Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Krzysztof Skowroński

Marnujemy Solidarność

24.08.10r

W sierpniu 1980 roku miałem pietnaście lat. Strajk, powstanie Solidarności ukształtowało mój sposób myślenia o świecie.

 

W sierpniu 1980 roku miałem pietnaście lat. Strajk, powstanie „Solidarności” ukształtowało mój sposób myślenia o świecie.

 

Nie lubię komunistów, nie lubię resortów siłowych, nie lubię władzy. To są te genetyczne niechęci przekazane pietnastolatkowi przez wielki ruch, z którym przez kilka lat identyfikowałem się bardziej niż z jakikmkolwiek zespołem rockowym. I nadal tak jest. Solidarność to był jedyny polityczny ruch, z którym czułem wspólnotę. Sprzeciw opresji totalitarnego państwa  i pomoc słabszym. Do tej samej idetyfikacji ideowej przyznaje się cała elita polityczna w Polsce. Przyznaje się, choć chyba nie pamięta, do czego się przyznaje. Jak ze sobą rozmawiają, to tak, jakby sztukę politykowania przechodzili w Akademi Nauk Społecznych przy komitecie centralnym PZPR, a nie na papieskich pielgrzymkach.

 

Mit i siła twórcza

Wierzyłem w to, że to zapomnienie zostanie na moment zapomniane. Wydawało się, że Gdańsk stanie na wysokości zadania, że politycy, których wyniosła do władzy wielka siła Solidarności, potrafią, przynajmniej na chwilę, zatrzymać się w swoich wojnach, by oddać tej sile hołd. To w końcu trzydzieści lat temu zaczął rozpadać się sowiecki totalitaryzm, zaczęła się kończyć epoka zniewolenia. Trzydzieści lat temu w Gdańsku tak jak 90 lat temu pod Warszawą pokonaliśmy bolszewika. Tu i tam zdarzył się cud.

W Gdańsku powinna być wielka parada solidarności, pokazująca, że Solidarność to nie tylko Sierpień i Grudzień, to nie tylko historia, ale też  to nowoczesna filozofia życia. Solidarność to nie tylko sposób na zniszczenie totalitaryzmu, to sposób na budowanie wolności. Wielki mit i wielka siła twórcza solidarności powinna być eksponowana przez nas podobnie jak muzyka Fryderyka Chopina. Ale niektóre mity od dwudzietu lat mamy w nosie. Idea solidarności rozbija najpopularniejszy sposób rządzenia. Tam, gdzie jest solidarność, tam powiedzenie: dziel i rządź nie ma sensu. Dlatego nie świętujemy Solidarności, bo w Polsce polityka z niej wyrosła i o niej zapomniała. Idea wyparowała dlatego, że po ‘89 roku wybrano inną filozofię rządzenia, inną ścieżkę rozwoju, nie zastanawiając się nad tym, co właściwie sama Solidarność niosła.

 

Wolny wybór jednostki

Siłę burzącą okrutny system totalitarny nazwano związkiem zawodowym i wepchnięto w świat roszczeń pracowniczych, identyfikując jej motywacje jako typowe dla państwa socjalnego postulaty. Solidarność zaczęła być wstydliwym elementem współczesnej Polski i nikt nie chciał krzyknąć, że w sierpniu 1980 roku intuicyjnie stworzono ruch, który powinien być zalążkiem nowoczesnego świata. Ruch antysystemowy i to własnie antysystemowość tworzy  model  państwa w XXI wieku. Solidarność to sposób przeżywania świata, dostrzegania słabszych, wyciągania do nich ręki. Budowla oparta o idee solidarności musi być wolna, nie może w niej być opresji państwa, służb państwowych. To nie jest ustrój, to może być jedynie wolny wybór jednostki. Ja chcę pomóc, ja pomagam, ja jestem solidarny. A potem znika „ja” i pozostaje życie dla innych. Solidarność to wielka idea, to oręż przeciwko zniewoleniu, to pozytywna siła i emocja, która jednoczy. Solidarność jest bardzo konstruktywna. Solidarność zabiera władzę a nie daje. Dlatego powinna być wielkim świętem ludzi - nie władzy. Dziś  marnujemy idee solidarności. Marnujemy naukę Jana Pawła II. Marnujemy wolność. Dlaczego to robimy? Nie wiem. Dlaczego nie potrafimy korzystać z bogactw, które sami tworzymy?  A może jest dobrze i tylko sami siebie niepotrzebnie się czepiamy.  

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki