Rok temu jedna z dużych firm badawczych przeprowadziła wśród polskiej młodzieży sondaż na temat autorytetów. Wyniki okazały się kuriozalne. Na liście najbardziej poważanych postaci królowały medialne gwiazdy. Jerzy Owsiak, Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski... W konkurencji z telewizyjnymi gigantami, papież - podobnie jak najsłynniejsi pisarze czy naukowcy - nie miał u młodych recenzentów żadnych szans.
- To żałosne, skoro taka postać jak ja znalazła się na liście autorytetów. Chyba coś złego dzieje się z tym pojęciem i z tą wartością - nadspodziewanie sensownie skomentował wyniki sondażu Kuba Wojewódzki.
Choć już wielokrotnie mogliśmy się przekonać, że tzw. badania opinii społecznej nie powinny być uznawane za rzetelny opis rzeczywistości, to warto zastanowić się nad źródłem przewagi gwiazd promujących „wartości” prezentowane w mediach, nad realnymi wartościami i autorytetami.
Wygląda na to, że problem z opacznym rozumieniem podstawowych pojęć ma nie tylko młodzież. Przypadłość ta, chyba nawet w znacznie większej skali, dotknęła także przedstawicieli polskich elit. „Intelektualiści” nie radzą sobie już z odróżnieniem kultury od chamstwa, miłości od nienawiści, tolerancji od ksenofobii… W publicznych debatach, najpopularniejsze autorytety medialne (po których należałoby się spodziewać prezentacji analitycznych, może nawet pozbawionych emocji opinii) wykazują objawy gromadnej histerii. Bywa nawet, że w ramach ogłaszanej przez siebie wojny z ksenofobią… z obłędem w oczach wykrzykują, że jeśli ktoś w dowolnej sprawie ma odmienne od nich zdanie, to jest zapewne durniem, nienawistnikiem lub psychopatą. Presji medialnej ulegają już nawet sądy. Najlepszym przykładem tego zjawiska był głośny wyrok w sprawie jednego z programów telewizyjnych… Kuby Wojewódzkiego. Sąd orzekł, że gwiazda telewizji TVN nie znieważyła polskiej flagi, bo samo „umieszczenie miniatur flagi w zwierzęcych ekskrementach nie jest równoważne ze znieważeniem”. Czy w ocenie sądu cokolwiek mogłoby znieważyć polską flagę? Wymiar sprawiedliwości do dziś nie wyjaśnił tej intrygującej kwestii…
Jak w tej sytuacji można dziwić się reakcjom naszej młodzieży? Jeśli intelektualnym modom ulegają nawet przedstawiciele elit, to trudno oczekiwać, by odpornością na medialne infantylizmy wykazywali się gimnazjaliści.