Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Zbigniew Nosowski

Nieoczywista oczywistość

19.05.11r

Osoby pozostające w zalegalizowanych związkach homoseksualnych mają prawo do takich samych zwolnień podatkowych jak małżonkowie heteroseksualni orzekł przed kilkoma dniami Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Orzeczenie to nie dotyczy jednak Polski jest tylko konsekwencją stanu prawnego w niektórych krajach europejskich.

Osoby pozostające w zalegalizowanych związkach homoseksualnych mają prawo do takich samych zwolnień podatkowych jak małżonkowie heteroseksualni – orzekł przed kilkoma dniami Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Orzeczenie to nie dotyczy jednak Polski – jest tylko konsekwencją stanu prawnego w niektórych krajach europejskich.

 

 

Warto najpierw uporządkować fakty. Prawna definicja małżeństwa, odróżnienie go od związków partnerskich, a zwłaszcza prawny status związków homoseksualnych – to kwestie wywołujące gorące dyskusje w ciągu ostatniego ćwierćwiecza.

 

Szybkie zmiany

 

Wcześniej takich pytań nie stawiano, choć zawsze w ludzkiej kulturze istniały i związki nieformalne, i homoseksualne. Za oczywiste uznawano bowiem – i nie trzeba było tego udowadniać – że małżeństwo to trwały związek kobiety i mężczyzny i inaczej być nie może. Małżeństwo miało zatem swoje przywileje – prawne, ekonomiczne, kulturowe – a gdy ktoś nie chciał z nich korzystać, żył w konkubinacie. Tak żył, bo tak wybierał.

Sytuacja jednak się zmieniła i to bardzo szybko. Szwecja jako pierwsza nadała w 1987 r. prawny status konkubinatom, niezależnie od płci partnerów. Później Duńczycy w 1989 r. zalegalizowali homoseksualne związki partnerskie. W ślad za nimi poszły niektóre kraje europejskie. Uznane prawnie związki homoseksualne uzyskały tam wiele przywilejów analogicznych do małżeństwa.

Kolejnym krokiem była zmiana definicji małżeństwa. W awangardzie wystąpiła tym razem Holandia, umożliwiając zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci od 2001 r. Jej śladem niektóre inne kraje wyeliminowały z definicji małżeństwa jakiekolwiek odniesienia do płci małżonków.

 

Nie ma obowiązku

 

Państwa europejskie nie są jednak zobligowane do zgadzania się na małżeństwa homoseksualne – orzekł w czerwcu 2010 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka. Trybunał odrzucił wtedy skargę dwóch austriackich gejów, którym odmówiono w 2002 r. zgody na zawarcie związku małżeńskiego, argumentując, że małżeństwo jest możliwe tylko między kobietą i mężczyzną.

ETPCz orzekł, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie zobowiązuje żadnego państwa do objęcia par homoseksualnych prawem do zawarcia małżeństwa. Austriacy nie byli więc poddani żadnej dyskryminacji.

W tym właśnie duchu należy rozumieć majowe orzeczenie ETS. Może ono dotyczyć jedynie tych krajów, które w ten czy inny sposób nadały prawny status związkom homoseksualnym. Skoro ustawodawcy w tych krajach powiedzieli A, to muszą powiedzieć także B. Dlatego właśnie nie należy mówić tego A…

 

Róbmy swoje

 

Najważniejsze zaś to: skupiać się nie tyle na prawie (bo polska konstytucja daje tu poczucie bezpieczeństwa), ile na atrakcyjnym przedstawianiu naszej propozycji. Chrześcijańskie rozumienie małżeństwa wychodzi przecież naprzeciw najgłębszej ludzkiej tęsknocie: kochać to być z jednym człowiekiem na zawsze, przez całe życie. Taka wizja miłości – trwałej, wyłącznej, wielkiej, nierozerwalnej – wciąż pociąga wielu współczesnych.

To jest właśnie chrześcijańska wizja małżeństwa: propozycja przeżycia swego człowieczeństwa w radykalnej bliskości kobiety i mężczyzny. Nie jest to propozycja tylko dla katolików! Ale żeby trafić do innych, trzeba ją atrakcyjnie zaprezentować. Skoro oczywiste stało się nieoczywiste, to trzeba tę oczywistość pokazywać teraz w sposób nieoczywisty. Dlaczego nam się to tak słabo udaje?

 


 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki