dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Państwa WOŚP nie zastąpi |
data dodania: 2012-01-12 |
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zakończyła swoją kolejną edycję. Wyleciały w niebo fajerwerki, zagrzmiały armaty, zaśpiewali i zagrali artyści, pobito kolejne rekordy.
Telewizja zamiast zarabiać na reklamach, oddawała część swojego abonamentu dla Orkiestry i za jej pośrednictwem dla niedoinwestowanych szpitali. Ileś wymarzniętych dzieciaków z dumą przekazywało swoje bardziej lub mniej pełne puszki. Masa ludzi świetnie się bawiła, a znów inni choć raz w roku poczuli się lepsi i przydatni bliźnim. Z pieniędzy ma zostać zakupiony kolejny sprzęt dla szpitali. Czyli wszystko w zasadzie bardzo dobrze.
Są jednak tacy, którzy narzekają: nie podoba im się styl Owsiaka, czerwone spodnie albo okulary, styl całej Orkiestry, luzackie „róbta, co chceta” – że niby wszystko wolno. Nie podoba się polityczne zaangażowanie, po jednej stronie ideowego i politycznego sporu w Polsce (tej, która sama siebie nazywa światłą i tolerancyjną, a jest zacietrzewiona i zamknięta równie, a może bardziej od swoich adwersarzy). Nie podoba im się absurdalnie rozkręcona medialna moda – tworzenie przymusu dawania jałmużny. Kwestionuje się też efektywność całej akcji, wielkiej i spektakularnej – proporcję rezultatów do poniesionych nakładów. Co roku na Orkiestrę idą środki z instytucji publicznych – państwowych i samorządowych, z TVP, i do tego dołącza się dopiero wysiłek wolontariuszy.
Można zastanawiać się, jak duży ma to sens i czy nie byłoby lepiej te pieniądze wprost przekazać na zakup sprzętu, bez tej całej popkulturowej szopki. Z drugiej jednak strony miarodajnych wyliczeń nie znamy – trudno więc zakładać, że akcja jest całkowicie nieefektywna. Znamy natomiast – i to jest po stronie wartości niewymiernych – cenne efekty w postaci zjednoczenia ludzi wokół dobrego celu.
Ważąc to co dobre, a co złe w tej wielkiej ogólnonarodowej akcji charytatywnej, trzeba na koniec zwrócić uwagę na NAJPOWAŻNIEJSZE zagrożenie, które w niej tkwi. A jest nim atmosfera zdejmowania z państwa i jego instytucji odpowiedzialności za funkcjonowanie służby medycznej, a z obywateli odpowiedzialności za funkcjonowanie państwa. Święto wzajemnego rozgrzeszania… Ot, da się 5 złotych na kupno pomp insulinowych – i już będzie społecznie i wspólnotowo, a samemu jest się dobrym człowiekiem i obywatelem. Czego można chcieć więcej? O tym klimacie nikt nie mówi otwarcie, ale odczuwa się go w tej akcji wyraźnie. To klimat podziału na to, co dobre i szlachetne, co właśnie tu, w ramach Orkiestry robimy my („jesteście wspaniali”) i to, co brudne, paskudne i na co nie mamy wpływu – a tym jest po prostu polityczne funkcjonowanie naszego państwa, czego lepiej się nie tykać.
Tak, to prawda, że ci głupi politycy (polityka jest z zasady brudna) coś nakręcili z lekami, ale cóż możemy na to poradzić… My za to w wielkiej akcji „z przytupem” kupimy pompy insulinowe. Cóż z tego, ze państwo do dyspozycji ma nasze miliardy, a Orkiestra zbierze radośnie kilkadziesiąt milionów. W atmosferze celebrowania społecznego zadowolenia z siebie nikt nie przypomina, że jednym z najefektywniejszych instrumentów pomagania bliźniemu powinno być państwo i jego instytucje – centralne i samorządowe. Że to państwo – to jak ono działa – zdecyduje, jak ostatecznie będzie funkcjonował i czy w ogóle będzie funkcjonował szpital, w którym mogą stanąć inkubatory WOŚP. I że po prostu pilnując tego państwa, pracując, by działało jak najsprawniej, jak najsprawiedliwiej, ba – walcząc o to czasem z przeciwnościami jako OBYWATELE, poświęcając własny czas albo wygodę, a nawet niekiedy ryzykując – działamy jak najbardziej społecznie. Również właśnie tak można, a nawet koniecznie trzeba, skutecznie dziać na rzecz chorych dzieci. Nie wystarczy raz w roku biegać po ulicy, kwestując, i pomstować na politykę. Jeśli ta kwesta będzie zamiast, a nie obok realnego zaangażowania w rzeczywistość – to będzie jak beczka miodu z łyżką dziegciu w środku. Jak wiadomo, wystarczy nawet jedna – i tak psuje smak…
| oceń artykuł: |
|
3/5 (5) |
- Wolność i rewolucja w świecie przekazu
-
Często używa się mylącego określenia „społeczność internautów” – ma to być jakaś wyimaginowana grupa ludzi, najpewniej młodych, siedzących przed komputerami z piwem lub bez, grających w komputerowe gry i ściągających z sieci piosenki.więcej »
- Łukaszenka się przeliczył
-
W stosunkach polsko-białoruskich periodycznie, co jakiś czas, dochodzi do kryzysów. Białoruski prezydent od lat jest mistrzem w stosowaniu taktyki sinusoidy – to znaczy jego stosunki z Polską i Unia Europejską to się pogarszają, to poprawiają.
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj













