Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Piotr Tomczyk

Publicysta niezależny

Oddajcie nasze 300 miliardów!

15.09.11r

Dawno, dawno temu jeden z popularnych wokalistów zdenerwował swoją piosenką ówczesnego prezydenta Polski Lecha Wałęsę. Wałęsa, dawaj moje 100 milionów wyśpiewywał ze sceny artysta.

 

Dawno, dawno temu jeden z popularnych wokalistów zdenerwował swoją piosenką ówczesnego prezydenta Polski Lecha Wałęsę. „Wałęsa, dawaj moje 100 milionów” – wyśpiewywał ze sceny artysta.

 

Nasz przywódca był oburzony, że ktoś przypomniał mu o niezrealizowanych obietnicach, jakie składał przed wyborami.

Po latach na politycznych salonach oficjalnie przyjęła się zasada: „Kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami”. Obywatele zdążyli się przyzwyczaić, że obietnice przywódców to jedynie chwyty retoryczne, których sens z reguły należy rozumieć na opak. Jeśli politycy planują zatrudnienie kolejnych setek tysięcy urzędników, obiecują nam zmniejszenie biurokracji i kosztów administracyjnych. Jeśli planują podniesienie VAT-u i akcyzy, obiecują obniżkę podatków. Jeśli w zarządach i radach nadzorczych państwowych firm chcą umieścić kolegów ze swych ugrupowań, mówią o planowanym odpartyjnieniu biznesu. To wieloletnia norma.

W efekcie, chociaż każda ekipa rządowa obiecywała nam „tanie państwo”, Polska stopniowo pogrążała się w długach. Zgodnie z ostatnimi, bardzo ostrożnymi szacunkami dług publiczny naszego kraju przekroczył już 800 mld zł. Z tego na ostatnie cztery lata przypada przyrost aż 300 mld! I to mimo faktu, że polska gospodarka jest ciągle w niezłym stanie, rośnie produkt krajowy brutto, co roku wzrastają dochody budżetu państwa.

Kto doprowadził do fatalnej sytuacji budżetu państwa? W tej sprawie nie ma pełnej zgodności. Politycy partii opozycyjnych twierdzą, że winien jest rząd. Działacze partyjni związani z rządem dowodzą, że opozycja. A bezpartyjni obywatele? Mają powody, aby zgadzać się z obiema stronami tego sporu. Przez ponad 20 lat nie mieliśmy ani jednego rządu, któremu udałoby się zmniejszyć dług publiczny. Wszystkie ekipy co roku zwiększały też wydatki budżetowe...

Przed nami kolejne „wielkie święto młodej polskiej demokracji”. Być może kampania wyborcza to dobry czas na zorganizowanie kolejnego okrągłego stołu polskich elit politycznych.

W trakcie obrad przedstawiciele poszczególnych partii powinni ustalić między sobą, w jakich proporcjach ich ugrupowania odpowiadają za wzrost zadłużenia naszego kraju. A na koniec solidarnie ogłosić, kiedy planują oddać nam pieniądze, które gdzieś im zaginęły.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki