Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Ks. Robert Nęcek

Syndrom Babel

12.02.14r

W życiu codziennym coraz częściej do głosu dochodzi prostactwo połączone z prymitywizmem słów i postaw. Wrażliwość na ludzką krzywdę spychana jest na margines.

W życiu codziennym coraz częściej do głosu dochodzi prostactwo połączone z prymitywizmem słów i postaw. Wrażliwość na ludzką krzywdę spychana jest na margines. Na wielu płaszczyznach życia społecznego zaznacza swoją obecność platoniczna nieżyczliwość wobec osób dających świadectwo prawdzie i godności w warunkach patologii. Papież Franciszek jednoznacznie mówi: „Nie udawajmy, że nic nie widzimy, i chciejmy zobaczyć, gdzie są te miejsca podporządkowania, ogniwa niewolnictwa, korupcji, gdzie te ołtarze, gdzie są składane ofiary z ludzi, i gdzie jest łamana wola, wola tylu osób”.

W takiej perspektywie ludzie pragnący własnego sukcesu, ale pozbawieni moralnych zasad, zamykają się w swoim egoizmie. Wpychają się na fotel Boga, siejąc ostatecznie zepsucie i strach. Zamiast obcować z rzeczywistością prawdy, dobra i piękna, kształtując wrażliwość własnej duszy, wchodzą na drogę kłamstwa, oszukując siebie i bliźniego. Wówczas syndrom miasta Babel powtarza się także w XXI wieku – niezdolność do wzajemnego zrozumienia, rywalizacja bez skrupułów, podziały, cynizm, arogancja, pobożność na pokaz i zazdrość. Dlatego rezultatem – według Franciszka – jest to, „że żyjącego Boga zastępuje się bożkami ludzkimi i przemijającymi, które dają chwilowe upojenie wolnością, ale które ostatecznie powodują nowe zniewolenie i śmierć”. Ów syndrom Babel staje się nie tylko rzeczywistością bez Boga, ale również bez życia i bez miłości. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest hołdowanie zasadzie, którą przypomniał kard. Reinhard Marx – „kto hoduje świnie, jest produktywnym, kto wychowuje ludzi, nieproduktywnym członkiem społeczeństwa”.

Tym sposobem wartości ducha są deprecjonowane, a mądrość lekceważona. Wówczas miejsce harmonii zajmuje nieład i wszelki występek, a na piedestał wystawia się pragmatyzm i skuteczność. Tymczasem Franciszek podkreśla, że „trzeba ćwiczyć i uwrażliwiać nasze serca, aby nie okaleczyć naszej zdolności do zadziwiania się, do cierpienia, do współczucia, żeby rzeczywistość nie była dla nas obojętna i żebyśmy mogli czynić miłosierdzie, żebyśmy mogli doświadczyć tego, o czym mówi Słowo Boże, że nie przyjęliśmy nadaremnie łaski”.   Przejawem zadziwiania się jest postawa wdzięczności. Jednak wdzięczność jest zjawiskiem najrzadziej spotykanym w przyrodzie, co powoduje, że łatwiej jest brać, a trudniej dziękować. Co więcej, nawet podziękowanie może zdradzać ducha obsesji i zarozumialstwa. Dzieje się tak wtedy, kiedy wdzięczność staje się elementem gry z ludźmi, kiedy dziękuje się im w cztery oczy, a publicznie świadomie pomija. To właśnie taką postawę papież Franciszek nazywa wprost „prostactwem”. Tymczasem autentyczna wdzięczność posiada wymiar społeczny, gdyż zjednuje serca i otwiera na nowe potrzeby.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki