Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Marek Magierowski

Era Luksemburczyka

05.11.14r

Od 1 listopada w Brukseli oficjalnie nastała epoka Jean-Claudea Junckera i jego unijnego rządu. José Manuel Barroso, dotychczasowy szef Komisji Europejskiej, pożegnał się ze stanowiskiem po dwóch pięcioletnich kadencjach.

Od 1 listopada w Brukseli oficjalnie nastała epoka Jean-Claude’a Junckera i jego unijnego „rządu”. José Manuel Barroso, dotychczasowy szef Komisji Europejskiej, pożegnał się ze stanowiskiem po dwóch pięcioletnich kadencjach.

Portugalczyk będzie się zapewne historykom kojarzył z okresem ciężkiego kryzysu w strefie euro, który przypadł na końcówkę pierwszej kadencji i rozciągnął się niemal na cały okres jego urzędowania. Barroso zostawia Europę (a szczególnie europejską gospodarkę) mocno pokiereszowaną i sfrustrowaną, choć rzecz jasna, odpowiedzialność za ten stan rzeczy w niewielkiej mierze spada na niego. Większość najważniejszych decyzji była w tym czasie podejmowana w Berlinie oraz we Frankfurcie nad Menem, gdzie mieści się siedziba Europejskiego Banku Centralnego. Barroso pełnił raczej rolę „herolda”, wyjaśniającego opinii publicznej, w jaki sposób państwa strefy euro mają zamiar walczyć z pęczniejącym długiem, nadmiernymi deficytami budżetowymi czy bezrobociem. A także dyżurnego optymisty, który „koniec kryzysu” ogłaszał co najmniej kilkakrotnie. I za każdym razem pochopnie.

Jest coś symbolicznego w tej zmianie na stanowisku przewodniczącego Komisji Europejskiej. Odchodzi przedstawiciel państwa, które uchodziło dotąd za jedno z „najsłabszych ogniw” w eurolandzie. Jeśli ktoś miał pociągnąć całą strefę euro w przepaść, to właśnie kraje Południa: obok Portugalii – Grecja, Hiszpania czy Włochy. Na miejsce Barroso przychodzi zaś reprezentant Luksemburga – kraju bogatego i „zdrowego”, należącego umownie do Północy, gdzie dług publiczny jest dużo niższy, wydajność zdecydowania wyższa, a bezrobocie jednocyfrowe.

To będzie prawdopodobnie najtrudniejsze zadanie dla nowej Komisji: doprowadzić do ponownego zasypania podziałów między Północą a Południem. Do niedawna wydawało się, że linią wyznaczającą dwa różne światy w Unii była dawna granica między państwami „starej Europy” a nowymi członkami, krajami należącym dawniej do bloku sowieckiego. Dziś dużo jaskrawszy i ważniejszy wydaje się podział „horyzontalny”. Gdy spojrzeć na wskaźniki dotyczące PKB na głowę mieszkańca, Portugalia czy Grecja wciąż są bliżej Niemiec niż Polska czy Estonia. Kiedy jednak przeanalizujemy problemy strukturalne, elastyczność rynku pracy, poziom zadłużenia, a nawet skalę korupcji, różnice między Wschodem a Zachodem są znacznie mniejsze niż między Północą a Południem.

Juncker zaczyna rządy w Europie w momencie, gdy toczy się burzliwa debata na temat skuteczności „niemieckiej drogi” wychodzenia z kryzysu. Czy polityka zaciskania pasa przyniosła spodziewane efekty? Czy raczej skutecznie przydusiła gospodarki kilku państw, skazując je na wieloletnią wegetację? Nieustanne cięcia sprawiły, że we Francji i Włoszech obniżył się popyt wewnętrzny, zmalały inwestycje, a PKB stanęło w miejscu. W przeciwieństwie do USA czy Japonii, Europejski Bank Centralny nie zdecydował się na zasilenie gospodarek strefy euro potężnym zastrzykiem gotówki – głównie z powodu sprzeciwu kanclerz Angeli Merkel. Coraz szersze grono ekonomistów zwraca uwagę, że narzucona przez Niemców strategia walki z kryzysem okazała się zabójcza, a ponadto odbiła się rykoszetem na ich własnej kondycji. Słabnący sąsiedzi kupują mniej niemieckich towarów, a przecież eksport jest najważniejszym filarem gospodarki Republiki Federalnej.

Kolejne wyzwanie dla Junckera to sytuacja na wschodnich rubieżach UE: co zrobić z Ukrainą, jak zapobiec zaostrzeniu kryzysu w tym regionie i jak poradzić sobie w przypadku ewentualnego odcięcia lub zmniejszenia dostaw gazu z Rosji. Jak rozmawiać z Kremlem i czy utrzymywać sankcje – w obliczu coraz mocniejszych nacisków ze strony prezesów wielkich europejskich koncernów, którzy domagają się złagodzenia polityki wobec Moskwy. Juncker będzie zapewne odgrywać jedynie rolę „koordynatora”, ale jego ewentualna twarda postawa będzie miała znaczenie w kształtowaniu unijnych działań na tym polu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki