Koniec polityki |
data dodania: 2010-09-16 |
Upadek komunizmu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej zrobił duże wrażenie na zachodnioeuropejskich i amerykańskich elitach intelektualnych. Dwadzieścia lat temu nawet najbardziej poważani naukowcy, uniwersyteccy specjaliści ds. wschodnich robili wrażenie zaskoczonych rozpadem sowieckiego imperium. Na politycznych salonach coraz większą popularność zaczęła zdobywać teza o „końcu historii". Jej autor, amerykański politolog i ekonomista, Francis Fukuyama sugerował, że po upadku komunizmu porządek społeczno-polityczny w świecie osiągnie swój ostateczny kształt. Zapanuje "liberalna demokracja". Na zawsze.
Dziś zwolennicy poglądu o końcu przemian politycznych są w podobnej sytuacji jak "sowietolodzy" sprzed 20 lat. Nie widzą żadnej możliwości zmiany panującego systemu. Wydaje im się, że reguły poprawności politycznej obowiązujące zarówno dziennikarzy, jak i władców najpotężniejszych państw raz na zawsze ustaliły najlepszy dla ludzkości porządek, od którego świat nigdy nie odejdzie.
Tymczasem zarówno "liberalna demokracja", jak i porządek gospodarczy nazywany ostatnio kapitalizmem (?) państwowym słabną w oczach. W sferze gospodarczej jest to najłatwiej zauważalne. Ciągłe zwiększanie zadłużenia, wcześniej czy później zakończy się katastrofą.
A co z samymi mechanizmami demokratycznymi? Rosnące wpływy mediów doprowadziły demokrację do zwyrodnienia. Publiczna debata przestała być sporem o najlepsze dla kraju rozwiązania. Miejsce polityków zajęli partyjni aktorzy, którzy odgrywają role wyznaczone im przez reżyserów z wyborczych sztabów.
W takich przedstawieniach najważniejszym atutem stała się umiejętność „wciągnięcia widza w swoją narrację”. Można przy tym wypowiadać dowolne, niekoniecznie prawdziwe słowa. Następnego dnia nie będą one miały znaczenia. To będzie czas nowego przedstawienia! Politycy, dziennikarze, komentatorzy... wszyscy zdają się akceptować takie reguły. Niektórzy próbują usprawiedliwiać oszustwa twierdzeniem jakoby „kampania wyborcza rządziła się swoimi prawami”. Czy „narracja” polityka przestaje być kłamstwem?
Kredyty zaciągane przez rządy nie zostaną przez nie nigdy spłacone. Obietnice polityków nigdy nie zostaną zrealizowane. Na razie trudno sobie wyobrazić zmianę tego stanu. Podobnie jak kiedyś trudno było spodziewać się upadku komunizmu.
| oceń artykuł: |
|
5/5 (9) |
| następny | następny | wróć |
|
|
dodaj komentarz
|
- „MO” – Medialni Ogłupiacze
-
Dziennikarze telewizyjni nie mają łatwej pracy. Pracodawcy oczekują od nich, aby niemal każdy z zaprezentowanych materiałów wstrząsnął widzem. Bez względu na tematykę i rangę relacjonowanych wydarzeń! Zanim dziennikarz profesjonalista wykrzyczy komentarz do kamery, powinien swoją relację bardzo podkoloryzować...
więcej » - Oddajcie nasze 300 miliardów!
-
Dawno, dawno temu jeden z popularnych wokalistów zdenerwował swoją piosenką ówczesnego prezydenta Polski Lecha Wałęsę. „Wałęsa, dawaj moje 100 milionów” – wyśpiewywał ze sceny artysta.
więcej » - Kosmiczne finanse
-
Już od wielu miesięcy najbardziej opiniotwórcze stacje telewizyjne przyznają, że „źle się dzieje w państwie…”. No właśnie, w którym państwie?
więcej » - Niewolnicy demokracji
-
W październiku tego roku znów zadecydujemy o składzie parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej. Wybierzemy 460 posłów i 100 senatorów.
więcej » - Moralność i polityka
-
Sześć lat temu Rocco Buttiglione – profesor prawa i filozofii, włoski polityk, doktor honoris causa KUL – był oficjalnym kandydatem do objęcia urzędu komisarza Unii Europejskiej ds. praw człowieka. Po burzliwych debatach w Parlamencie Europejskim Buttiglione nie został unijnym komisarzem. Eurodeputowani uznali, że jego kandydatura jest nie do przyjęcia ze względu na... „zbyt katolickie” poglądy.
więcej » - Trochę kultury...
-
Kilka lat temu jeden z bardzo popularnych polityków rozbawił innych parlamentarzystów do łez. Prowadząc obrady sejmowe, zaapelował do kolegów... o kulturalne zachowanie. Śmiechu było przy tym co niemiara! Nie dość, że sam prowadzący obrady nie miał sławy gentlemana, to jeszcze, wcielając się w rolę obrońcy kultury, karcił kolegów politykierów, demonstracyjnie okazując zniesmaczenie ich zachowaniem.
więcej » - Pytania do emerytalnych propagandzistów
-
Demokratyczni przywódcy, którzy chcieliby zachować swoje stanowiska, a jednocześnie dobrze przysłużyć się krajowi i jego mieszkańcom, z reguły – po objęciu władzy – rezygnują z części swych zamierzeń. Polityk musi przecież myśleć o przedwyborczym „tu i teraz”... Czy obywatele mają zapewnioną „ciepłą wodę w kranie”? Jeśli tak, wystarczy uśmiechać się, udzielać wywiadów i spokojnie oczekiwać na kolejny wyborczy triumf. Czasem jednak politycy podejmują decyzje przynoszące wieloletnie skutki.
więcej » - "Nasi" do boju!
-
Piłkarzom Lecha Poznań nie udało się awansować do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Trzeba jednak przyznać, że na tle innych drużyn z naszego kraju spisywali się w tych rozgrywkach znakomicie. Malkontenci wskazują, że sukcesy pucharowe zapewniali zespołowi głównie obcokrajowcy.
więcej » - Dyplomacja i pryszcze
-
Gdy ponad trzy lata temu premier Donald Tusk ogłaszał nadejście nowego etapu w polskiej polityce zagranicznej, wśród dziennikarzy i komentatorów zapanował entuzjazm. "Dyplomacja uśmiechów", "ocieplenie relacji z sąsiadami", częste, przyjacielskie spotkania i rozmowy z przywódcami unijnymi... Wszystkie te dobrze brzmiące zapowiedzi miały doprowadzić do umocnienia pozycji Polski w świecie i rozwiązania najważniejszych, międzynarodowych problemów naszego kraju.
więcej » - Powrót Dziadka Mroza
-
Przez prawie dwa ostatnie miesiące poprzedniego roku polscy dziennikarze zachowywali się podobnie jak pracownicy marketów. Dzięki temu na łamach gazet, tak jak w halach targowych, panowała „przedświąteczna atmosfera”. O ile jednak markety jedynie zachęcały do zakupów, to media dodatkowo podtrzymywały nas na duchu i radziły jak przetrwać święta.
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj














Zwyrodnienia demokracji są bardzo wyraźne - koszta kampanii rosną niebotycznie, i w zasadzie firmy pijarowe są w stanie wylansować każdego odpowiedniego avatara. To oczywiście kosztuje.
Chinczycy okazali się pojętnymi uczniami Rosjan, i udało im się osadzić swojego człowieka Kevina Rudd'a na posadzie premiera Australii. Rok wcześniej zmieniono zasady finansowania elekcji, dopuszczając sumę 10 tys $ jako nie podlegającą ewidencji (poprzednio było tysiąc $).
Rudd przestał już pracować, ale koncesje dla Chinczyków na eksploatacje kopalin pozostały.