- Zachwyt nad pięknem Biblii
-
z abp. Gianfranco Ravasim, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Kultury, rozmawia ks. Dariusz Madejczyk Z książek i artykułów Księdza Arcybiskupa da się bez trudu odczytać nie tylko wielkie umiłowanie Biblii, ale także ogromną pasję jej zgłębiania. Gdzie są początki tej fascynacji? - Gdy chodzi o początki, to moje zainteresowania, już właściwie od okresu liceum, dotyczyły najogólniej...więcej »
- Nie nadaję się na emigranta
-
Z dr. Jakubem Sienkiewiczem z Kliniki Neurologii Wojewódzkiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie, znanym muzykiem, liderem zespołu „Elektryczne gitary”, autorem takich przebojów jak m.in. „Co ty tutaj robisz”, „Kiler”, rozmawia Renata Krzyszkowska Niedawno ogłosił Pan, że postanawia zakończyć swą działalność artystyczną i poświęcić się...więcej »
- Wiara ze Słowa zapisanego w obrazie
-
Z ks. Markiem Stajkowskim, o obrazach, ich wybitnych twórcach i ich związku z religią, rozmawia Michał Bondyra Jak zrodziła się Księdza malarska fascynacja? – Zaczęło się od czasopisma katolickiego „Zorza”, które kupowała moja mama. Na jednej ze stron gazety był dział dotyczący sztuki kościelnej, w którym prezentowano dzieła wielkich mistrzów. Będąc dzieckiem,...więcej »
- Chciałbym wszystkich nakarmić
-
O zamiłowaniu do rybołówstwa, skarbach na dnie jezior oraz tradycjach i potrawach świątecznych, z Henrykiem Sobolewskim, ichtiologiem oraz dyrektorem Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie, rozmawia Marcin Jarzembowski Skąd w Pańskiej rodzinie zamiłowanie do rybołówstwa? – Są to głęboko zakorzenione tradycje rodzinne. Dziadek pracował na Drwęcy, a tata na Pojezierzu Brodnickim....więcej »
- Polityka zabrała wolność, ale nie marzenia
-
Z Marią Kaczyńską, Pierwszą Damą Rzeczypospolitej Polskiej, rozmawiają Jadwiga Knie-Górna i Adam Suwart Czym święta Bożego Narodzenia w Pałacu Prezydenckim różniły się od tych spędzanych w Państwa domu rodzinnym? – To były takie same święta jak co roku, w gronie naszej rodziny. Rokrocznie spotykamy się przy wigilijnym stole, cieszymy się, że jesteśmy razem. Proszę...więcej »
- Prymas wielkich przełomów
-
Z kardynałem Józefem Glempem, Prymasem Polski, rozmawiają ks. Dariusz Madejczyk i Adam Suwart W tym roku minęło 25 lat od rozpoczęcia przez Waszą Eminencję posługi prymasowskiej w Polsce. Jak Ksiądz Kardynał wspomina chwile sprzed ćwierćwiecza? – Przyszedłem po kardynale Wyszyńskim i zastałem już inną sytuację niż ta, z którą przyszło się zmagać przez kilka dziesięcioleci...więcej »
- Odzyskać to, co zagrabione
-
O odzyskiwaniu majątku kościelnego, ze współprzewodniczącym Komisji Majątkowej ks. Mirosławem Piesiurem, rozmawia Mateusz Wyrwich W mediach świeckich można czasem spotkać opinie, że Kościołowi jest zwracane mienie zagrabione jeszcze przez zaborców w XVII czy XIX wieku... – To nieprawda. Przedmiotem prac Komisji Majątkowej jest to wszystko, co było w posiadaniu Kościoła...więcej »
- Jesteśmy w Kościele powszechnym
-
Z Włodzimierzem Juszczakiem, bp. wrocławsko-gdańskim obrządku greckokatolickiego, o historii Kościoła greckokatolickiego w Polsce i ekumenizmie, rozmawia Paweł Gomulak OMI Zdecydowana większość polskich katolików należy do obrządku rzymskiego. Czy mógłby zatem Ksiądz Biskup wyjaśnić, kim są grekokatolicy? – Rzeczywiście, w Polsce większość katolików stanowią rzymscy...więcej »
- Pogodowe szaleństwo
-
Z prof. Zbigniewem Kundzewiczem, z Zakładu Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN, o globalnym ociepleniu klimatu, rozmawia Renata Krzyszkowska Mieliśmy wyjątkowo ciepły początek grudnia. W niektórych regionach Polski kwitły stokrotki i budziły się owady. Czy to kolejny dowód na to, że klimat się ociepla? – Obecny rok jest szczególny, ponieważ styczeń i marzec wcale nie...więcej »
- Szczęść Boże hajerom
-
Z katowickim psychologiem Krzysztofem Sobierajem rozmawia Łukasz Kaźmierczak Jest Pan synem górnika i zdaje się, że miał Pan kontynuować tę rodzinną tradycję? – Cała rodzina myślała, że będę górnikiem, jedynie Tata zawsze powtarzał, że powinienem się uczyć, żeby nie zostać w przyszłości takim prostym „hajerem” jak on. I wiedział co mówi. Ojciec był tzw....więcej »
dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Człowiek – istota kontemplacyjna |
autor: Jadwiga Knie-Górna
Rozmowa z ojcem Józefem Augustynem SJ, doktorem teologii, rekolekcjonistą, autorem wielu książek i publicystą.
Od wielu lat prowadzi ojciec rekolekcje ignacjańskie, które oparte są na Ćwiczeniach duchowych założyciela zakonu jezuitów – św. Ignacego Loyoli. Co stanowi istotę tych rekolekcji?
– Przedłużona modlitwa osobista oparta o słowo Boże. Jej owoce są następnie rozeznawane na bieżąco z kierownikiem duchowym. Ignacjańskie rekolekcje są głęboko zakorzenione w chrześcijańskiej tradycji pojmującej modlitwę jako lectio divina. Współczesna odnowa Ćwiczeń duchownych Loyoli związana jest niewątpliwie z soborowym powrotem do źródeł duchowości chrześcijańskiej. Zasadniczym warunkiem dobrego odprawienia rekolekcji są jednak głębokie pragnienia i tęsknoty duchowe. Tylko ten, kto rzeczywiście pragnie Boga „jak łania pragnie wody ze strumieni’’ (Ps 42, 2), jest w stanie podjąć trud wielodniowej medytacji opartej o słowo Boże.
W pięćdziesiątą rocznicę ukazania się encykliki Piusa XI – Mens nostra, Jan Paweł II do zgromadzonych wiernych skierował takie życzenie: „aby szkoła ćwiczeń duchowych była skutecznym środkiem przeciwko złu współczesnego człowieka, który, wciągnięty w ludzką zmienność, żyje poza sobą zajęty zbytnio rzeczami zewnętrznymi”. Czy zagoniony i pogubiony człowiek początku XXI wieku jest jeszcze zdolny do takiego wysiłku, jakiego wymagają Ćwiczenia Duchowe?
– Sądzę, że nie tyle trzeba pytać, czy człowiek współczesny jest w stanie odprawić Ćwiczenia, ile raczej, czy chciałby je odprawić; czy posiada dość głębokie pragnienia duchowe, które zrodziłyby w nim zapał do modlitwy. Nie chodzi więc najpierw o jakieś szczególne zdolności psychiczne czy też fizyczne do odprawienia ignacjańskich rekolekcji, ale o motywację wewnętrzną. Człowiek jest przecież z natury istotą medytacyjną, kontemplacyjną. Już małe dzieci potrafią wiele czasu spędzać na obserwowaniu jakiegoś małego zwierzątka, co nam dorosłym wydaje się zajęciem nudnym. Jest to jakaś forma naturalnej dziecięcej kontemplacji, zachwytu. Dorastające dzieciaki potrafią kontemplować godzinami Harrego Pottera. Wiele razy dawałem 8-dniowe rekolekcje ignacjańskie, z pełnym milczeniem i kierownictwem duchowym, maturzystom o głębokich pragnieniach duchowych. Młodzi posiadają zadziwiającą zdolność wczytywania się w sens słowa Bożego i odnoszenia go do swojego własnego życia. Właśnie dlatego z taką uwagą słuchają tego, co mówi Jan Paweł II. Człowieka zagonionego i pogubionego, który nie posiada jeszcze głębokich pragnień wewnętrznych, trzeba dopiero przygotować do rekolekcji. Włączenie się w życie wspólnoty kościelnej, katecheza dorosłych, codzienna modlitwa, dobra lektura, kierownictwo duchowe, regularna spowiedź, to dobre formy przygotowania się do odprawienia Ćwiczeń.
Medytację można praktykować bez Ćwiczeń Duchowych, ale czy także bez kierownika duchowego?
– Zaangażowana modlitwa medytacyjna wprowadza człowieka nie tylko na głębiny życia duchowego, ale także i życia psychicznego i dlatego wymaga dobrego przewodnika. Ignacy sam posiadał głębokie doświadczenie przedłużonej modlitwy. W Manrezie, jak sam pisze „wytrwale oddawał się modlitwie po siedem godzin dziennie, na kolanach, wstając co dzień o północy, i wszystkim innym ćwiczeniom pobożnym”. Ta modlitwa była dla niego nie tylko źródłem wewnętrznej pociechy, ale także trudnym, wręcz koszmarnym przeżyciem. W opowieści autobiograficznej pisze, że „nachodziła go często gwałtowna pokusa, żeby się rzucić w dół przez wielki otwór, który był w jego pokoju blisko miejsca, gdzie zwykle się modlił. Ale wiedząc, że byłoby to grzechem zabić samego siebie, zaczynał wołać do Pana: Panie, nie uczynię tego, co Ciebie obraża”. Blais Pascal mówi, że poznanie siebie bez poznania Boga prowadzi do rozpaczy. Kiedy człowiek więcej szuka Boga, aktywniej działają w nim siły przeciwne Panu: jego własne namiętności oraz zły duch. To one kuszą do rozpaczy. Kiedy na dnie własnej duszy nie widzi się obrazu Bożego zaszczepionego w nas w chwili stworzenia, można dojrzeć tylko piekło. Ale Pascal stwierdza także, że poznawanie Boga bez poznania własnej ludzkiej nędzy prowadzi do pychy. Człowiekowi wydaje się wówczas, że jest niemal równy Bogu, choć jest tylko marnym grzesznikiem. Kierownik duchowy pomaga nam, byśmy w modlitwie zachowali wielką równowagę pomiędzy poznaniem siebie a poznaniem Boga, świadomością grzechu a świadomością miłosierdzia Bożego. Każdego, kto wchodzi w głębszą modlitwę medytacyjną, nie trzeba przekonywać o potrzebie kierownictwa duchowego. Szuka go spontanicznie. Tak też robił Ojciec Ignacy w Manrezie.
Bardzo często zdarza się, że nasza wyobraźnia przeszkadza modlitewnemu skupieniu. Czy jest jednak możliwość wykorzystania jej w pogłębieniu naszej rozmowy z Bogiem?
– Nie możemy mówić, że nasza wyobraźnia, nasz rozum, pamięć czy też inne władze naszej duszy „przeszkadzają” nam w modlitwie. One są darami Boga. Stanowią o naszym człowieczeństwie. Jakże mogą nam przeszkadzać? Absurdem byłaby więc próba „zawieszenia” działania tych władz na czas modlitwy. (U mistyków Bóg niekiedy sam je zawiesza). Nasze rozproszenia płynące z naszej wyobraźni, rozumu czy też pamięci (szczególnie pamięci mającej charakter emocjonalny) odsłaniają nasze przewiązanie do grzechu, które wymaga wewnętrznego uzdrowienia; winna jest nie nasza wyobraźnia, pamięć czy rozum, ale nasze zniewolenie grzechem, egoizm, małoduszność. Nasze tak zwane „głupie myśli”, jak je nazywamy, które przychodzą nam na modlitwie, wcale nie są takie głupie. One odsłaniają nasze zniewolenia, które przeszkadzają Bogu działać w nas. Zamiast usiłować usunąć je siłą woli, trzeba raczej prosić Boga o łaskę wewnętrznego nawrócenia i przemiany serca, wówczas one same odejdą. Wszystkie władze naszej duszy są bezradne wobec Boga i jego tajemnicy. Odczucie tej bezradności jest znakiem autentyczności naszej modlitwy. Człowiek nie może ogarnąć Boga, Jego woli, Jego miłości, Jego łaski. Może jedynie o nie prosić, błagać. Przed Panem jesteśmy tylko żebrakami. Człowiek nie ma czerpaka, aby dobyć wody żywej ze studni. Musi mu ją ofiarować Jezus (por. J 4, 11).
Pewne osoby utożsamiają rekolekcje ignacjańskie z duchowością jezuicką, tym samym uważając je za rekolekcje skierowane tylko do ściśle określonej grupy ludzi. Czy zgadza się ojciec z taką opinią?
– Ćwiczenia duchowe i zakon Towarzystwa Jezusowego to dwa odrębne dzieła św. Ignacego Loyoli. Ignacy udzielał Ćwiczeń różnym ludziom na długo przed założeniem zakonu. Jest rzeczą oczywistą, że jezuici jako duchowi synowie Loyoli posiadają zwykle większą łatwość zrozumienia rekolekcji ignacjańskich, choćby dlatego, że odprawiają je co roku. Nigdy jednak w Kościele nie utożsamiano duchowości Ćwiczeń z duchowością zakonną. Zakon nie posiada też licencji na Ćwiczenia duchowne. Istnieją ośrodki rekolekcyjne, także u nas w Polsce, które – nie pytając jezuitów o zgodę (choć często proszą o współpracę), udzielają rekolekcji ignacjańskich. Wystarczy wspomnieć choćby Centrum Formacji Duchowej Księży Salwatorianów w Krakowie czy też Archidiecezjalny Dom Rekolekcyjny w Jarosławiu.
W jednym z wywiadów powiedział ojciec, że do odprawienia Ćwiczeń Duchowych szczególnie zachęcałby te osoby, które pełnią bardzo ważne funkcje społeczne czy też kościelne.
– Po pierwsze Ćwiczenia pozwalają pokonać koncentrację na sobie, egocentryzm, dzięki większemu otwarciu na Boga i ludzi. Ta właśnie otwartość jest istotnym warunkiem dobrego pełnienia ważnych funkcji społecznych czy też kościelnych. Sołżenicyn w Archipelagu gułag pisał: „Władza – to trucizna, to wiadomo od tysiącleci. (...) Dla człowieka, który wierzy, że jest nad nim coś wyższego – i jest dlatego świadom własnej ograniczoności – władza nie jest jeszcze śmiertelną groźbą. Dla ludzi bez owej wyższej strefy władza – to jad, trucizna”. Rekolekcje dają głębokie doświadczenie wiary, „że jest nad nami coś wyższego”. Ponadto Ćwiczenia pozwalają poznać siebie, motywy, którymi człowiek się kieruje. Już to pozwala mu ostrożniej podchodzić do podejmowanych decyzji. Ćwiczenia duchowe są doskonałą szkołą duchowego rozeznania, które jest konieczne w przygotowaniu decyzji. W Kościele i w społeczeństwie marnuje się wiele ludzkich energii, sił czy nawet środków materialnych z powodu błędnych decyzji osób będących u władzy. Samowolne decyzje czy też decyzje podejmowane pod wpływem nieuporządkowanych motywacji, przynoszą złe owoce społeczne, kościelne. Sam Jezus mówi, że złe drzewo, serce uwikłane w zło, nie może zrodzić dobrych owoców, dobrych decyzji. Dobre drzewo, dobre serce, zrodzi dobre owoce, dobre decyzje. Należy jednak zaznaczyć, że Ćwiczenia to tylko jedna z bardzo wielu dróg do Boga i wewnętrznego oczyszczenia.
W tych dniach udziela ojciec rekolekcji dla studentów. Czy rekolekcje studenckie, otwarte dla wszystkich, mogą być w jakiejś formie ignacjańskie?
– Oczywiście. Wszystkie rekolekcje, jakich udzielam, są inspirowane Ćwiczeniami. To moja szkoła modlitwy. Charakter ignacjański rekolekcji nie zależy jednak tylko od rekolekcjonisty. Rola dającego Ćwiczenia jest zresztą bardzo skromna, co Ojciec Ignacy podkreśla z naciskiem. Rekolekcjonista winien zachować się dyskretnie; być jedynie świadkiem dialogu, jaki toczy się pomiędzy Bogiem a odprawiającym Ćwiczenia. To sam rekolektant decyduje ostatecznie, jaki charakter mają jego rekolekcje. Jeżeli nie ogranicza się jedynie do wysłuchania nauk, ale usiłuje się modlić, szuka chwil wyciszenia i skupienia, rozeznaje owoce swojej modlitwy, choćby w krótkim dialogu w sakramencie pojednania, wówczas może powiedzieć, że odprawia rekolekcje ignacjańskie. Dla rekolekcji ignacjańskich decydujące jest osobiste zaangażowanie duchowe.
Dziękuję za rozmowę
Jadwiga Knie-Górna
Od wielu lat prowadzi ojciec rekolekcje ignacjańskie, które oparte są na Ćwiczeniach duchowych założyciela zakonu jezuitów – św. Ignacego Loyoli. Co stanowi istotę tych rekolekcji?
– Przedłużona modlitwa osobista oparta o słowo Boże. Jej owoce są następnie rozeznawane na bieżąco z kierownikiem duchowym. Ignacjańskie rekolekcje są głęboko zakorzenione w chrześcijańskiej tradycji pojmującej modlitwę jako lectio divina. Współczesna odnowa Ćwiczeń duchownych Loyoli związana jest niewątpliwie z soborowym powrotem do źródeł duchowości chrześcijańskiej. Zasadniczym warunkiem dobrego odprawienia rekolekcji są jednak głębokie pragnienia i tęsknoty duchowe. Tylko ten, kto rzeczywiście pragnie Boga „jak łania pragnie wody ze strumieni’’ (Ps 42, 2), jest w stanie podjąć trud wielodniowej medytacji opartej o słowo Boże.
W pięćdziesiątą rocznicę ukazania się encykliki Piusa XI – Mens nostra, Jan Paweł II do zgromadzonych wiernych skierował takie życzenie: „aby szkoła ćwiczeń duchowych była skutecznym środkiem przeciwko złu współczesnego człowieka, który, wciągnięty w ludzką zmienność, żyje poza sobą zajęty zbytnio rzeczami zewnętrznymi”. Czy zagoniony i pogubiony człowiek początku XXI wieku jest jeszcze zdolny do takiego wysiłku, jakiego wymagają Ćwiczenia Duchowe?
– Sądzę, że nie tyle trzeba pytać, czy człowiek współczesny jest w stanie odprawić Ćwiczenia, ile raczej, czy chciałby je odprawić; czy posiada dość głębokie pragnienia duchowe, które zrodziłyby w nim zapał do modlitwy. Nie chodzi więc najpierw o jakieś szczególne zdolności psychiczne czy też fizyczne do odprawienia ignacjańskich rekolekcji, ale o motywację wewnętrzną. Człowiek jest przecież z natury istotą medytacyjną, kontemplacyjną. Już małe dzieci potrafią wiele czasu spędzać na obserwowaniu jakiegoś małego zwierzątka, co nam dorosłym wydaje się zajęciem nudnym. Jest to jakaś forma naturalnej dziecięcej kontemplacji, zachwytu. Dorastające dzieciaki potrafią kontemplować godzinami Harrego Pottera. Wiele razy dawałem 8-dniowe rekolekcje ignacjańskie, z pełnym milczeniem i kierownictwem duchowym, maturzystom o głębokich pragnieniach duchowych. Młodzi posiadają zadziwiającą zdolność wczytywania się w sens słowa Bożego i odnoszenia go do swojego własnego życia. Właśnie dlatego z taką uwagą słuchają tego, co mówi Jan Paweł II. Człowieka zagonionego i pogubionego, który nie posiada jeszcze głębokich pragnień wewnętrznych, trzeba dopiero przygotować do rekolekcji. Włączenie się w życie wspólnoty kościelnej, katecheza dorosłych, codzienna modlitwa, dobra lektura, kierownictwo duchowe, regularna spowiedź, to dobre formy przygotowania się do odprawienia Ćwiczeń.
Medytację można praktykować bez Ćwiczeń Duchowych, ale czy także bez kierownika duchowego?
– Zaangażowana modlitwa medytacyjna wprowadza człowieka nie tylko na głębiny życia duchowego, ale także i życia psychicznego i dlatego wymaga dobrego przewodnika. Ignacy sam posiadał głębokie doświadczenie przedłużonej modlitwy. W Manrezie, jak sam pisze „wytrwale oddawał się modlitwie po siedem godzin dziennie, na kolanach, wstając co dzień o północy, i wszystkim innym ćwiczeniom pobożnym”. Ta modlitwa była dla niego nie tylko źródłem wewnętrznej pociechy, ale także trudnym, wręcz koszmarnym przeżyciem. W opowieści autobiograficznej pisze, że „nachodziła go często gwałtowna pokusa, żeby się rzucić w dół przez wielki otwór, który był w jego pokoju blisko miejsca, gdzie zwykle się modlił. Ale wiedząc, że byłoby to grzechem zabić samego siebie, zaczynał wołać do Pana: Panie, nie uczynię tego, co Ciebie obraża”. Blais Pascal mówi, że poznanie siebie bez poznania Boga prowadzi do rozpaczy. Kiedy człowiek więcej szuka Boga, aktywniej działają w nim siły przeciwne Panu: jego własne namiętności oraz zły duch. To one kuszą do rozpaczy. Kiedy na dnie własnej duszy nie widzi się obrazu Bożego zaszczepionego w nas w chwili stworzenia, można dojrzeć tylko piekło. Ale Pascal stwierdza także, że poznawanie Boga bez poznania własnej ludzkiej nędzy prowadzi do pychy. Człowiekowi wydaje się wówczas, że jest niemal równy Bogu, choć jest tylko marnym grzesznikiem. Kierownik duchowy pomaga nam, byśmy w modlitwie zachowali wielką równowagę pomiędzy poznaniem siebie a poznaniem Boga, świadomością grzechu a świadomością miłosierdzia Bożego. Każdego, kto wchodzi w głębszą modlitwę medytacyjną, nie trzeba przekonywać o potrzebie kierownictwa duchowego. Szuka go spontanicznie. Tak też robił Ojciec Ignacy w Manrezie.
Bardzo często zdarza się, że nasza wyobraźnia przeszkadza modlitewnemu skupieniu. Czy jest jednak możliwość wykorzystania jej w pogłębieniu naszej rozmowy z Bogiem?
– Nie możemy mówić, że nasza wyobraźnia, nasz rozum, pamięć czy też inne władze naszej duszy „przeszkadzają” nam w modlitwie. One są darami Boga. Stanowią o naszym człowieczeństwie. Jakże mogą nam przeszkadzać? Absurdem byłaby więc próba „zawieszenia” działania tych władz na czas modlitwy. (U mistyków Bóg niekiedy sam je zawiesza). Nasze rozproszenia płynące z naszej wyobraźni, rozumu czy też pamięci (szczególnie pamięci mającej charakter emocjonalny) odsłaniają nasze przewiązanie do grzechu, które wymaga wewnętrznego uzdrowienia; winna jest nie nasza wyobraźnia, pamięć czy rozum, ale nasze zniewolenie grzechem, egoizm, małoduszność. Nasze tak zwane „głupie myśli”, jak je nazywamy, które przychodzą nam na modlitwie, wcale nie są takie głupie. One odsłaniają nasze zniewolenia, które przeszkadzają Bogu działać w nas. Zamiast usiłować usunąć je siłą woli, trzeba raczej prosić Boga o łaskę wewnętrznego nawrócenia i przemiany serca, wówczas one same odejdą. Wszystkie władze naszej duszy są bezradne wobec Boga i jego tajemnicy. Odczucie tej bezradności jest znakiem autentyczności naszej modlitwy. Człowiek nie może ogarnąć Boga, Jego woli, Jego miłości, Jego łaski. Może jedynie o nie prosić, błagać. Przed Panem jesteśmy tylko żebrakami. Człowiek nie ma czerpaka, aby dobyć wody żywej ze studni. Musi mu ją ofiarować Jezus (por. J 4, 11).
Pewne osoby utożsamiają rekolekcje ignacjańskie z duchowością jezuicką, tym samym uważając je za rekolekcje skierowane tylko do ściśle określonej grupy ludzi. Czy zgadza się ojciec z taką opinią?
– Ćwiczenia duchowe i zakon Towarzystwa Jezusowego to dwa odrębne dzieła św. Ignacego Loyoli. Ignacy udzielał Ćwiczeń różnym ludziom na długo przed założeniem zakonu. Jest rzeczą oczywistą, że jezuici jako duchowi synowie Loyoli posiadają zwykle większą łatwość zrozumienia rekolekcji ignacjańskich, choćby dlatego, że odprawiają je co roku. Nigdy jednak w Kościele nie utożsamiano duchowości Ćwiczeń z duchowością zakonną. Zakon nie posiada też licencji na Ćwiczenia duchowne. Istnieją ośrodki rekolekcyjne, także u nas w Polsce, które – nie pytając jezuitów o zgodę (choć często proszą o współpracę), udzielają rekolekcji ignacjańskich. Wystarczy wspomnieć choćby Centrum Formacji Duchowej Księży Salwatorianów w Krakowie czy też Archidiecezjalny Dom Rekolekcyjny w Jarosławiu.
W jednym z wywiadów powiedział ojciec, że do odprawienia Ćwiczeń Duchowych szczególnie zachęcałby te osoby, które pełnią bardzo ważne funkcje społeczne czy też kościelne.
– Po pierwsze Ćwiczenia pozwalają pokonać koncentrację na sobie, egocentryzm, dzięki większemu otwarciu na Boga i ludzi. Ta właśnie otwartość jest istotnym warunkiem dobrego pełnienia ważnych funkcji społecznych czy też kościelnych. Sołżenicyn w Archipelagu gułag pisał: „Władza – to trucizna, to wiadomo od tysiącleci. (...) Dla człowieka, który wierzy, że jest nad nim coś wyższego – i jest dlatego świadom własnej ograniczoności – władza nie jest jeszcze śmiertelną groźbą. Dla ludzi bez owej wyższej strefy władza – to jad, trucizna”. Rekolekcje dają głębokie doświadczenie wiary, „że jest nad nami coś wyższego”. Ponadto Ćwiczenia pozwalają poznać siebie, motywy, którymi człowiek się kieruje. Już to pozwala mu ostrożniej podchodzić do podejmowanych decyzji. Ćwiczenia duchowe są doskonałą szkołą duchowego rozeznania, które jest konieczne w przygotowaniu decyzji. W Kościele i w społeczeństwie marnuje się wiele ludzkich energii, sił czy nawet środków materialnych z powodu błędnych decyzji osób będących u władzy. Samowolne decyzje czy też decyzje podejmowane pod wpływem nieuporządkowanych motywacji, przynoszą złe owoce społeczne, kościelne. Sam Jezus mówi, że złe drzewo, serce uwikłane w zło, nie może zrodzić dobrych owoców, dobrych decyzji. Dobre drzewo, dobre serce, zrodzi dobre owoce, dobre decyzje. Należy jednak zaznaczyć, że Ćwiczenia to tylko jedna z bardzo wielu dróg do Boga i wewnętrznego oczyszczenia.
W tych dniach udziela ojciec rekolekcji dla studentów. Czy rekolekcje studenckie, otwarte dla wszystkich, mogą być w jakiejś formie ignacjańskie?
– Oczywiście. Wszystkie rekolekcje, jakich udzielam, są inspirowane Ćwiczeniami. To moja szkoła modlitwy. Charakter ignacjański rekolekcji nie zależy jednak tylko od rekolekcjonisty. Rola dającego Ćwiczenia jest zresztą bardzo skromna, co Ojciec Ignacy podkreśla z naciskiem. Rekolekcjonista winien zachować się dyskretnie; być jedynie świadkiem dialogu, jaki toczy się pomiędzy Bogiem a odprawiającym Ćwiczenia. To sam rekolektant decyduje ostatecznie, jaki charakter mają jego rekolekcje. Jeżeli nie ogranicza się jedynie do wysłuchania nauk, ale usiłuje się modlić, szuka chwil wyciszenia i skupienia, rozeznaje owoce swojej modlitwy, choćby w krótkim dialogu w sakramencie pojednania, wówczas może powiedzieć, że odprawia rekolekcje ignacjańskie. Dla rekolekcji ignacjańskich decydujące jest osobiste zaangażowanie duchowe.
Dziękuję za rozmowę
Jadwiga Knie-Górna
Józef Augustyn – urodzony 21 marca 1950 roku, jezuita, doktor teologii. Studia: filozoficzne na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Krakowie(1971-73); teologiczne na Wydziale Teologicznym w Warszawie(1973-76); katechetyczne na ATK (1976-78); z zakresu duchowości na Uniwersytecie Gregoriańskim(1981-82); stypendium w Centrum Duchowości w Kanadzie w Quebec 1989. Liczne publikacje prasowe oraz ponad trzydzieści publikacji książkowych z zakresu: psychologii i duchowości, wprowadzenia do życia duchowego, problematyki młodzieży, formacji kapłańskiej oraz kierownictwa duchowego.
| poprzedni | następny | wróć |
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią



drukuj













