dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 06/2007 » Wiara i Kościół »

On + Ona = para

autor: Błażej Tobolski
Ich rodzinne miejscowości dzieli odległość ok. 300 km. Choć studiowali w tym samym mieście, nie wiedzieli o swoim istnieniu, dopóki nie spotkali się w Sieci. Tak było niecały rok temu. Teraz są już małżeństwem i, jak mówią, są szczęśliwi.

Z Marysią i Maciejem, umówiliśmy się w kawiarence. Zgodzili się bowiem opowiedzieć o dość nietypowych, jak się wydaje, początkach swojej znajomości – ale przecież nieodgadnione są ścieżki miłości. Usiedli obok siebie przy stoliku, tacy uśmiechnięci, zadowoleni z życia – po prostu zakochani i szczęśliwi, i zaczęli swoją internetową opowieść...

Przeznaczeni.pl
– O portalu przeznaczeni.pl usłyszeliśmy od znajomych, jako o miejscu w Internecie, gdzie można poznać wartościowe, ciekawe osoby, wierzące w Boga, no i przede wszystkim takie, które chcą spotkać tę swoją drugą połowę i założyć rodzinę – mówią. Marysia już wcześniej słyszała od swoich koleżanek, że umawiają się one z chłopakami poznanymi przez Internet. Sama jednak, jak twierdzi, nie miała nigdy odwagi, ani ochoty na takie przypadkowe znajomości. – Szukałam osoby, dla której ważne są chrześcijańskie wartości, dla której mają znaczenie takie słowa jak miłość, rodzina, Bóg.

– Z pewnością szukanie pary dla siebie w Internecie wynikało po części z samotności i odrobiny desperacji. Myślę, że dziś jest to po prostu jeden z wielu sposobów, coraz bardziej powszechny i skuteczny znajdywania czegokolwiek potrzebujemy, także nawiązywania znajomości – przekonuje Maciej.

Brakowało tylko takiego miejsca dla osób, które jeszcze nie znalazły swojego partnera życiowego, tzw. „singli”; przestrzeni, w której mogliby się ze sobą zetknąć ludzie podobnie myślący, wierzący, chcący założyć własne rodziny.

Ślub bez myszki
Znaleźli takie miejsce i odszukali tam siebie. Jednak te internetowe początki znajomości i miłości nie są dla nich najważniejsze, nie wracają do tego zbyt często, nie tłumaczą i nie rozpowiadają wszystkim, jak się poznali. To był pewien etap w ich życiu, który już jest zamknięty. – Znamy się i już! Kiedy tylko zaczęliśmy spotykać się w „realu”, zaczęło to być dla nas tak naturalne, jakbyśmy znali się od dawna, więc szybko zapomnieliśmy o sieci – mówi Maria. – Traktujemy Internet tylko jako narzędzie, sposób, dzięki któremu mogliśmy się poznać. Teraz nie przesiadujemy już w Sieci, nie wracamy wciąż i nie podkreślamy internetowych początków naszego związku. Zaczęło się rzeczywiste życie i na nim się skupiliśmy. – dodaje Maciej. Śmieją się też, że na ślubie nie mieli rąk przewiązanych kablem od myszki, o czym słyszeli od znajomych, którzy w ten sposób akcentowali swoje poznanie się przez Internet. – My nie czujemy się internetowym małżeństwem, czujemy się dopasowanym małżeństwem, i choć Internet rzeczywiście spełnił tu szczególną rolę, to trudno powiedzieć, aby dawał w tym zakresie jakąś gwarancję …

Prosiłam Boga o rozeznanie...
Jednak, aby cieszyć się teraz sobą, musieli zrobić ten pierwszy krok: podjąć decyzję i zalogować się w portalu. Potem stworzyć swój własny profil, dzięki, któremu pozostali internauci mogli dowiedzieć się podstawowych informacji na ich temat. Maciej podkreśla wagę tych „drobiazgów”, bowiem od tego, jak zaprezentujemy siebie, zależy też, jak będą postrzegali nas inni.

– Profil Macieja, zamieszczony w portalu, od razu mnie zachwycił, był pełen humoru; zainteresowałam się więc jego właścicielem – wspomina Marysia. – Szukałam też kogoś mieszkającego lub studiującego tam, gdzie ja, aby później łatwiejsze było ewentualne spotkanie. Nie był to jednak pierwszy chłopak, jakiego tu poznałam. Każdy z nas miał już za sobą kilka spotkań zapoczątkowanych przez Internet, które nie zaowocowały trwalszą znajomością. Postanowiłam, że jeśli i tym razem nic nie wyjdzie, to rezygnuję z Internetu. Ale stało się inaczej, bo zjawił się Maciej!

– Przy każdym z tych spotkań trzeba było wyjść zza ekranu komputera, zapewniającego pewną prywatność i bezpieczeństwo. Na pewno nie jest to łatwe, ale nie można poprzestać na wirtualnym świecie, bo to nie jest prawdziwe życie. Odrobinę trzeba zaryzykować i ten portal to na pewno ułatwia; przez stopniowe poznawanie się, pozwala dojrzeć do takiego spotkania. Oczywiście jego „katolickość” nie załatwia wszystkiego, nie daje recepty na szczęście. To już zależy od nas – przekonuje Maciej.

– Traktowaliśmy to również bardzo poważnie, nie jak zabawę, czy okazję do przeżycia przygody – dodaje Maria. – Cały czas towarzyszyła mi też modlitwa. Prosiłam Boga o rozeznanie, o dobre pokierowanie moimi poczynaniami, zawieranymi znajomościami.

Zaczęło się wspólne życie!
Poznali się w kwietniu. „Mailowali” przez niecałe trzy tygodnie, pisząc do siebie o wierze, zainteresowaniach, o tym, co lubią robić, jak spędzają czas, czego oczekują od przyszłej rodziny, jak ją sobie wyobrażają... – „Rozmawialiśmy” na tematy poważne i takie zwykłe, codzienne, a nawet śmieszne, ale nie mniej ważne. W ten sposób, coraz bardziej poznając się, doszliśmy do wniosku, że chyba nieźle do siebie pasujemy, i że warto spotkać się na żywo – mówi Maciej.

– Znając już trochę Macieja, wiedząc jaki on jest, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy jego uśmiech, rozbroił mnie zupełnie. Potem spędziliśmy wspólny wieczór w centrum sportowym. Świetnie się razem bawiliśmy! To była nasza pierwsza randka w „realu” i już wiedziałam że chciałabym go bliżej poznać – śmieje się Maria. – Po kilku miesiącach zaręczyliśmy się – byliśmy przekonani, że razem będziemy szczęśliwi. W grudniu wzięliśmy ślub. Teraz jesteśmy małżeństwem. Nasze życie zupełnie się zmieniło i jesteśmy przekonani co do słuszności naszej decyzji. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że szczęście jest w naszych rękach i wciąż musimy o nie dbać. Po prostu zaczęło się wspólne życie!
poprzedni   |   następny wróć
  • Tam, gdzie rodził się Kościół
  •   Dzieje początków Kościoła podważają wszelkie matematyczne obliczenia i rachuby. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu garstka gorliwie wierzących uczniów Jezusa, szerząc naukę Mistrza z Nazaretu, odmieniła cały świat, wprawiając tym samym w zdumienie nie tylko swoich prześladowców, ale i późniejszych badaczy fenomenu Kościoła.

    więcej »
  • Wierzę w Ducha Świętego
  •   Przedstawiany symbolicznie w postaci białej gołębicy, języków ognia, świetlanych promieni Duch Święty jest prawdziwą zagadką. Otrzymywany na chrzcie świętym dyskretnie towarzyszy człowiekowi w jego życiu i decyzjach. W sakramencie bierzmowania otwieramy się świadomie na Jego działanie, a współpracy z Nim uczymy się przez całe życie. Kim jest, gdzie jest, jak działa?

    więcej »
  • Matczyny szturm do nieba
  •  Wywodzą się z wielu kultur, wyznań i krajów. Na całym świecie, raz w tygodniu, kobiety z ruchu Matki w Modlitwie (Mothers Prayers) spotykają się, by w ciszy i skupieniu powierzać Bogu na modlitwie swoje dzieci i wnuki.

     

    więcej »
  • Sklep innych wartości
  •   – Arka to taki sklep, w którym towary poustawiane według wartości pieniądza niepełnosprawni poprzestawiali na swój unikalny sposób – usłyszała od Jeana Vanier, pomysłodawcy L’Arche (Arka), Aleksandra „Ala” Nawrocka. I zapragnęła mieć własny sklep.

    więcej »
  • Kiedy pierwsza spowiedź?
  •   Czy pierwsza spowiedź święta powinna być już przed Pierwszą Komunią Świętą? – To pytanie, które pojawiało się ostatnio w mediach, może niektórych szokować, innym natomiast da okazję do kontestowania sakramentu pojednania lub wołania: zmieńmy dotychczasową praktykę!

    więcej »
  • Nowomowa czy język Ewangelii?
  •   Niewielu jest takich ludzi, którzy w sposób zupełnie świadomy i dobrowolny pragną czynić zło, krzywdzić innych ludzi i samych siebie, łamać normy moralne czy lekceważyć własne sumienie. Mimo to byli, są i będą tacy ludzie i takie środowiska, które promują złe, a w konsekwencji destrukcyjne sposoby postępowania.

    więcej »
  • Łączyć trzy wymiary
  • Rozmowa z dyrektorem i odpowiedzialnym za wspólnotę L’Arche Rafałem Ślusarczykiem ze Śledziejowic koło Krakowa, gdzie powstała pierwsza wspólnota w Polsce

    więcej »
  • WEJDŹ NA ŚWIĘTĄ GÓRĘ!
  • W ciągu wieków nazywano Ją różnie: Przedziwną Matką Cudów, Pocieszycielką Gostyńską, Matką Świętej Nadziei. Zawsze jednak z wielką ufnością zwracano się do Niej po pomoc i wstawiennictwo, gdyż nie pozostaje obojętna na prośby swoich dzieci.

    więcej »
  • Łowiczak, niewolnik Służebnicy
  • Rozmowa z biskupem pomocniczym diecezji łowickiej Józefem Zawitkowskim, wybitnym poetą, kompozytorem, nietuzinkowym i skromnym człowiekiem, obchodzącym półwiecze kapłaństwa i 30-lecie posługi w Łowiczu

     

    więcej »
  • Zapytaj katolika
  •   Przyznawać się otwarcie do swojej wiary, umiejętnie bronić katolickich zasad czy sensownie zabierać głos w ważnych społecznie tematach związanych z Kościołem wcale nie jest łatwo. Zwłaszcza w mediach. Oni to potrafią!

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego