Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

ks. Andrzej Draguła

Franciszek i jego krytycy

23.09.15r

Za czasów św. Jana Pawła II krytyka papieża była czymś zupełnie nie do pomyślenia. Owszem, krytykowali go, ale każdy kto śmiał, natychmiast – zasadnie czy bezzasadnie – uznawany był za wroga Kościoła

Z papieżem Benedyktem było już inaczej. Decyzja o „uwolnieniu” tzw. rytu trydenckiego Mszy św. w samym Kościele przysporzyła mu tyluż zwolenników, co i wrogów. Pamiętam, że wszelkie głosy krytyczne, formułowane także przez niektórych biskupów, u zwolenników tej papieskiej decyzji przyjmowane były z niekłamanym oburzeniem: jak można krytykować papieża!
Aż przyszły czasy papieża Franciszka. I nagle okazało się, że papieża może krytykować każdy i bez mała za wszystko: za drewniany pastorał, za ubogie ornaty, za Rok Miłosierdzia, za Mszę Wieczerzy Pańskiej w więzieniu, za czarne buty, za uśmiech, za „Smacznego obiadu”, za brak mucetu na ramionach, za debatę o kondycji małżeństwa i rodziny, za ekologię i za miłość do ubogich. Lista jest jeszcze dłuższa.
Czy papieża można krytykować? Oczywiście, że można, byleby merytorycznie, zasadnie, przedmiotowo, a nie ad personam. Nie we wszystkim przecież papież jest nieomylny, bo jedynie w sprawach wiary i moralności, a i to nie zawsze, bo tylko wtedy, gdy swe poglądy głosi ex cathedra, co też zbyt często się nie zdarza. Problem uchodźców, emigrantów i tego, jak ma na to zareagować Kościół, zapewne nie należy do depozytu wiary. I można mieć zdanie inne niż papież, można z nim polemizować, byleby z sensem i kulturą. Wszak Franciszek sam – wzorem ćwiczeń duchowych św. Ignacego – zachęca, by swobodnie wypowiadać swoje zdanie, nawet to krytyczne.
To, co się dzieje obecnie, jest jednak zmianą radykalną. W publicznej debacie pojawiają się wulgaryzmy, epitety w stylu „papież idiota” czy też deklaracje typu: „Nie jestem na pasku Franciszka”. I nie są to już jedynie wypowiedzi formułowane poza Kościołem, w środowiskach ateistycznych czy lewicowych. Ich autorami coraz częściej są ludzie wierzący, deklarujący publicznie swe chrześcijaństwo i przywiązanie do Kościoła. Na tak formułowanej krytyce budują swój kapitał polityczny, publicystyczną popularność, kreują się na jedynych słusznych obrońców Kościoła, w którym już nawet papież zbłądził. Ani Kodeks prawa kanonicznego, ani Katechizm Kościoła katolickiego nic nie mówią o relacji, jaką wierny winien mieć do biskupa Rzymu. Wiadomo jednak skądinąd, że każdego wiernego obowiązują szacunek, posłuszeństwo, a nawet cześć, którą winniśmy okazywać papieżowi. Czy one wykluczają merytoryczną debatę z papieżem? Oczywiście, że nie. Wykluczają jednakże te postawy, które można określić jako obraźliwe czy chamskie. 
Kiedy 25 listopada 1997 r. w dzienniku „Trybuna” ukazał sie artykuł pt. Joannes Paulus dixit, w którym autor nazwał papieża „prostackim wikarym z Niegowici”, ks. Zdzisław Peszkowski wniósł przeciwko autorowi powództwo o naruszenie dóbr osobistych. Rzecz cała miała finał w Sądzie Najwyższym, który stwierdził, że „w przypadku naruszenia uczuć religijnych będących z istoty swej kategorią subiektywną, rolę kryterium obiektywnego może pełnić także stosunek bliskości osoby zainteresowanej, którą jest duchowny katolicki, do Papieża Jana Pawła II jako Pasterza całego Kościoła Katolickiego. […] nie ulega więc wątpliwości, że powoda łączą z Papieżem Janem Pawłem II szczególnie silne związki uczuciowe. To jest  źródłem istnienia u niego dobra osobistego w postaci uczuć religijnych, a zarazem przyjaźni z Papieżem jako najwyższym autorytetem wiary i moralności”. Ciekawe, jakie związki uczuciowe łączą nas z obecnym papieżem? Wszak istota relacji pozostaje wciąż ta sama: wierny bądź kapłan z jednej strony i biskup Rzymu z drugiej. I czy – dla obrony jego czci i dobrego imienia – nie należałoby niektórym (nomina sunt odiosa) wytoczyć paru cywilnych procesów, przecież – niestety! – posuwają się oni dzisiaj dużo dalej niż ówczesny autor „Trybuny”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki