dzisiaj jest: sobota, 29.11.2014 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 23/2011 » Wiara i Kościół »

Pasterki owiec pogubionych

autor: Monika Białkowska

 


Tajny dom publiczny, bramy kamienic, zaułki ulic, cmentarz, szpitalny oddział dla kobiet wenerycznie chorych – w takich miejscach zaczynała pracę bł. Maria Karłowska. W ten sposób, ponad sto lat temu, rodziło się zgromadzenie sióstr pasterek.

 

Matka Maria Karłowska zachęcała napotkane dziewczyny ze społecznego marginesu do porzucenia grzesznego życia i przygotowywała je do przyjęcia sakramentów. Potrafiła zatrzymać dziewczynę wchodzącą do domu publicznego kategorycznym „Nie wolno! Ty należysz do Boga!”. Z czasem do Marii Karłowskiej przyłączały się kolejne pomocnice, równie jak ona przejęte misją ratowania zagubionych kobiecych dusz.

 

Wszystko dla nawrócenia

Zgromadzenie Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej powstało w 1894 r. Z czasem otwierało kolejne domy dla dziewcząt z ulicy, w których uczone były one pracy, między innymi rękodzielnictwa i ogrodnictwa. Dzięki wysiłkom sióstr powstały również dwa szpitale dla wenerycznie chorych.

Obecnie głównym celem zgromadzenia nadal pozostaje ratowanie dziewcząt i kobiet zagubionych moralnie, głównie przez resocjalizację. Siostry pasterki, oprócz tradycyjnych ślubów, składają również przyrzeczenie poświęcenia się dla nawrócenia grzeszników.

Do sióstr trafiają dziewczęta uwikłane nie tylko w prostytucję, ale również w narkotyki czy alkoholizm. Kierowane są one do prowadzonych przez siostry pasterki placówek opiekuńczo-wychowawczych dla dziewcząt niedostosowanych społecznie oraz dla kobiet słabych i zagubionych moralnie lub – w zależności od sytuacji – do domów samotnej matki. Siostry pracują również w więzieniach i w świetlicach dla rodzin, jako pielęgniarki w szpitalach i zakładach opiekuńczo-leczniczych dla kobiet, prowadzą przedszkole, dni skupienia i rekolekcje dla dziewcząt. Wszystko po to, by zachować wierność nakazowi założycielki: „Naszym powołaniem i poświęceniem niech będzie na zawsze praca dla dusz dotkniętych trądem grzechowym”.

 

W drodze do domu

Obecnie siostry pasterki prowadzą trzy zamknięte ośrodki opiekuńczo-wychowawcze: w Poznaniu, Topolnie i Pniewitem. Każdego roku opieką zgromadzenia objętych jest ok. 70 kobiet i dziewcząt powyżej 13. roku życia. Oprócz mieszkania, wyżywienia i leczenia podopieczne tych domów otrzymują w nich możliwość kształcenia w szkołach, które prowadzone są przy ośrodkach. W pracy wychowawczej z podopiecznymi uwagę zwraca się nie tylko na ich rozwój fizyczny i umysłowy, ale również moralny, religijny, patriotyczny i estetyczny.

Do domu sióstr pasterek dziewczęta trafiają niezależnie od wyznania. O ich przyjęciu decyduje siostra dyrektor w porozumieniu z ośrodkiem pomocy społecznej, ale same dziewczęta muszą przejść najpierw badania psychologiczno-pedagogiczne i wyrazić przynajmniej minimalną chęć pobytu w ośrodku. Te, które nie mieszczą się w normie intelektualnej, są uzależnione od środków psychotropowych albo spodziewają się dziecka, nie są przyjmowane do domów opiekuńczo-wychowawczych, w których nie mogłyby otrzymać właściwej pomocy.

 

Nowe życie w wolności

Od momentu przyjęcia do domu, dla dziewcząt zaczyna się długa droga nauki życia w społeczeństwie. Te, które w swoich rodzinach nie miały pozytywnych wzorców i których życie dalekie było od moralnego, przez modlitwę, skupienie i pracę przygotowują się do ról żon i matek, do bycia odpowiedzialnymi uczestnikami życia społecznego.

Nikt nie krępuje ich wolności: do modlitwy nie są zmuszane, a jedynie zachęcane. Mogą brać udział w warsztatach, w których uczestniczyć mogą również ich rodzice. Oprócz zwyczajnych, szkolnych zajęć otrzymują możliwość korzystania z zajęć specjalistycznych, ze spotkań z ciekawymi ludźmi, wyjść do kina czy teatru, z wyjazdów integracyjnych. Dziewczęta z poznańskiego ośrodka mają swoją grupę teatralną „Figlarne owieczki” oraz chór.

 

Ustrzec przed złem

Te dziewczyny, które trafiają pod opiekę sióstr pasterek będąc w ciąży, znajdują dach nad głową w prowadzonych przez zgromadzenie domach samotnej matki w Żołędowie k. Bydgoszczy lub w Lublinie. W ośrodkach tych stworzone są optymalne warunki dla spodziewających się dziecka kobiet, które mogą tam pozostać do urodzenia dziecka albo do momentu uzyskania życiowej stabilizacji. Pasterska troska o kobiety ciężarne przekroczyła już zresztą granice Polski – na zaproszenie abp. Tomasza Pety siostry udały się już do Kazachstanu, żeby również tam, w diecezji astańskiej, zatroszczyć się o życie, zagrożone ogromną liczbą aborcji społecznie akceptowanych na tamtym terenie.

Chociaż siostry pasterki nie prowadzą już, jak ich założycielka, ewangelizacji na ulicy, a ich praca nie polega na indywidualnych rozmowach i wyciąganiu pojedynczych kobiet z domów publicznych, to zagrożone demoralizacją kobiety wciąż mogą na nie liczyć. Być może siostry nie są przy nich obecne w pierwszym momencie podjęcia decyzji o odejściu od zła, ale na pewno podtrzymują je w wielu dalszej drodze mozolnego powracania do normalności, a zagrożone młode dziewczyny skutecznie powstrzymują przed zrobieniem kroku w przepaść.

 

Nie tylko demoralizacja

Jednak nie tylko zagrożone demoralizacją dziewczęta pozostają w kręgu zainteresowania sióstr pasterek. Zgromadzenie prowadzi również Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Świętej Katarzynie k. Wrocławia, gdzie jednorazowo przebywa ok. 130 chorych, oraz Dom Spokojnej Starości w Rzymie z ponad 140 pensjonariuszami. Trosce o ubogich służą świetlice środowiskowe. Działająca przy Domu Generalnym w Jabłonowie powstała, kiedy każdego dnia do domu przychodziły dzieci, żeby u sióstr zjeść ciepły posiłek. Szybko stało się oczywiste, że dzieciom nie wystarczy tylko dać jeść, ale trzeba też zadbać o to wszystko, o co nie troszczą się ich rodzice. W ten właśnie sposób w październiku 2002 r. rozpoczęła działalność Świetlica im. bł. Marii Karłowskiej. Dzieci w wieku od 3 do 15 lat otrzymują w niej już nie tylko codzienny podwieczorek, ale mają również możliwość twórczej zabawy i rozwijania swoich zainteresowań. Choć obecnie zajęcia odbywają się w jednym tylko pomieszczeniu z korytarzem, siostry już planują rozszerzenie działalności świetlicy i myślą o przeznaczeniu dla niej oddzielnych budynków.

Pod opieką sióstr pasterek znajduje się również ok. 100 kobiet, które mieszkają przy siostrach i otrzymują od nich opiekę i leczenie. One również pragną żyć duchem wynagrodzenia za grzechy i chcą służyć bliźnim, ale kanoniczne warunki nie pozwalają im wstąpić do zgromadzenia. Zwykle są to kobiety starsze, z różnymi stopniami niepełnosprawności, wymagające pokierowania ich pracą, ale służące siostrom pomocą w wielu dziedzinach ich pracy.

 

Aby nikt nie odszedł zasmucony

Ostatni czas niespodziewanie przyniósł siostrom pasterkom jeszcze jedną okazję pełnienia miłosierdzia. Na adres poczty elektronicznej zgromadzenia zaczęły napływać nie tylko prośby o modlitwę, ale o pomoc w różnych sytuacjach życiowych, również od ludzi, którzy potrzebowali jedynie życzliwego wysłuchania. E-maili było tak dużo, że zadanie odpowiadania na nie trzeba było przydzielić jednej z sióstr. I choć wydawać się to może drobiazgiem, niewartym uwagi pośród wielkich dzieł zgromadzenia, na tym właśnie zależało matce Marii Karłowskiej: żeby nikt nie odszedł zasmucony, pozostawiony samemu sobie ze swoją samotnością i grzechem.

 

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Ponad religiami w obronie rodziny
  •  Stoimy na progu przepaści. Jeszcze krok, a nie będzie odwrotu. Ludzkości grozi samobójstwo – tak kard. Gerhard Müller przedstawił sytuację małżeństwa i rodziny w zsekularyzowanej cywilizacji zachodniej podczas międzyreligijnego kolokwium o rodzinie pt. Komplementarność mężczyzny i kobiety.

    więcej »
  • Między optymizmem a nadzieją
  •  Czy wiara naprawdę kształtuje moje życie, przemienia je i podtrzymuje? Od osobistej odpowiedzi na to pytanie zależy mój życiowy Adwent, czyli przygotowanie na ostateczne spotkanie z Bogiem.

    więcej »
  • Codzienność nie dla mięczaków
  •  Po co nam dzisiaj zakony? Pewnie po to, by przypomnieć, że w życiu najpierw powinno się szukać Pana Boga, a naśladowanie Go w codzienności uznać za najwyższą wartość, co czynią mnisi i mniszki żyjący obok nas i między nami. 

    więcej »
  • Świętość w codzienności
  • Maria i Luigi Beltrame Quattrocchi kierowali się w życiu dwoma zasadami: dążyć do tego co najdoskonalsze i dochować wierności w tym co najmniejsze. Na wielkie rzeczy może w naszym życiu nie być miejsca. Najważniejsze to te malutkie, choć trzeba mieć wielkie marzenia i pragnienia.

    więcej »
  • Oto Człowiek
  •  W kościele obok Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr Albertynek w Krakowie przy ul. Woronicza znajduje się obraz Ecce Homo, namalowany przez Adama Chmielowskiego – św. Brata Alberta. Jest on niedokończony, a jednak na każdym, kto na niego spogląda, robi ogromne wrażenie.

    więcej »
  • Królowanie Skazańca
  •  Czy współczesny człowiek wie więcej o Chrystusie niż ten żyjący 200 czy 500 lat temu? Komu łatwiej zaakceptować prawdę o Królu wszechświata, dla którego krzyż jest tronem, a Jego pierwszym aktem łaski − zbawienie łotra: tym, którzy stali pod krzyżem, czy nam, ludziom XXI wieku?

    więcej »
  • Oświadczenie Rady Społecznej przy Arcybiskupie Poznańskim na temat klauzuli sumienia
  •  Tocząca się obecnie debata publiczna na temat klauzuli sumienia dotyczy trzech powiązanych ze sobą wymiarów: medycznego, prawnego i religijnego.

    więcej »
  • "Nie poznał tego, który go ulepił" (Mdr 15, 11)
  •  Człowiek, który nie wierzy w Boga, puste miejsce zastępuje idolem. Czasem jest to nawet proces dość niezauważalny. Deklarując swoją wolność od Boga, człowiek uzależnia się od kogoś czy czegoś innego.

    więcej »
  • Nie widać końca koszmaru
  •  Jeszcze trzy lata temu, przed rozpoczęciem wojny domowej, Syria była jednym z najlepszych miejsc do życia dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Jednak wraz z pojawieniem się ogromnej rzeszy obcych najemników, którzy są radykalnymi dzihadystami, sytuacja znacznie się pogorszyła. 

    więcej »
  • Matteo - groźniejszy, niż był za życia
  •  Zabójca ma zostać świętym? Ktoś, kto umarł 400 lat temu, nadal uwalnia opętanych od działania złego ducha? Niemożliwe? Ale dzieje się naprawdę. Obejrzyjcie film Matteo Michała Kondrata o ojcu Matteo da Agnone, włoskim kapucynie i egzorcyście, a sami się przekonacie.

    więcej »
right
left
Papież Franciszek w Ziemi Świętej