdzia swojej mamy: w modlitwę, posty, udzielanie jałmużny. Ważną postawą była dla niej też honestas – „godność, uczciwość” charakteryzująca kobietę rycerskiego rodu. Biedaczyna kilkakrotnie spotkał się z nią, słuchał o jej pragnieniach, zachęcał do głębszej więzi z Chrystusem.
Sam długo rozważał własny dialog, jaki odbył pod Spoleto, gdy Bóg postawił mu pytanie o to, komu lepiej służyć: Panu, czy słudze. Wtedy młody Giovanni Bernardone zrezygnował z dołączenia do krzyżowców i wrócił do Asyżu modląc się: „Panie, co chcesz, abym czynił?”. Doświadczał wówczas coraz mocniej, że przyjęcie miłości Chrystusa, odnowienie swej godności w świetle spojrzenia Ojca niebieskiego, że poddanie się prowadzeniu Ducha Świętego napełnia serce: człowiek zaczyna wyzwalać się od rzeczy, pragnie być ubogim, aby to nowe doznanie przenikało każdy obszar życia. Nie bał się już konfrontacji z ojcem, nie bał się wydziedziczenia. Franciszek przyjął to, bo już doświadczył, że ma swego Ojca, „który jest w niebie”. Bardzo uważnie słuchał liturgii, rozważał Biblię, a szczególnie Ewangelie. Uczył się miłości, która przychodzi, aby podźwignąć człowieka w jego kruchości, grzeszności, aby przyoblec go – jak marnotrawnego brata – w nową suknię i sandały, która chce wprowadzić człowieka znów przed Ojca: jako domownika, brata pośród braci, siostrę pośród sióstr (por. Łk 15,11–32). A potem płakał na myśl, że ta miłość nie jest kochana.
Początek wspólnej drogi
Rosnąca liczba braci, którzy do niego dołączali, przekonywała bez słów. Klara także przyjęła to zaproszenie i za zgodą biskupa, mimo sprzeciwu krewnych, opuściła dom oraz przywileje swego pochodzenia. W noc Niedzieli Palmowej zaczęła towarzyszyć Jezusowi w Jego paschalnej drodze Wielkiego Tygodnia i zarazem rozpoczęła swoją własną drogę paschalną z Nim: w kościele Maryi Panny Anielskiej córka rodu Offerduccio przyjęła habit z rąk Franciszka i ścięła włosy na znak pokuty, którą podjęła. Na początku skorzystała z gościny i opieki benedyktynek, lecz potem przeszła do klasztoru San Damiano, w którym powstała pierwsza wspólnota Ubogich Pań, później nazwanych Zakonem Świętej Klary.
Dla tej córki rycerskiej obecność Franciszka od początku była zasadnicza. Legat papieski, kardynał Hugolin, który w 1217 roku zapoznał się z „formą życia” Klary, sugerował jej przyłączenie się do struktur Zakonu św. Benedykta. Ksieni z San Damiano wolała jednak pozostać wierna swojemu duchowemu towarzyszowi. Franciszek więc na piśmie potwierdził jej, że on sam i jego bracia będą otaczali Ubogie Panie „serdeczną troską i najwyższym staraniem” (Sposób życia przekazany św. Klarze).
Asyżanin był bardzo powściągliwy w kontaktach z siostrami z San Damiano. Uważał, że odkąd stały się „córkami i służebnicami najwyższego i największego Króla, Ojca niebieskiego”, zaślubionymi Duchowi Świętemu dla życia „według doskonałości Ewangelii świętej”, to on, brat Franciszek, nie powinien skupiać ich uwagi na sobie. Gdy więc dopraszały się jego wizyty, przyszedł z kilkoma braćmi do kościoła sióstr, posypał głowę popiołem, odmówił psalm pokutny i wyszedł w milczeniu. Gdy także sami bracia dziwili się jego powściągliwości, on wyznał jednemu z nich: „Nie myśl, że ich nie kocham. Nie chcę jednak, by bracia źle mnie rozumieli”. Franciszek nie wahał się jednak przyjść, gdy Klara zaczęła post tak surowy, że siostry popłakiwały w obawie, że ją stracą. Przyszedł w towarzystwie biskupa Gwidona i nakazał jej, aby odtąd każdego dnia coś jadła.
Mistyka codzienności
Klara bardzo ceniła sobie to, że Franciszek wprowadzał ją we własne doświadczenie. Jej skarbem stała się przede wszystkim osobowa relacja z Chrystusem. W średniowieczu kontakt z Bogiem przypominał raczej audiencję u władcy. Powszechnie ukazywano Chrystusa w scenie Sądu Ostatecznego lub królującego na krzyżu. Franciszek nazywał Boga Ojca „najwyższym Panem”, choć dodawał z upodobaniem, że jest On też dobry i miłosierny. Wiele osób trafiało do zakonów lub stanu duchownego, ponieważ tak zdecydowała rodzina. Kandydaci podejmowali służbę Bożą, wierząc w odwieczny porządek świata. Ludzie niższego stanu mogli być jedynie konwersami, familią klasztorną lub gromadzić się w bractwa. Stąd szczególna zasługa Franciszka, że zadbał o godność tercjarzy franciszkańskich, którzy otrzymali od niego swoją regułę i zostali uznani za zakon.
Franciszek wzruszał się na myśl, jak bardzo Bóg chce być blisko człowieka, skoro „codziennie schodzi na ołtarz, w ręce kapłana”, jak wtedy w Betlejem dzięki Dziewicy Maryi, skoro nie broni się przed ubóstwem sakramentalnych znaków, w których jest przyjmowany (Napomnienie 1). W San Damiano Komunię eucharystyczną przyjmowano siedem razy w roku. Klara często wzruszała się do łez i cała drżała z przejęcia, gdy otrzymywała Ciało Pańskie. Jej mistyka rozwinęła się wokół tematu ubóstwa i pokory Jezusa, który z miłości przyjął uniżenie żłobka, krzyża i ołtarza. Pisała do swojej dalekiej uczennicy, św. Agnieszki z Pragi, która też chciała przyjąć „formę życia” z San Damiano: „Mogliście z wielką chwałą prawnie poślubić przesławnego cesarza [Fryderyka II Hohenstaufa], (…) wy jednak odrzuciliście to wszystko i obraliście raczej najświętsze ubóstwo i niedostatek materialny (…) biorąc sobie Oblubieńca szlachetniejszego rodu, Pana Jezusa Chrystusa. (…) Zasłużyliście sobie dobrze na miano siostry, oblubienicy i matki Syna najwyższego Ojca” (Pierwszy list św. Klary do św. Agnieszki z Pragi).
Mistyka zarówno Franciszka jak i Klary, która stała się szczególnym dziedzictwem charyzmatycznym rodziny franciszkańskiej, opiera się na przyjęciu bliskiej relacji z Bogiem, który przychodzi, uniża się „dla nas i dla naszego zbawienia” (Wyznanie wiary), aby uzdrowić naszą naturę zranioną grzechem i odnowić w nas godność dzieci Bożych, aby Chrystus mógł być – zgodnie z zamysłem Ojca, jak poucza św. Paweł – „Pierworodnym wobec każdego stworzenia” (Kol 1, 15). Syn Boży, rodząc się na ziemi, przynosi ze sobą królestwo Boże, na krzyżu i w zmartwychwstaniu przełamuje nasz lęk przed cierpieniem, śmiercią, przemijaniem.
W świetle doświadczenia wielu pokoleń świętych franciszkańskich dobrowolne przyjęcie ubóstwa w wymiarze materialnym i pokory w wymiarze relacyjnym, duchowym, pomaga otworzyć się na bogactwo niewymierne i niezrozumiałe według reguł doraźnego sukcesu. Bogactwo to staje się obecne i płodne w wyższej, doskonalszej perspektywie, gdyż pojawia się dzięki przyjęciu działania Ducha Świętego. Zarówno Franciszek jak i Klara odnoszą się wielokrotnie, z głębokim przekonaniem, do słów samego Jezusa: „Kto pełni wolę Ojca, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (por. Mt 12, 46–50; Mk 3, 31–35; Łk 8, 19–21). Świadczyć mogą o tym kolejne pokolenia sióstr i braci w przeróżnych odmianach życia franciszkańskiego i klariańskiego, a także liczne inicjatywy inspirowane życiem świętych z Asyżu.
Ostatnie pożegnanie
Gdy 800 lat temu z klasztoru w Porcjunkuli wyruszyła żałobna procesja Asyżan, aby towarzyszyć przeniesieniu ciała Franciszka do miasta, oczywistym było, że po drodze orszak zatrzyma się w San Damiano. Wniesiono ciało Biedaczyny do kościoła, aby przez kratę siostry mogły pożegnać się ze swoim duchowym przewodnikiem i ojcem. Biograf nie zanotował żadnych słów Klary – nie potrzebowała mówić. Wzajemne zaufanie między tym dwojgiem, dzielenie wspólnego doświadczenia, duchowe uczestnictwo w łasce nie skłaniały jej do żałoby. Po prostu siostra Śmierć zakończyła cierpienia udręczonego chorobami ciała, a dzięki temu Franciszek mógł odejść do Ojca. Jej przyjaciel już poznawał to, na co Uboga Pani Klara w wierze i nadziei oczekiwała jeszcze przez 27 lat, pozostając ważnym strażnikiem pamięci o świętym z Asyżu.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




