Miasto wojen stało się symbolem pokoju. Dlaczego właśnie Asyż?

Asyż to miasto w Umbrii, bardzo malowniczo położone, ale nie z tego powodu Jan Paweł II wybrał je jako miejsce, gdzie odbył się Światowy Dzień Modlitw o Pokój w 1986 roku.
Czyta się kilka minut
Jan Paweł II podczas Światowego Dnia Modlitwy o Pokój z udziałem przedstawicieli różnych religii, Asyż, 27 października 1986 r. | Fot. Zihnioglu/Sipa Press/East News
Jan Paweł II podczas Światowego Dnia Modlitwy o Pokój z udziałem przedstawicieli różnych religii, Asyż, 27 października 1986 r. | Fot. Zihnioglu/Sipa Press/East News

Przemówienie papieża na zakończenie tego spotkania wskazuje bezpośrednio na postacie i świadectwo św. Franciszka i św. Klary jako tych, którzy stanowili dla niego inspirację: „To jest trwała lekcja Asyżu: to jest lekcja św. Franciszka, który wcielił w życie ujmujący nas ideał; to jest lekcja św. Klary, która była jego pierwszą naśladowczynią. Jest to ideał złożony z łagodności, pokory, głębokiego poczucia Boga oraz oddania się na służbę wszystkim (…). Franciszek i Klara dają przykład życia w pokoju z Bogiem, z samym sobą, ze wszystkimi mężczyznami i kobietami na tym świecie. Niech ten święty mąż i ta święta kobieta będą natchnieniem dla wszystkich ludzi dzisiaj, by mieli tę samą siłę charakteru i miłości Boga i bliźniego, by kroczyć nadal drogą, którą musimy iść razem”.

Są jednak także wątki obecne w historii tego miejsca, które stanowią uzupełnienie do tej motywacji, zresztą częściowo pojawiają się w tle papieskiego uzasadnienia: „Przypomnijmy, że [Franciszek] porzucił służbę w wojsku, do którego na pewien czas wstąpił w swej młodości, że odkrył wartość ubóstwa, wartość prostego i surowego życia w naśladowaniu Jezusa Chrystusa, któremu postanowił służyć”. Przyjrzyjmy się więc zarówno dziejom tego miejsca, jak i ogłoszenia tego spotkania.

Ziemia wielu wojen

Umbria to region w centralnych Włoszech, górzysty, a przez to korzystny pod względem strategicznym. Pierwotnie zamieszkiwali go pokojowo nastawieni Umbrowie, od których zresztą pochodzi jego nazwa. Zostali oni podbici około III wieku p.n.e przez Rzymian i wcieleni do imperium. Tereny te były na tyle wymagające klimatycznie i trudno dostępne, że traktowano je jako miejsce zsyłek – źródła potwierdzają m.in. utworzenie w starożytności kolonii karnej dla Żydów w okolicach Nursji. Za czasów Umbrów powstało na tych ziemiach kilka głównych osad, które w starożytności rozwinęły się w ważne ośrodki miejskie: Perugia, Orvieto, a także Asyż. W tym ostatnim zachowały się m.in. pozostałości amfiteatru oraz dominująca nad głównym placem miasta dawna świątynia Minerwy, obecnie Kościół Santa Maria Sopra Minerva, które poświadczają znaczny rozwój miasta i jego znaczenie. 

We wczesnym średniowieczu każde z ważnych miast regionu było w rękach innej możnej rodziny, a że każda z nich była ambitna i chciała mieć coraz więcej, do tego teren sprzyjał budowie trudnych do zdobycia twierdz, rozpoczął się cykl kruchych sojuszy i niekończących wojen między tymi ośrodkami, czemu Asyż oczywiście nie przyglądał się bezczynnie ze swojej bezpiecznej lokalizacji. Do tego doszły konflikty między papieżami a cesarstwem, dzielące całe Włochy na gwelfów (papiescy) i gibelinów (cesarscy), jakby brakowało powodów do podziału. Ta sytuacja polityczna zresztą znalazła odbicie w biografii Jana Bernardone: zafascynowany ideałem rycerskim, który przy okazji dawał możliwość wybicia się społecznego ze stanu mieszczańskiego do szlachty, marzył o walkach i zwycięstwach. Dwukrotnie wyruszał na wojnę, wyposażony i uzbrojony odpowiednio przez bogatych rodziców. Pierwszą kampanię skończył w niewoli, w której ciężko zachorował, a po drugiej wrócił głęboko wewnętrznie przemieniony: strój eleganckiego „króla młodzieży asyskiej” zamienił na strój żebraka i z czasem stał się Bożym kuglarzem. 

Mission impossible

Wydawałoby się, że w tak silnie skonfliktowanym społeczeństwie, w którym dodatkowo działali ludzie, którzy ze względów politycznych dbali o to, by konflikty nie wygasały, młody idealista nie ma szans, by przebić się z powierzonym sobie przesłaniem. Było ono zdecydowanie pod prąd ówcześnie pielęgnowanych w Italii wartości: Franciszek głosił ubóstwo w krainie ludzi marzących o tym, żeby się nieustannie bogacić, pokorę ludziom ogarniętym prawie wyłącznie ambicją i pragnieniem władzy, wreszcie dążenie do pokoju tym, którzy żyli wojną i z wojny, do tego starannie pielęgnując urazy i pragnienie odwetu. Nic dziwnego, że przypisano mu autorstwo jednej z głębiej poruszających modlitw w skarbcu Kościoła: „Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju. Tam, gdzie nienawiść – pozwól mi siać miłość, gdzie krzywda – przebaczenie, gdzie zwątpienie – wiarę, gdzie rozpacz – nadzieję, gdzie mrok – światło, tam gdzie smutek – radość”. Jej pełny tekst kończy zresztą cytowane wyżej przemówienie papieża na zakończenie Światowego Dnia Modlitw o Pokój, idealnie streszczając główne treści zarówno spotkania, jak i wystąpienia. 

Święty Biedaczyna pociągnął jednak za sobą tłumy ludzi idących za nim często kosztem utraty lub konfliktu z rodzinami, jak było w przypadku św. Klary. Siła słabości zawierzającej się całkowicie Bogu przemieliła mentalnie ówczesne społeczeństwo, udowadniając, że Bóg i jego święci, bez względu na to, jak mali, zawsze stanowią większość. Nic dziwnego, że właśnie Asyż – miasto tej dwójki świętych – stało się miejscem modlitwy przedstawicieli wielu religii o pokój.

Kontekst epoki

Spotkanie, o którym mowa, odbyło się w trakcie trwającej od kilku dekad zimnej wojny, nie licząc mnóstwa drobniejszych, przez co niemniej bolesnych konfliktów zbrojnych wybuchających na świecie. Stanowiło logiczną konsekwencję zarówno nauczania poprzedników Jana Pawła II, jak idei obecnych poza katolicyzmem. 

Pierwszą z głównych wypowiedzi papieskich w obronie pokoju była encyklika Jana XXIII Pacem in terris (1963), wydana w chwili, kiedy świat był na krawędzi konfliktu nuklearnego z powodu kryzysu zbrojnego między USA i ZSRR w Zatoce Świń. Papież odwołuje się w niej do wartości ogólnoludzkich, używając nie tylko tych argumentów, które wynikają z Chrystusowego wezwania do jedności i pokoju. Jego następca, Paweł VI, w 1967 roku ustanowił Światowy Dzień Pokoju (1 stycznia), naśladując, jeśli chodzi o uzasadnienie, poprzednika, tak aby jego przesłanie dotarło jak najszerzej. 

Cień bomby atomowej i ryzyka wybuchu konfliktu, który zmiótłby ludzkość z powierzchni ziemi, były w tle także decyzji Jana Pawła II. Jak powiedział kard. Roger Etchegaray (odpowiedzialny za organizację asyskiego wydarzenia w 1986 roku) w książce Niny Fabrizio i Fausto Gasparoniego Papieże pokoju, zainicjowanie spotkania modlitewnego podsunął papieżowi Carl Friedrich von Weizsaecker – luteranin, niemiecki fizyk, zaangażowany w czasie wojny w prace nazistowskiego zespołu tworzącego broń atomową. Wycofał się z tego programu, zanim prace weszły na decydujący etap, ale jego sumienie wciąż przypominało mu o tym, przy czym pracował. Był też doskonale świadomy, jak destrukcyjne jest to narzędzie. Napisał więc list do papieża, sugerując zwołanie wieloreligijnego soboru na rzecz pokoju. Rzecz jasna, o soborze nie mogło być mowy (ze względu na wieloreligijny charakter wydarzenia), ale pomysł wspólnej modlitwy o zaprzestanie konfliktów padł na podatny grunt. Kiedy wspomniany rok ONZ ogłosiło Międzynarodowym Rokiem Pokoju, odpowiedzią Kościoła katolickiego było rozesłanie zaproszeń na spotkanie modlitewne w Asyżu do przedstawicieli głównych religii na świecie.

Ziemia nieustannych wojen, z której wyszli święci radykalnie oddani modlitwie i staraniom o pokój, stała się przestrzenią spotkania religii – tak często cynicznie wykorzystywanych jako narzędzie do podsycania konfliktów – którego celem było błaganie o ustanie konfliktów i wywołanego nimi ludzkiego cierpienia. W imię nadziei wbrew nadziei, a więc dokładnie tak, jak robił to Biedaczyna.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 43/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Dlaczego Asyż?