![]() |
||||||||||||||
Większość czytelników Przewodnika Katolickiego żyje zapewne w błogiej nieświadomości na temat największego zagrożenia jakie od lat czyha na mieszkańców naszego kontynentu. Nie! Nie chodzi w tym przypadku ani o kryzys finansowy, ani nawet o terroryzm. Koszmarem spędzającym sen z powiek właścicieli najświatlejszych europejskich umysłów jest... religianctwo! Co prawda odwoływanie się we wszystkim do religii, czy przesadna gorliwość w przestrzeganiu przepisów i praktyk religijnych wydają się z każdym rokiem mniej „trendy”, ale fakt ten nie przeszkadza ani politykom, ani najróżniejszego sortu autorytetom medialnym w wytrwałej walce z religią. Coraz to nowe kraje decydują się na przyjęcie regulacji prawnych zakazujących noszenia symboli religijnych w miejscach publicznych. Gdy na podstawie takich przepisów, za odmowę zdjęcia islamskich chust, usuwane były ze szkół uczennice, albo nauczycielki we Francji i Niemczech, część bojowników o „wolność i biurokrację” sugerowała, że totalitarne metody „walki o wolność” mają jedynie obronić Europę przed ekspansją islamu i nie są zagrożeniem dla chrześcijan. Z czasem okazało się jednak, że możliwe jest też usunięcie ze szkoły katechety, który przychodził na lekcje w sutannie… Brytyjskie media doniosły o kolejnym sukcesie europejskich sił postępu w wojnie z religijnym "ciemnogrodem". Ze szpitala w Gloucestershire zwolniła się angielska pielęgniarka Helen Slatter. - Dano mi wyraźnie do zrozumienia, że jeśli następnym razem stawię się w pracy z krzyżykiem na szyi, to zostanę odesłana do domu - pielęgniarka przestawiła powody swej decyzji lokalnej gazecie "Gloucestershire Echo". Szpital tłumaczył przy tym, że niewielki krzyżyk może być "siedliskiem infekcji" a nawet "potencjalną bronią". Gdy przypomnimy sobie, że w preambule kolejnych wersji traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej nie mogło być miejsca dla wzmianki o chrześcijańskich korzeniach Europy, wydarzenia te powinny nam się wydać mniej zaskakujące. Przywódcy Europy (a za nimi urzędnicy niższych szczebli) dla naszego dobra od wielu lat walczą z religianctwem, fanatyzmem, „ciemnogrodem” i… narkomanią! Trudno im się dziwić. Już dziewiętnastowieczni poprzednicy dzisiejszych bojowników o "postęp i demokrację" udowadniali przecież, że religia to "opium dla ludu".
|