dzisiaj jest: czwartek, 31.07.2014 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 32/2006 » Włocławek »

Polskie ślady w Zambii

autor: Aleksandra Polewska
W lutym br., na zaproszenie księdza rektora dr. Jacka Stępczaka i za zgodą biskupa włocławskiego Wiesława Meringa, jako visiting professor prowadziłem w Kitwe wykłady z historii filozofii starożytnej. Miałem okazję poznać rzeczywistość życia w Zambii i wiele wspaniałych polskich misjonarek i misjonarzy, którzy tam oddają życie w służbie Chrystusa, oraz sióstr i braci – opowiada diecezjalny duszpasterz akademicki ks. dr Witold Dorsz, z którym rozmawia Aleksandra Polewska.

Nie mogę nie zapytać, jakim krajem jest Zambia?
– Jest ponad dwukrotnie większa od Polski. Na tym obszarze żyje jednak zaledwie 11,5 mln mieszkańców. Kościół katolicki w Zambii liczy zaledwie sto lat. W ewangelizacji kraju dużą rolę odegrali polscy misjonarze, wśród nich kard. Adam Kozłowiecki, a z księży diecezji włocławskiej pracował tam m.in. tragicznie zmarły przed pięciu laty ks. Marian Kołacki, bardzo serdecznie wspominany przez misjonarzy i Zambijczyków. Kandydaci do kapłaństwa ze wszystkich, tj. dziesięciu diecezji tego kraju, kształcą się w Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym w Lusace.

W 2000 r. powstała w Zambii druga taka uczelnia: Seminarium „Redemptoris Mater”, i to właśnie w nim prowadził Ksiądz wykłady.
– Tak, seminarium powstało w Kitwe, drugim co do wielkości mieście Zambii. Studiują w nim klerycy wywodzący się z Drogi Neokatechumenalnej. Szczególną cechą tego seminarium diecezjalnego jest misyjność: jego alumni pochodzą z różnych krajów i po święceniach kapłańskich oraz po kilku latach pracy w macierzystej diecezji Ndola, gotowi są przyjąć posłanie do dowolnego miejsca świata, aby tam oddać życie dla Chrystusa. Obecnie w Seminarium „Redemptoris Mater” w Kitwe kształcą się seminarzyści z Zambii, Ugandy, Kenii, Tanzanii, Wybrzeża Kości Słoniowej, Ekwadoru, Hiszpanii, Włoch oraz z Polski. Rektor, ks. dr Jacek Stępczak jest Polakiem, a wicerektor pochodzi z Hondurasu. Ponieważ na miejscu nie ma kadry profesorskiej, wykładowcy przybywają na okres kilku tygodni z różnych ośrodków z całego świata: m. in. z Włoch, USA, Kenii, a także i z Polski.

O kard. Kozłowieckim powiedział Ksiądz, że to niezwykły człowiek i wspaniały misjonarz. Co konkretnie kryje się pod tymi słowami?
– Kardynał Kozłowiecki ukończył w tym roku 95 lat, a w przyszłym, jeśli Bóg pozwoli, będzie obchodził 70. rocznicę święceń kapłańskich. Do Zambii (wówczas Rodezji Północnej) przyjechał w 1946 r., mając za sobą pięć lat i pięć miesięcy przeżytych w obozach koncentracyjnych Auschwitz i Dachau oraz krótki pobyt w Rzymie. Kiedy jego przełożeni z zakonu jezuitów zaproponowali mu wyjazd na misje, nie odmówił, choć marzył o powrocie do Polski. W 1955 r. otrzymał sakrę biskupią, a w 1959 r. został pierwszym arcybiskupem i metropolitą Lusaki. Brał udział w II soborze watykańskim. Po uzyskaniu przez Zambię niepodległości, zgodnie z nauką soborową wyraził wolę przekazania stolicy arcybiskupiej rodzimemu kapłanowi. Jego rezygnacja została przyjęta w 1969 r. Następca, znany z późniejszych skandali abp Milingo, usunął go z diecezji. Wówczas abp Kozłowiecki podjął pracę w Chingombe, misji położonej w bardzo trudno dostępnym terenie na północy Zambii. W 1998 r. Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej. Obecnie, pomimo wieku, ksiądz kardynał jest wikariuszem na misji Mpunde, położonej w buszu, 300 km od Lusaki, gdzie wraz z dwoma księżmi z Polski pełni codzienną posługę misjonarską. Odwiedziłem go i jestem pod silnym wrażeniem jego osobowości i świadectwa życia.

Powiedział Ksiądz, że polscy misjonarze odegrali ważną rolę w ewangelizacji tego kraju. Gdzie jeszcze spotkał się Ksiądz z owocami ich pracy?
– Takich miejsc jest bardzo wiele i w krótkiej rozmowie nie sposób je wymienić. Największe wrażenie zrobiły na mnie odwiedziny w położonym w buszu niedaleko Lusaki Domu Dziecka Kasisi, dokąd ks. Jacek Stępczak zabrał mnie zaraz po przylocie do Zambii, prosto z lotniska. Od 1928 r. prowadzą go siostry z polskiego Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Przeciętna długość życia w Zambii wynosi obecnie 33 lata i jest najniższa na świecie. Według oficjalnych danych, co piąty mieszkaniec (nieoficjalnie mówi się, że co drugi) jest nosicielem wirusa HIV. 48 proc. społeczeństwa to dzieci do 15. roku życia, w dużej liczbie sieroty. Siostry robią wszystko, aby zaspokoić u tych dzieci naturalną potrzebę miłości i bezpieczeństwa oraz pomóc, gdy osiągną pełnoletność. Niestety, duża liczba dzieci jest zarażona wirusem HIV. W Kasisi mają one zapewnioną podstawową pomoc medyczną i szczególną troskę. Jeśli nawet nie da się ich uratować przed przedwczesną śmiercią, to odchodzą otoczone miłością. Radosne twarze chorych na AIDS dzieci, z którymi bawiłem się w Kasisi, to obraz z Zambii, wyryty w moim sercu, obraz nadziei, niesionej tam przez polskie siostry i misjonarzy.
poprzedni   |   następny wróć
right
left
Papież Franciszek w Ziemi Świętej