Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Piotr Jóźwik

zastępca redaktora naczelnego

Rodzic na medal?

11.06.15r

Słuchałem niedawno w radiu audycji poświęconej biciu dzieci. Niemal wszyscy telefonujący słuchacze byli przeciwni tej „metodzie wychowawczej”, ale ich wypowiedzi zaczynały się dość podejrzanie.

Zacznę jednak od tego, że mimo fali oburzenia przetaczającej się, kiedy tylko ktoś wspomni o laniu czy klapsach, nie wierzę w istnienie rodziców, którym ani przez moment nie przemknęła myśl, że „trzy szybkie” załatwią sprawę. I ja się im zupełnie nie dziwię. Czasem przecież rozmowy, prośby i groźby nie przynoszą żadnego rezultatu, a robi się tylko gorzej.
Kilka dni temu przekonałem się o tym na własnej skórze. I to aż dwa razy podczas jednego popołudnia. Dzięki temu już wiem, że stawanie między dwulatką a jej ulubioną sukienką to gwarancja dramatycznej sceny. To nic, że chciałem dobrze: plac zabaw z huśtawkami, piaskownicą i zjeżdżalniami to nie najlepsze miejsce dla ślicznej wyjściowej kiecki. Moje rzeczowe argumenty były zagłuszane przez donośny płacz i zalewane krokodylimi łzami. Na dokładkę wieczorem nastąpił drugi atak złości, niewywołany niczym konkretnym.
Na szczęście mimo tak obfitującego w dramaty dnia nie mam sobie nic do zarzucenia, bo córka mogła siedzieć, a i mnie ręka nie bolała. Zresztą kiedy emocje już opadły, mała strojnisia potrafiła sama z siebie powiedzieć „przepraszam”. Nie wiem, czy usłyszałbym to słowo, gdybym zamiast kolejnej próby rozmowy zafundował jej manto. Dobrze zatem, że z podobnego założenia wychodzi coraz więcej osób.
W wypowiedziach przeciwników bicia podejrzane jest jednak co innego. Każdy słuchacz wspomnianej na początku audycji starał się zaznaczyć, że on akurat swoich dzieci nie bije (lub nie bił). Ale czy to oznacza, że nigdy nie chciał? Przecież nie ma się czego wstydzić! Powiem więcej: każdy, kto chciał kiedyś wlepić swojemu synkowi czy córeczce soczystego klapsa, a ostatecznie tego nie zrobił, powinien wypiąć pierś do orderu. Argument siły to żaden argument. Ale niekiedy nie wystarcza też siła argumentu i wtedy pozostaje jedno: siła spokoju. A ten u rodziców jest na wagę złota.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki