Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Marek Magierowski

Katastrofa made in Germany

16.09.15r

Na Angelę Merkel patrzyłem zawsze z mieszaniną szacunku, podziwu i irytacji. Dbałość o interesy swojego państwa, żelazna ręka w kierowaniu własnym ugrupowaniem politycznym, niezwykła, psychiczna siła.

Wpadki? Było ich niewiele w ciągu całej kariery, a jeśli już się zdarzały, Merkel potrafiła je zgrabnie przykrywać mniej czy bardziej rzeczywistymi osiągnięciami.
Tym razem jednak widzimy kanclerz Niemiec pogubioną, popełniającą błędy seriami, niebędącą w stanie zarządzać jednym z najpoważniejszych kryzysów w historii nie tylko Republiki Federalnej, ale i całej Europy.
Setki tysięcy uchodźców wojennych i zwykłych imigrantów przemierzają Stary Kontynent, od Grecji, poprzez Serbię, Macedonię, Węgry, Austrię, zmierzając głównie do Niemiec, bo tam, jak mniemają, leży ich ziemia obiecana. Nazywają Angelę Merkel „Matką Uchodźców”, wierzą, że znajdą nad Renem nie tylko wikt i opierunek, ale że spotkają się również z przyjaznym przyjęciem miejscowej ludności. A wielu z nich marzy wprost o wysokim zasiłku i darmowym lokum.
Po kilku dniach entuzjazmu wśród zachodnich elit politycznych i dziennikarzy przyszło otrzeźwienie. Te same kraje, które potępiały Viktora Orbána za budowanie muru na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej, dziś same opuszczają szlabany i zawieszają funkcjonowanie strefy Schengen. Wcześniej Angela Merkel i jej współpracownicy zapraszali uchodźców do siebie, ścigając się z innymi państwami, kto okaże największe miłosierdzie wobec strudzonych uciekinierów z Syrii i Iraku. Merkel przeliczyła się, mimo że skutki takich zachęt można było łatwo przewidzieć. Monachium pęka w szwach, a burmistrz miasta mówi o „krytycznej sytuacji”. Władze Bawarii narzekają, że inne landy nie chcą odbierać od nich imigrantów. W ostatnich dniach do Niemiec przybywało po 10–12 tys. ludzi dziennie. Pani kanclerz sprowadziła sobie na głowę – dosłownie – poważny problem.
I pomyśleć, że jeszcze niedawno unijni oficjele mówili o „konieczności zatrzymania napływu imigrantów” i „uszczelnieniu granic”. Decyzje rządu niemieckiego nie tylko łamały tzw. umowę Dublin II (która mówi, iż uchodźcy mogą starać się o azyl tylko w jednym kraju UE), lecz zburzyły całą filozofię polityki imigracyjnej UE. Czy otwarcie wrót do Niemiec oznacza, iż na Morzu Śródziemnym pojawi się więcej łodzi przemytników wypełnionych uchodźcami czy mniej? Prawdopodobnie więcej. A jeśli tak, czy ofiar nielegalnego przemytu będzie więcej czy mniej? Zapewne więcej. Kto zaś będzie odpowiedzialny za ich tragedię: ci, którzy tak ochoczo szermują dzisiaj na Twitterze hashtagiem #RefugeesWelcome, czy ci, jak Viktor Orbán, którzy starają się myśleć i zachować zdrowy rozsądek?
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki