W moim kalendarzu miesiąc maj ma wiele zajęć. Wśród nich także... dwa śluby. Na jednym będę odprawiał Mszę i głosił Słowo, a na drugi - który będzie w najbliższą sobotę - mimo chęci niestety nie pojadę. Narzeczeni, którzy będą sobie ślubować miłość w maju, są mi znani od wielu lat. Razem w lipcu pielgrzymowaliśmy pieszo na Jasną Górę. Ania i Piotr, Magdalena i Przemysław - to wykształceni, religijni, pogodni młodzi ludzie. Często w różnych kontekstach właśnie na pielgrzymce słyszeli konferencje, refleksje, homilie o wierze i o zagrożeniach dla wiary. Przede wszystkim zagrożeniach płynących z wiary w przesądy i wróżby. To właśnie przesądy i wróżby sprawiają, że maj to miesiąc przerwy w błogosławieniu małżeństw. Jednak nie dla wszystkich...
Wiara w Boga prawdziwego, a więc jedynego, zakłada wyłączność. To znaczy, że albo wierzymy w Boga i Bogu, i dlatego nie wierzymy ani nie ufamy na przykład przesądom, albo obok wiary w Boga prawdziwego mamy kawałek wiary dla kogoś lub w coś poza Bogiem. Bywa, że sami bronimy się i wstydzimy tego, że w świadomości albo podświadomości mamy przekonanie, że... ślub w maju będzie nieszczęśliwy, a małżeństwo nieudane. Dokładnie z tym problemem spotkałem się dwa miesiące temu, gdy pewni narzeczeni przyszli do mnie, do biura parafialnego, by zarezerwować termin ślubu na 30 kwietnia. Gdy zapytałem ich, dlaczego chcą ślub w piątek, a nie w sobotę 1 maja, odpowiedzieli: "no rozumie ksiądz...". Oczywiście orzekłem, że ich myślenia nie rozumiem. Inni narzeczeni, których ślub będzie w czerwcu, uświadomili mi, że... pierwszych zapowiedzi nie powinno się słyszeć... Oczywiście to kolejny zabobon, który świadczy o tym, jak dalece nam do pięknej, czystej, głębokiej wiary tylko w Boga i tylko Bogu!
Co robić, byśmy byli ludźmi wolnymi i mocnymi w wierze, dla których wszystkie czarne koty, piątki 13 danego miesiąca, śluby w maju wolne były od niewłaściwych skojarzeń, a co za tym idzie, uprzedzeń związanych właśnie z tymi zabobonami, wróżbami, przesądami, urokami... Przedmioty z tym związane trzeba wyrzucić. Dalej prosić Boga o dar wolnego serca, dar prostej, ale czystej wiary. Wreszcie w sytuacjach skłaniających do przesądów zdobyć się na odwagę używania rozumu i sumienia. Tak zwanego krytycznego myślenia. Wreszcie, wyznawanie w ramach spowiedzi grzechów związanych ze słabością wiary. Nie wiem, dlaczego, w zdecydowanej większości problem przesądów, wróżb itp. to problem kobiet. A może ktoś z Drogich Czytelniczek wypowie się na ten temat...?
Jakie będą małżeństwa Ani i Piotra, Magdaleny i Przemysława? Nie wiem... Ale wierzę, że bardzo udane, bo wiara, którą wnoszą do małżeństw, które zakładają, jest silniejsza od przesądów, których w maju tak dużo, pomiędzy zakochanymi i narzeczonymi...
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




