Logo Przewdonik Katolicki
zdjecie

Cezary Kościelniak

Cezary Kościelniak, filozof i publicysta, pracuje na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Ojciec Jan

07.01.16r

Chciałbym ten felieton poświęcić ojcu Janowi Górze. Zmarłego dominikanina nie trzeba przedstawiać, znała go cała Polska i nie tylko.

Ostatnio, po kilkumiesięcznym czasie niewidzenia się mieliśmy długą rozmowę o tym, jak przełożyć wiarę na współczesny język. Potem było spotkanie u ojca Karola Meissnera w Lubiniu, z okazji 50-lecia jego święceń kapłańskich. Ojciec Jan głosił uroczyste kazanie, które, w sposób dla siebie nietypowy, spisał i oficjalnie przekazał. Uhonorował benedyktyńską kontemplację, sens życia chrześcijanina. Mówił, że kapłan stojąc przy ołtarzu, spala się z Chrystusem. Dwadzieścia sześć godzin później sam umiera przy sprawowaniu Mszy św. Po prefacji zaintonował Sanctus i nagle wyszedł z kaplicy. Po kilku minutach zaczęła się agonia. Umierał ubrany w stułę, tak jak odszedł od ołtarza. Otoczony modlącymi się uczestnikami Mszy i ojcami z klasztoru. Miałem łaskę być przy jego śmierci, jeszcze z nadzieją, że wszystko zakończy się inaczej, przytrzymywałem mu głowę. Zaraz po śmierci współbracia zaintonowali Salve Regina. I chyba trudno sobie wyobrazić lepszą śmieć dla kapłana – przy ołtarzu, w otoczeniu modlitwy wiernych, potem czuwających tłumów ludzi, którzy przyszli się pożegnać.
Śmierć ojca Jana Góry nie jest niczyją osobistą sprawą. Był przewodnikiem dla wielu, bez przesady można powiedzieć, że w ciągu kapłańskiego życia dla milionów wiernych. Odczytywał dzieło Jana Pawła II. Potrafił przekładać jego teksty i książki na język duszpasterstwa. Doskonale wyczuwał papieskie intuicje duszpasterskie, często wbrew opiniom hierarchów i nastrojom w polskim Kościele. Nie było mu łatwo, choć i on sam, jak często powtarzał, do łatwych nie należał – zresztą jak każdy gigant. Kiedyś swemu drugiemu duszpasterzowi akademickiemu, który oglądał film na rekreacji rzucił, że kapelan uniwersytecki powinien pisać książki, a nie oglądać filmy. Takie uwagi musiały denerwować, ale Jan Góra zawsze adresował wymagania do siebie. Po latach okazywało się, że to on miał rację, tak było choćby z Lednicą, która choć prowadzona przez dominikanów, należy do całego Kościoła.
Kilka lat temu Jan Góra opublikował swoje listy, które wymieniał ze świętym Janem Pawłem II. Są krótkie i poruszające. Na opublikowanych zdjęciach zmieniają się pokolenia towarzyszącej mu młodzieży, zmienia się także on sam. Ja towarzyszyłem mu dopiero w okresie, gdy zaczynał siwieć. Potem na kolejnych fotografiach i w następnych latach jest zupełnie siwy, wreszcie, z przerzedzonymi włosami. Nigdy się nie oszczędzał. Pamiętam, jak z przekąsem opowiadał historię, kiedy w latach 70. kardynał Wyszyński podpisywał mu obraz maryjny, a ojciec Góra mocno kaszlał (zresztą zawsze kaszlał). Wyszyński nakazał mu się kurować, po to, by dłużej móc służyć, on zaś raczej traktował to jako kokieterię. Jan Góra chyba z żadnej z chorób nigdy nie doleżał, leżenie było dla niego największą katorgą. Naśladował w tym Jana Pawła II, który do końca chciał trwać na służbie. Idź albo zdechnij – to był tytuł jego książki, ale i hasło – droga życia.
Ojciec Jan wiedział, że papieża nie trzeba pozłacać. Reagował alergicznie na rzewne śpiewanie Barki, lizusowskie hołdy wobec papieża czy polityczne kapitalizowanie. Wiedział, że z tego niewiele jeszcze wynika, a samą myśl papieską trzeba przekuć na codzienność. Potrafił  to zrobić i przekonać do tego innych. Tak powstawały dzieła, książki i wielkie projekty, w tym Lednica 2000. Pierwszym biskupem, który zgodził się odprawić Mszę pod Bramą Rybą w 1997 r. był młody biskup pomocniczy z Gniezna, Stanisław Gądecki; zresztą Lednica zawsze prowadziła do prymasowskiej stolicy.
Zapamiętajmy Jego ostatnie wezwanie na modlitwie powszechnej. Powiedział, że otacza go tyle dobra, że nie jest w stanie już tego rejestrować. To było jego pożegnanie z nami. Nie zawiedźmy go, czyńmy dobro innym na chwałę Boga, tak jak nas uczył.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki