dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 49/2009 » Wiara i Kościół »

Nie wystarczy bić w dzwony

autor: Marcin Jarzembowski


 

Z ks. Conem Foleyem, irlandzkim kapłanem, rozmawiał Marcin Jarzembowski

 

Jak rozpoczęła się Księdza przygoda i w pewnym sensie przyjaźń z Polską?

- Kilka lat temu, było to chyba w 2003 roku, po raz pierwszy przyjechał do Bexhill, gdzie wówczas pracowałem, ks. Sylwester Warzyński – obecnie Dyrektor Wydziału Katechetycznego i rzecznik diecezji bydgoskiej. To było dla mnie pierwsze spotkanie z kimś z Polski. Prawdę mówiąc, byłem jego postawą trochę zaskoczony. Pamiętam, że razem z proboszczem spodziewaliśmy się typowego, w naszym mniemaniu, polskiego księdza. Bardzo poważnego, tradycyjnego, zasadniczego. Tymczasem spotkaliśmy kogoś otwartego, przyjacielskiego, z wielkim poczuciem humoru i pasją.

Może to zabrzmi śmiesznie, ale pod wpływem telewizji, radia, prasy, ludzi ze wschodu Europy - a tak Polskę umiejscawialiśmy - widzieliśmy ten kraj w szarych kolorach. Państwa komunistyczne kojarzyły się z blokowiskami, pustymi sklepami, smutnymi ludźmi bez motywacji, pozbawionymi absolutnie wszystkiego. To spotkanie zmieniło moje myślenie o Polsce. Ksiądz Sylwester dużo mi o niej opowiadał, ukazywał, jak wiele w waszym kraju się zmieniło. Mówił o waszej wierze i o Kościele, o pięknym Bałtyku, Tatrach, o Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Toruniu i oczywiście Bydgoszczy. To wszystko sprawiło, że zrodziło się we mnie pragnienie poznania Polski.

 

Wiem, że był Ksiądz już kilka razy w Polsce. Jak teraz odbiera Ksiądz nasz kraj i samych Polaków?

- Myślę, że jesteście świadomi waszych zalet i wad. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz, która rzuca się w oczy i nie potrzeba do tego jakiejś szczególnej przenikliwości. Widzę w Polsce wielkie przywiązanie do Kościoła, do wiary. Byłem w Krakowie. Msza św. w zwykły dzień o godz. 12. Wiele osób i wielu młodych ludzi. To coś zupełnie niespotykanego na Wyspach. Myślę, że macie jakąś głębię, jakąś szczególną wrażliwość. Czułem to w Bexhill, a zwłaszcza w Woking, dokąd – po wejściu waszego kraju do Unii Europejskiej – przyjechało bardzo wielu Polaków.

 

Myślę o tej „szczególnej wrażliwości”. Czy to kwestia tylko naszego kraju? Często w Europie porównuje się Irlandię do Polski i Polskę do Irlandii. Jakie podobieństwa Ksiądz widzi?

- Coś w tym jest. Myślę, że bez trudu znajdziemy wiele wspólnych elementów. Mamy podobną historię. Przez lata mieliśmy problem z naszym sąsiadem. Przez lata walczyliśmy o niepodległość. Odzyskaliśmy ją dopiero w 1921 roku. Polska w 1918. Mamy wspólną wiarę. Oba nasze kraje to przecież kraje katolickie. To wszystko miało zapewne ogromy wpływ na naszą teraźniejszość. Niestety, „teraźniejszość” Irlandii jest dziś trochę inna niż „teraźniejszość” Polski.

 

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym temacie. Dzisiejsza Irlandia rzeczywiście nie przypomina Irlandii sprzed 30 lat. Czy to rzeczywiście dwa różne kraje? Co się stało? Co takiego wydarzyło się w tym czasie, że ten katolicki kraj przeszedł takie przeobrażenie?

- Irlandia przeżywa poważny kryzys ekonomiczny. Nie jest on jednak najważniejszy, choć oczywiście teraz wszyscy się na nim skupiają. Dużo istotniejszy, a pisze o tym także Benedykt XVI w swojej ostatniej encyklice, jest kryzys wartości, pewnej wizji życia. W Irlandii widać to bardzo wyraźnie. Mało ludzi uczęszcza na Mszę św. Młodzież „wyemigrowała” z Kościoła. Jest bardzo mało powołań. Choć w tej ostatniej kwestii widać pewne przebudzenie. W ostatnim dziesięcioleciu można bowiem zauważyć tendencję wzrostową. W tym roku wstąpiło do seminarium 38 kandydatów. Dla przykładu w roku 2003 było ich 19. Miejmy nadzieję, że ten nurt się utrzyma.

 

Co, zdaniem Księdza, spowodowało, że dziś sytuacja Kościoła w Irlandii jest właśnie taka?

- Myślę, że pierwsza, może nie najważniejsza, ale jednak bardzo istotna kwestia, to nieinwestowanie w młodych. Przypominam sobie pewną anegdotę. Powiedzmy, że pewien angielski kapłan przyjeżdża do Polski i widząc tylu młodych ludzi na Mszy św., pyta księdza: „Co ty robisz, że masz tak dużo młodzieży w Kościele?”. Polski ksiądz odpowiada: „Nic. Biję w dzwony”. Być może przez wiele lat Irlandia żyła w takim właśnie przekonaniu: nie trzeba nic robić, młodzież i tak będzie, wystarczy tylko bić w dzwony. I tak uderzano w ten dzwon w głębokim przekonaniu, że to jest wszystko, czego młody człowiek potrzebuje. Jak bardzo niewłaściwa to droga, pokazują puste dziś kościoły.

Czasy się zmieniają i Kościół musi brać to pod uwagę, szukać nowych metod dotarcia do młodzieży. Czasami mam wrażenie, jakbyśmy nie byli do tego zupełnie przygotowani.

Kolejna rzecz, to związanie młodzieży z parafią. Przygotowywanie dzieci i młodzieży do sakramentów w szkole, a taka praktyka dominowała w Irlandii, nie jest najlepszym pomysłem. Młodzież przestała być w jakikolwiek sposób związana z parafią. Jeśli wszystko odbywa się w szkole, to po jej zakończeniu rodzi się pustka. Jestem głęboko przekonany, że tylko praca w parafii, różnego rodzaju akcje, wyjazdy, organizowane spotkania mogą sprawić, że młodzież będzie wracać do Kościoła.

Inna kwestia to – powiedzmy – „biedna liturgia”. Msza św. musi być wydarzeniem, musi trwać i musi być przygotowana. Musi być piękna. Powinna zachwycać. W Polsce w wielu kościołach nawet podczas dnia powszedniego Msze św. są śpiewane. To bardzo piękne. U nas zostało to zaniedbane. I oczywiście kazania. One muszą być przemyślane. Trzeba kłaść wielki nacisk na te kilka minut, kiedy mamy okazję przemówić do naszych parafian. To oczywiście niewiele w porównaniu z czasem, jaki wierni przeznaczają na słuchanie tego, co proponuje na przykład telewizja. To jednak bardzo istotny czas i musi być on dobrze przygotowany.

 

Rozumiem, że to są, zdaniem Księdza, rzeczy, które mogły zostać zaniedbane i w konsekwencji doprowadzić do obecnego stanu?

- Trudno wskazać wszystkie powody. Czy byłoby to zresztą możliwe? Pewne nie. Moim zdaniem to istotne kwestie, które mogły zdecydowanie się do tego przyczynić.

Chciałbym jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy. To bardzo trudna i bardzo bolesna sprawa. To kwestia reakcji na różnego rodzaju seksualne nadużycia ze strony duchownych, zwłaszcza reakcji ze strony Kościoła instytucjonalnego. Przenoszenie księdza, wobec którego istnieją uzasadnione podejrzenia o wykorzystywanie nieletnich, z jednej parafii do drugiej, nie może być rozwiązaniem problemu. W Irlandii w latach 90. Kościół istniał w mediach przez pryzmat sytuacji, które miały miejsce w latach wcześniejszych – 60., 70. i 80. Wytworzyło się przekonanie – czasami słuszne – że Kościół zamiata tego typu sprawy pod dywan, że jako instytucja bardziej myślał o instytucji niż o dzieciach i młodzieży. To się zemściło. Dziś te kwestie wyglądają zupełnie inaczej. Mamy bardzo klarowne procedury.

 

To rzeczywiście trudne kwestie i miejmy nadzieję, że Kościół, nie tylko w Irlandii, nie popełni już takich błędów. Moje ostatnie pytanie dotyczyć będzie przyszłości. Co teraz? Jak z Księdza perspektywy wygląda przyszłość Kościoła w Irlandii?

- Myślę, że Irlandia i wiele innych europejskich krajów stoi na pewnym rozdrożu. Okazuje się bowiem, że materializm, konsumpcjonizm, hedonizm nie są odpowiedzią na ludzkie pragnienia. Przez kilkudziesięciu ostatnich lat mój kraj sukcesywnie się rozwijał. W sposób szczególny było to widoczne w ciągu ostatnich 15 lat. Wielu ludzi skupiło się na dobrach materialnych. One stały się często celem samym w sobie. I nagle nastąpiło wielkie rozczarowanie. Ludzie poczuli się zagubieni. Dostrzegli, że to nie jest wszystko. Myślę, że to doskonały sposób, by odkryć, że jest coś jeszcze, że trzeba otworzyć się na duchowość. Jako chrześcijanie, katolicy mamy w tym względzie wiele do zrobienia. Ważne zatem, byśmy nie tracili nadziei…

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
5/5 (2)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Ojciec Con ,najlepszy ksiadz pod slancem!!!! Prosimy o powrot do Woking!!!!!!!! Tesknimy!!!!!
zgadzam się z ks.Foleyem i zadaję sobie pytanie czy my polski kosciół nie zaniedbujemy pracy z młodzieża w parafii.Wydaję się mi , że ,,te zbieranie podpisów i pieczątek,, w związku z bierzmowaniem,slubem, I komunią budzi w nich sprzeciw. Bo po bierzmowaniu młodych coraz mniej w kościele.
  • Tam, gdzie rodził się Kościół
  •   Dzieje początków Kościoła podważają wszelkie matematyczne obliczenia i rachuby. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu garstka gorliwie wierzących uczniów Jezusa, szerząc naukę Mistrza z Nazaretu, odmieniła cały świat, wprawiając tym samym w zdumienie nie tylko swoich prześladowców, ale i późniejszych badaczy fenomenu Kościoła.

    więcej »
  • Wierzę w Ducha Świętego
  •   Przedstawiany symbolicznie w postaci białej gołębicy, języków ognia, świetlanych promieni Duch Święty jest prawdziwą zagadką. Otrzymywany na chrzcie świętym dyskretnie towarzyszy człowiekowi w jego życiu i decyzjach. W sakramencie bierzmowania otwieramy się świadomie na Jego działanie, a współpracy z Nim uczymy się przez całe życie. Kim jest, gdzie jest, jak działa?

    więcej »
  • Matczyny szturm do nieba
  •  Wywodzą się z wielu kultur, wyznań i krajów. Na całym świecie, raz w tygodniu, kobiety z ruchu Matki w Modlitwie (Mothers Prayers) spotykają się, by w ciszy i skupieniu powierzać Bogu na modlitwie swoje dzieci i wnuki.

     

    więcej »
  • Sklep innych wartości
  •   – Arka to taki sklep, w którym towary poustawiane według wartości pieniądza niepełnosprawni poprzestawiali na swój unikalny sposób – usłyszała od Jeana Vanier, pomysłodawcy L’Arche (Arka), Aleksandra „Ala” Nawrocka. I zapragnęła mieć własny sklep.

    więcej »
  • Kiedy pierwsza spowiedź?
  •   Czy pierwsza spowiedź święta powinna być już przed Pierwszą Komunią Świętą? – To pytanie, które pojawiało się ostatnio w mediach, może niektórych szokować, innym natomiast da okazję do kontestowania sakramentu pojednania lub wołania: zmieńmy dotychczasową praktykę!

    więcej »
  • Nowomowa czy język Ewangelii?
  •   Niewielu jest takich ludzi, którzy w sposób zupełnie świadomy i dobrowolny pragną czynić zło, krzywdzić innych ludzi i samych siebie, łamać normy moralne czy lekceważyć własne sumienie. Mimo to byli, są i będą tacy ludzie i takie środowiska, które promują złe, a w konsekwencji destrukcyjne sposoby postępowania.

    więcej »
  • Łączyć trzy wymiary
  • Rozmowa z dyrektorem i odpowiedzialnym za wspólnotę L’Arche Rafałem Ślusarczykiem ze Śledziejowic koło Krakowa, gdzie powstała pierwsza wspólnota w Polsce

    więcej »
  • WEJDŹ NA ŚWIĘTĄ GÓRĘ!
  • W ciągu wieków nazywano Ją różnie: Przedziwną Matką Cudów, Pocieszycielką Gostyńską, Matką Świętej Nadziei. Zawsze jednak z wielką ufnością zwracano się do Niej po pomoc i wstawiennictwo, gdyż nie pozostaje obojętna na prośby swoich dzieci.

    więcej »
  • Łowiczak, niewolnik Służebnicy
  • Rozmowa z biskupem pomocniczym diecezji łowickiej Józefem Zawitkowskim, wybitnym poetą, kompozytorem, nietuzinkowym i skromnym człowiekiem, obchodzącym półwiecze kapłaństwa i 30-lecie posługi w Łowiczu

     

    więcej »
  • Zapytaj katolika
  •   Przyznawać się otwarcie do swojej wiary, umiejętnie bronić katolickich zasad czy sensownie zabierać głos w ważnych społecznie tematach związanych z Kościołem wcale nie jest łatwo. Zwłaszcza w mediach. Oni to potrafią!

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego