dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Wolność i rewolucja w świecie przekazu |
data dodania: 2012-02-07 |
Często używa się mylącego określenia „społeczność internautów” – ma to być jakaś wyimaginowana grupa ludzi, najpewniej młodych, siedzących przed komputerami z piwem lub bez, grających w komputerowe gry i ściągających z sieci piosenki.
To ta właśnie „społeczność” ma podobno swoje specyficzne upodobania, ale też antypatie i jedną z takowych antypatii jest tajemnicza międzynarodowa umowa o zwalczaniu piractwa w internecie zwana ACTA.
Otóż według mnie nie ma nic bardziej błędnego niż takie ujęcie tematu. Po pierwsze powiedzmy sobie jasno: nie istnieje coś takiego jak „społeczność” internautów. Internauci to po prostu ludzie korzystający obficie z dobrodziejstwa współczesnego środka przekazu, jakim jest internet. To ludzie dobrani ze względu na pewną umiejętność, jaką jest posługiwanie się tym narzędziem komunikacji, a nie jakąkolwiek z cech społecznych. Tak więc internauci to nie społeczność – to bardziej zbiór osób. Są wśród nich i młodsi, i starsi (choć faktycznie dla najmłodszych – tych do lat 20 – internet jest już narzędziem tak naturalnym, jak dla nas w swoim czasie telefon), osoby o poglądach lewicowych i prawicowych, wierzący i niewierzący, biedniejsi i bogatsi. Mówić o „społeczności internautów”, to tak jakby mówić w swoim czasie o „społeczności osób umiejących pisać”. Wśród nich znalazłby się i gminny skryba, i ksiądz, i panienka z dobrego domu, i arystokrata, i co wybitniejszy kmieć.
Internet bowiem to nic innego, jak nowy sposób międzyludzkiej komunikacji. Sposób, który kryje w sobie bardzo wiele możliwości i wiele zagrożeń, z których nawet nie zdajemy sobie jeszcze sprawy. Bo cały ten świat informacyjno-technologiczny jest właśnie w trakcie rewolucji. Co z niej wyniknie, czas pokaże.
Sposób komunikacji, sposób przekazywania treści wpływa na całość funkcjonowania cywilizacji i kultury, bez względu na to, czy odbywa się za pośrednictwem poczty w dyliżansie, czy przez internet. Zawsze chodzi o to, jak szybko mogą rozchodzić się treści, jak szeroko i od jak wielkiej liczby osób mogą być nadawane. Internet umożliwia obecnie coś, co nie było możliwe jeszcze 30 lat temu i jest bardzo egalitarny. Właściwie każdy może wyprodukować treść, którą (przynajmniej teoretycznie) mogą poznać tysiące innych osób. Internet wpływa też na funkcjonowanie całych społeczności: nigdy nie byłabym w stanie korespondencyjnie ani w żaden inny sposób być w kontakcie z tak duża liczbą znajomych, z jaką jestem w kontakcie poprzez portal Facebook. To wszystko stwarza wyzwanie dla ochrony praw autorskich, bo kiedyś darmowo książkę z biblioteki mogło wypożyczyć 20 osób, a dziś jakiś rozdział z niej może zostać udostępniony w sieci i może go przeczytać 20 tysięcy. Pokusa zarabiania na tym jest nieodparta. Ale tworzy to też szanse dla społecznej samoorganizacji. Nigdy wcześniej nie było tak łatwo skrzyknąć ludzi, skomunikować się z nimi, przekonać ich. Teraz internet na to pozwala.
Jeszcze nie wiadomo jak te wszystkie wyzwania internetu zostaną rozwiązane i jak zostaną wykorzystane szanse. Czeka nas ileś lat przeformułowywania świata nauki, twórczości, informacji, świata społecznego i politycznego. Przeformowywania tak, by pasował do nowych narzędzi. Cześć starych sposobów funkcjonowania zniknie, inne zostaną zmodyfikowane. O to jak będzie wyglądał ten świat za 10–15 lat toczy się gra już teraz.
Więc gdy młodzież protestuje przeciw ACTA, nie walczy o „sprawy społeczności internautów” – ci młodzi ludzie występują po prostu w obronie sprawy bardzo fundamentalnej – wolności, tak jak się ona dla nich przejawia – w internecie. I co więcej: wolność właśnie tam w ogromnej części będzie się przejawiać w najbliższym czasie – dla wszystkich. Oczywiście umowa ACTA ma też swoje inne niebezpieczne zapisy, które mogą dotyczyć leków generycznych, czyli takich samych jak markowe, ale tańszych, bo bez marki, i innych dóbr przemysłowych oraz na przykład zmodyfikowanego genetycznie materiału siewnego – niemniej swoboda w internecie, to to, co najlepiej przebiło się do opinii publicznej. Tak więc spojrzyjmy z zasłużoną sympatią na młodych ludzi, którzy nagle odkryli dla siebie, jak ważna jest społeczna aktywność i jak ważna jest wolność. Mają rację.
| oceń artykuł: |
|
5/5 (2) |
- Państwa WOŚP nie zastąpi
-
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zakończyła swoją kolejną edycję. Wyleciały w niebo fajerwerki, zagrzmiały armaty, zaśpiewali i zagrali artyści, pobito kolejne rekordy.
więcej » - Łukaszenka się przeliczył
-
W stosunkach polsko-białoruskich periodycznie, co jakiś czas, dochodzi do kryzysów. Białoruski prezydent od lat jest mistrzem w stosowaniu taktyki sinusoidy – to znaczy jego stosunki z Polską i Unia Europejską to się pogarszają, to poprawiają.
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią



drukuj













