![]() |
||||||||||||||||
Udało się! Elity polityczne naszego kontynentu tryumfują. Trzecie referendum w sprawie przyjęcia tzw. Traktatu Lizbońskiego w Irlandii nie będzie już potrzebne. Irlandczycy ulegli presji europejskich władców i w powtórnym głosowaniu opowiedzieli się za przyjęciem traktatu deformującego Unię Europejską. Wśród 27 państw UE Irlandia była jedynym krajem, w którym konstytucja wymagała przeprowadzenia ogólnonarodowego referendum przed akceptacją dokumentu. Sprzeciw mieszkańców „Zielonej Wyspy” byłby więc szczególnie dokuczliwy dla politycznych elit naszego kontynentu. Unijni komisarze od lat dawali nam do zrozumienia, że przyjęcie proponowanych przez nich rozwiązań jest nieuchronne, a nasze poglądy w tej sprawie nie mają dla nich znaczenia. Celem zorganizowanych w kilku krajach plebiscytów (zakończonych spektakularnymi porażkami we Francji i Holandii) nie było zapoznanie się przez komisarzy ze zdaniem europejskiego ludu. Chodziło jedynie o danie ludowi szansy... wykazania się opinią podobną do opinii jego przywódców! Lud z tego prawa korzystał albo i nie, ale planów brukselskich biurokratów i tak nic nie było już w stanie zmienić. Dlaczego? Choćby z powodu wartości, którym hołduje „unijna demokracja”. Jedną z nich jest wolność. Każdemu obywatelowi Unii wolno mieć własną opinię! Najlepiej, gdy jest ona zgodna ze zdaniem przywódców... A jeśli nie jest? Wtedy wolność przysługuje też władcom naszego kontynentu! Ci z kolei mają prawo nie uwzględniać opinii niezgodnych z ich własnym zdaniem. Uzasadnienia mogą być najróżniejsze. Irlandia głosowała na „nie”? Można to zlekceważyć, bo przecież ledwie 4-milionowy kraj nie powinien decydować o losach całej Unii! Przeciwko traktatowi opowiedzieli się Holendrzy? Prawda. Ale i Holendrzy nie są potęgą, która mogłaby narzucić swoją wolę kontynentowi! Traktatu nie chcieli również Francuzi? No cóż... Jeśli w zestawie demokratycznych wartości szczególnie cenimy sobie „równość”, to nawet głos Francuzów nie może być traktowany poważniej od głosu Holendrów i Irlandczyków. Po przyjęciu centralizującego Unię traktatu urzędniczy „Wielki Brat” z Brukseli będzie mógł z łatwością obronić europejską demokrację przed europejskim ludem. Przyszłość naszego kontynentu maluje się w prawdziwie różowych kolorach. Wolność! Równość! BigBrotherstwo!
Argumenty te to pomieszanie z poplątaniem .Tak trzymać, a na...
ryś (21-02-2010 13:30)
Argumenty te to pomieszanie z poplątaniem .Tak trzymać, a na pewno mało kto to przeczyta . ryś
|