![]() |
||||||||||||||||
autor: Piotr Tomczyk
Europa od lat „walczy o wolność i tolerancję”. Przed czym chcą nas uchronić dobrotliwi, ściśle współpracujący z dziennikarzami, władcy naszego kontynentu? Z działań polityczno-medialnych elit można wnioskować, że szczególnie leży im na sercu uchronienie nas przed religijnym ekstremizmem.Na Zachodzie Europy sukcesy zwolenników „tolerancji” robią wrażenie imponujące. Na przykład w brytyjskich szpitalach… Powodem zwolnienia pielęgniarki z pracy może być tam np. modlitwa za pacjentów lub noszenie łańcuszka z symbolem religijnym. Bohaterką najbardziej kuriozalnej sprawy tego typu była Hellen Slatter, pielęgniarka ze szpitala w Gloucestershire. Została zwolniona z pracy w ubiegłym roku. Dlaczego? Za niesubordynację. Szpital wyjaśnił, że wydał pracowniczce polecenie, aby zrezygnowała z noszenia krzyżyka, ponieważ nawet niewielki krzyżyk może być "siedliskiem infekcji", a nawet „potencjalną bronią". Zwolnienie pielęgniarki było więc efektem troski o dobro pacjentów! W obojętnym religijnie brytyjskim społeczeństwie sprawa ta nie wywołała większych emocji…
Patrząc na sukcesy zagranicznych kolegów, nasi zwolennicy „wolności i tolerancji” przez wiele lat mieli powody do narzekania. Popularna była opinia, że Polacy ciągle „nie dorośli” do zaakceptowania antyreligijnej troskliwości ze strony elit. Co prawda, najpopularniejsi dziennikarze starają się wzbudzać wśród rodaków antykatolickie emocje opowiadaniami o klerykalnym zaścianku, polskim Ciemnogrodzie czy „religijnym fanatyzmie”, ale wydawało się, że ich wysiłki przynoszą ciągle bardzo mizerne efekty. Aż do czasu sporu o krzyż przed Pałacem Prezydenckim… Wspierana przez media antyklerykalna młodzież wykorzystała okazję do przygotowania efektownego spektaklu nienawiści. Wzięło w nim udział kilka tysięcy osób! „Precz z krzyżami!”, „Na stos z moherami!”, „Stop agresji”, „Boli mnie w krzyżu!”, „Kto nie skacze ten za krzyżem! Hop! Hop! Hop!” – wykrzykiwali zgromadzeni na placu zwolennicy „tolerancji”, a gazety rozpisywały się o wspaniałej zabawie roztańczonej młodzieży. Atmosfera panująca przed Pałacem Prezydenckim może wskazywać na to, że w najbliższej przyszłości powinniśmy spodziewać się kolejnych wydarzeń tego typu. Wspierani przez media, zionący „tolerancją” antyklerykałowie poczuli się bardzo silni.
|
Przez dwa lata państwo Dzikowiczowie z Legnicy walczyli o to, by sąd oddał im syna. Chłopiec trafił do pogotowia opiekuńczego, a potem do domu dziecka z powodu... gorliwości religijnej jego matki. 10 sierpnia rodzice odzyskali swoje dziecko - pisze dziennik "Polska".
W lipcu 2008 r. policjanci siłą wyprowadzili od kompletnie bezradnych Dzikowiczów ich 11-letniego syna Pawła. W listopadzie sąd zawiesił Piotra i Renatę w prawach rodzicielskich. Uznał, że dalsze przebywanie chłopca w domu rodzinnym może skutkować zaburzeniami w jego rozwoju społecznym i emocjonalnym.