*
Październikowy...
Miałem kilka rachunków do zapłacenia. Ustawiłem się w kolejce. Przede mną była starsza pani, znana mi od lat. Zaczęliśmy rozmawiać. Czas szybciej mijał. Wreszcie moja rozmówczyni mogła przy okienku załatwić swoją sprawę. W tym momencie zwróciła się do mnie: „Proszę, niech ksiądz idzie pierwszy, mnie się nigdzie nie spieszy, mnie nikt nie odwiedza...”.
*
Październikowy Tydzień Miłosierdzia minął. Jeszcze tu i ówdzie proboszczowie, którzy zapomnieli ogłosić zbiórkę ofiar na Caritas, właśnie to czynią. W dużych miastach organizowano zbiórki żywności i odzieży dla potrzebujących. Akcja zakończona. W grudniu będą sprzedawane świece Caritas, także na święta Bożego Narodzenia niektóre rodziny otrzymają pomoc materialną. Czy to wszystko wyczerpuje naszą caritas?
Benedykt XVI w swej encyklice „Deus caritas est” napisał: „Kto usiłuje uwolnić się od miłości, będzie gotowy uwolnić się od człowieka, jako człowieka. Zawsze będzie istniało cierpienie, które potrzebuje pocieszenia i pomocy. Zawsze będzie samotność” (nr 28 b). Myśl naszego Papieża dotyka jakże wymownie i głęboko istoty miłości. Z jednej strony są to: pieniądze, buty, odzież, darmowe śniadania, stypendia... a z drugiej – chciałoby się powiedzieć ważniejszej – jest miłość, która ma czas, puka do drzwi samotnych, umie cierpliwie słuchać, pisze listy, rozwija wyobraźnię miłosierdzia, pamięta. Taka miłość wykracza poza Tydzień Miłosierdzia i „staje w kolejce po człowieka” cały rok.
Pan Jezus mówi: „Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy chcecie, możecie im dobrze czynić” (Mk 14, 7), a św. Paweł dopowiada: „A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze” (Ga 6, 10). Jeżeli jest jakiś problem z naszą miłością, to ten, byśmy po prostu chcieli, a naprawdę chcąc, znajdowali czas.
Moja rozmówczyni z banku jest wdową. Mieszka wśród ludzi, jednak jak wiele osób w podeszłym wieku, cierpi na samotność. Lekarstwem dla niej i wielu jej podobnym jest człowiek. Taki, który ma czas, umie słuchać, stara się zrozumieć, pocieszy, odchodząc zostawi odrobinę nadziei...
Zachęcam moich Czytelników do głębokiej refleksji nad swoją miłością, dla kogo mamy jej najwięcej, dla kogo trochę, dla kogo wcale. Niech wymowne wyznanie mojej rozmówczyni będzie dla nas przynagleniem serca, byśmy otwierali je dla potrzebujących, szczególnie dla samotnych. Im nigdzie się nie spieszy. A nam?
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




