dzisiaj jest: piątek, 28.11.2014 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 44/2012 » Wiara i Kościół »

Po katolicku wychować

autor: Ks. Piotr Gąsior

Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? Czym jednak jest owo katolickie wychowanie dzieci? Czy nie jest czasem tak, że odpowiadamy „chcemy”, ale nie wiemy jak?

 

 

Niedaleko jabłko
Czy można wychować religijnego człowieka teoretycznie? Czy można, wysyłając dziecko na katechezę, stwierdzić, że na pewno będzie osobą żyjącą po katolicku? Chciałoby się powtórzyć znane porzekadło: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”, co w tym przypadku znaczy, że dzieci chłoną jak gąbka to, w jaki sposób żyją ich najbliżsi. Pamiętam, co kiedyś wydarzyło się na jednej z prowadzonych przeze mnie lekcji religii w szkole ponadgimnazjalnej. Uczęszczał na nie chłopak, który bardzo się buntował, wręcz publicznie przeklinał, a wszystko po to, żebym tylko zwrócił na niego uwagę. Po kolejnej „prowokacji” poprosiłem go na rozmowę. Ku mojemu zdziwieniu zgodził się. Zadałem pytanie: „Co się dzieje? Przecież nikt cię nie atakuje. Jesteś tu dobrowolnie”. Najpierw milczał, a potem w podobnym tonie jak na lekcji wyrzucił z siebie: „Ja tu wcale nie chcę być, bo mój ojciec nie chodzi do kościoła!”.
 
Czego Jaś…
Chcąc wychować człowieka po katolicku, pamiętajmy o sile nawyków. „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”. Dobre przyzwyczajenia kształtują charakter dziecka. Siła nawyku codziennej modlitwy, siła dobrego nawyku regularnej spowiedzi. To jest naprawdę zdrowe podejście do wychowania. Nie postępujmy według błędnego mniemania powtarzanego jak mantra przez tych, którzy tak naprawdę nie kochają Pana Jezusa: „Jak dorośnie, to sam wybierze”. A jeśli nie wybierze? A jeśli w międzyczasie diabeł sprowadzi dziecko na manowce? Innym błędem rodziców w tym względzie, wcale nierzadkim, jest to, że nawyki związane z życiem religijnym cedują na dziadków. – My jesteśmy zapracowani, więc niech babcia nauczy cię modlitwy…
 
Z kim przestajesz…
Jeśli rodzice pragną po katolicku wychować młodego człowieka, to muszą też patrzeć, z kim on przestaje. Kto oprócz nich ma na niego największy wpływ. „Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Przychodzi bowiem taki moment w rozwoju dziecka, że na chłopca, dziewczynę większy wpływ ma kolega i koleżanka niż rodzic. Współcześni rodzice mają chyba jeszcze trudniej niż ci z epoki przedinternetowej, bo ich pociechy wychodzą nie tylko na podwórko. Dziś o wiele częściej wchodzą one na innego rodzaju podwórka, które nazywamy forami internetowymi. A błąd rodzica może polegać na naiwnym rozumowaniu, że skoro jego dziecko jest tuż za ścianą, to na pewno wszystko jest w porządku i nic mu nie grozi. Tymczasem w głowie młodego człowieka zaczynają kłębić się przeróżne słowa, myśli, poglądy. Internet bowiem potrafi być również zwykłą spluwaczką. A potem rodzice się dziwią: „Myśmy go tak nie wychowywali”.
 
Kto nie idzie…
A jak należy rozumieć przysłowie „Kto nie idzie naprzód, ten się cofa”?Otóż, w wychowaniu po katolicku konieczna jest formacja człowieka nie tylko do dnia Pierwszej Komunii Świętej, ani nie tylko do bierzmowania, bo wtedy nie mamy jeszcze dorosłego katolika. Owszem, mamy dojrzewającego i co więcej bardzo krytycznego. Formacja katolicka musi doprowadzić do przekonania, że wiara to nie jakiś „pakiecik” dobrego wychowania dla przedszkolaka. W innym wypadku będziemy mieć skądinąd poważnych dorosłych, którzy nie mówią paciorka, zapominają o Bozi czy nie chodzą w niedzielę do kościółka. To tak, jakby dojrzały mężczyzna chciał włożyć spodenki gimnastyczne, które nosił w przedszkolu. Wiadomo, że mu się na szwach poprują. Dlatego i światopogląd z poziomu Pierwszej Komunii Świętej to nie jest katolicka dojrzałość.
 
Puste naczynia
Przychodzi wreszcie taki czas w wychowaniu po katolicku – choć mam wrażenie, że niektórzy w ogóle do tego momentu ani na katechezie, ani w domu nie docierają – iż trzeba młodego człowieka przygotować na kontakt ze zgorszeniem. Jeśli tego nie uczynimy, będziemy mieć coraz liczniejsze zastępy osób, których katolicyzm pękł jak balon. Dzisiaj nie ma ich w Kościele i mimo że byli ochrzczeni, głoszą poglądy kompletnie niekatolickie.   Prawdopodobnie nikt ich nie przygotował na to, że mogą się zetknąć z kimś, kto – chciałoby się powiedzieć – bardzo dźwięczy, a w środku jest pusty. „Puste naczynia robią najwięcej hałasu”. Przygotujmy więc dzieci na rozpoznawanie ludzi. Na budowanie na Chrystusie. Na to, że na ziemi nigdy nie będzie raju. I na to, że my wszyscy w Kościele jesteśmy cały czas w drodze do świętości. Są bowiem pośród nas ci, którzy wolą żyć w iluzji tzw. świętego spokoju. Wydaje się, że za dużo jest katolików, którzy nie chcą się komukolwiek narazić? Bóg wysyła nas na walkę, a ilu z nas chce walczyć? Ilu zabiega tylko o opinię?
 
Per aspera ad astra. Przez trudy do gwiazd. Per crucem ad lucem. Przez krzyż do światła. Czytałem, że niewidome dzieci z Lasek pozdrawiają się słowami: „Przez krzyż do nieba!”. Jednym słowem, ktoś je wychowuje po katolicku.
oceń artykuł:
2.8/5 (6)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
jestem babcią wierzącą i praktykującą.Syn ma ślub kościelny a wnuczęta ochrzczeni. Do kościoła mają parę kroków. Nie bywają na mszy św.w niedziele i święta. Do spowiedzi w ogóle nie przystępują.Jak tylko mam okazję to mówie o Bogu,uczę małego modlitwy . Wnuczka 13 letnia w ogóle o kościele i Chrystusie nie chce słyszeć(komputer,telewizor,pieniądze,farbowanie,lakierowanie się).Na to wszystko pozwala matka,Jak tą rodzinę ewangelizować? Jak za to się zabrać.Oni są bardzo oziębli i obojętni na wiarę w Boga.W tej sprawie modlę się,ale czy to wystarczy?
  • Ponad religiami w obronie rodziny
  •  Stoimy na progu przepaści. Jeszcze krok, a nie będzie odwrotu. Ludzkości grozi samobójstwo – tak kard. Gerhard Müller przedstawił sytuację małżeństwa i rodziny w zsekularyzowanej cywilizacji zachodniej podczas międzyreligijnego kolokwium o rodzinie pt. Komplementarność mężczyzny i kobiety.

    więcej »
  • Między optymizmem a nadzieją
  •  Czy wiara naprawdę kształtuje moje życie, przemienia je i podtrzymuje? Od osobistej odpowiedzi na to pytanie zależy mój życiowy Adwent, czyli przygotowanie na ostateczne spotkanie z Bogiem.

    więcej »
  • Codzienność nie dla mięczaków
  •  Po co nam dzisiaj zakony? Pewnie po to, by przypomnieć, że w życiu najpierw powinno się szukać Pana Boga, a naśladowanie Go w codzienności uznać za najwyższą wartość, co czynią mnisi i mniszki żyjący obok nas i między nami. 

    więcej »
  • Świętość w codzienności
  • Maria i Luigi Beltrame Quattrocchi kierowali się w życiu dwoma zasadami: dążyć do tego co najdoskonalsze i dochować wierności w tym co najmniejsze. Na wielkie rzeczy może w naszym życiu nie być miejsca. Najważniejsze to te malutkie, choć trzeba mieć wielkie marzenia i pragnienia.

    więcej »
  • Oto Człowiek
  •  W kościele obok Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr Albertynek w Krakowie przy ul. Woronicza znajduje się obraz Ecce Homo, namalowany przez Adama Chmielowskiego – św. Brata Alberta. Jest on niedokończony, a jednak na każdym, kto na niego spogląda, robi ogromne wrażenie.

    więcej »
  • Królowanie Skazańca
  •  Czy współczesny człowiek wie więcej o Chrystusie niż ten żyjący 200 czy 500 lat temu? Komu łatwiej zaakceptować prawdę o Królu wszechświata, dla którego krzyż jest tronem, a Jego pierwszym aktem łaski − zbawienie łotra: tym, którzy stali pod krzyżem, czy nam, ludziom XXI wieku?

    więcej »
  • Oświadczenie Rady Społecznej przy Arcybiskupie Poznańskim na temat klauzuli sumienia
  •  Tocząca się obecnie debata publiczna na temat klauzuli sumienia dotyczy trzech powiązanych ze sobą wymiarów: medycznego, prawnego i religijnego.

    więcej »
  • "Nie poznał tego, który go ulepił" (Mdr 15, 11)
  •  Człowiek, który nie wierzy w Boga, puste miejsce zastępuje idolem. Czasem jest to nawet proces dość niezauważalny. Deklarując swoją wolność od Boga, człowiek uzależnia się od kogoś czy czegoś innego.

    więcej »
  • Nie widać końca koszmaru
  •  Jeszcze trzy lata temu, przed rozpoczęciem wojny domowej, Syria była jednym z najlepszych miejsc do życia dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Jednak wraz z pojawieniem się ogromnej rzeszy obcych najemników, którzy są radykalnymi dzihadystami, sytuacja znacznie się pogorszyła. 

    więcej »
  • Matteo - groźniejszy, niż był za życia
  •  Zabójca ma zostać świętym? Ktoś, kto umarł 400 lat temu, nadal uwalnia opętanych od działania złego ducha? Niemożliwe? Ale dzieje się naprawdę. Obejrzyjcie film Matteo Michała Kondrata o ojcu Matteo da Agnone, włoskim kapucynie i egzorcyście, a sami się przekonacie.

    więcej »
right
left
Papież Franciszek w Ziemi Świętej