Adres strony:  http://www.przewodnik-katolicki.pl/pg/pl/komentarze/piotr_tomczyk/ponadczasowe_przywileje_wladzy.html
Komentarze / Piotr Tomczyk

Ponadczasowe przywileje władzy

 

„Rząd się wyżywi” – słusznie przewidywał blisko 30 lat temu rzecznik komunistycznego rządu Jerzy Urban, pytany, czy nie obawia się skutków sankcji nałożonych przez USA na Polskę po wprowadzeniu stanu wojennego.

 

Dystans między przedstawicielami władzy a ludem miał się znacznie zmniejszyć wraz z nadejściem polskiej „aksamitnej rewolucji”. I rzeczywiście, zmieniło się sporo. Symbolem głębokości tych zmian może być choćby los Wojciecha Jaruzelskiego, który z Pierwszego Sekretarza komunistycznej partii przepoczwarzył się w pierwszego prezydenta demokratycznej Polski.

Czy nasi nowi przywódcy zrezygnowali z sięgania po przywileje władzy?

„Staszek chciał spróbować swoich sił w biznesie. Dlaczego nie miałem mu dać szansy?" - pytał zupełnie niespeszony minister skarbu w rządzie SLD, Wiesław Kaczmarek, gdy dziennikarze pytali go, dlaczego nominował na stanowisko prezesa potężnej państwowej firmy zaprzyjaźnionego polityka, który nie miał jakiegokolwiek doświadczenia w gospodarce.

 

No tak...  Ale było to jeszcze za czasów świetności, przyzwyczajonej do państwowych konfitur, polskiej lewicy. Dlaczego więc jej przywódcy mieliby zmieniać swoje zwyczaje i „nie dawać kolegom szansy”?

 

Początki przemian musiały być trudne, ale później też nie było wiele lepiej. Pewnie mało kto już pamięta o – nagłaśnianym w mediach kilka miesięcy temu  - finansowym incydencie w naszym Sejmie. Marszałek Sejmu, jego czterech zastępców, oraz trzy osoby kierujące Kancelarią Sejmu otrzymali premie. Łącznie, wymienione osiem osób, rozdzieliło między siebie 456 tys. zł.! Mieli takie prawo, to sobie przydzielili...

Na pociesznie można by stwierdzić, że liczba polityków na najwyższych piętrach władzy jest na tyle niewielka, że nawet jeśli każdy z nich skubnąłby co nieco z przywilejów należnych rządzącym,  to lud i tak niespecjalnie odczuje stratę tych paru budżetowych grosików. Tyle że - jak wskazują np. coraz bardziej szczegółowe relacje z przebiegu rozmów między politykami a biznesmenami z branży hazardowej – już nie tylko rząd chce wyżywić się naszym kosztem. Czy wystarczy dla wszystkich?

Czy wyżywi się i rząd, i ministrowie, i marszałkowie z posłami, a nawet ich asystenci...?

 

 

oceń artykuł:
5/5 (3)
następny   |   następny wróć