dzisiaj jest: wtorek, 23.09.2014 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 34/2010 » Wiara i Kościół »

Monika od modlitwy upartej

autor: Monika Białkowska

 

Gdyby data Dnia Matki ustalana była według kalendarza wspomnień liturgicznych, dzień ten powinien przypadać 27 sierpnia. Bo wśród wszystkich kanonizowanych matek to właśnie ona była najwytrwalsza – wbrew logice i nadziei.

 

 

 

Święta Monika urodziła się około 332 roku w Tagaście, w północnej rodzinie, w rodzinie rzymskiej. Jej syn, św. Augustyn pisał o niej w swoich „Wyznaniach”:  „Urodziła się w domu chrześcijańskim, w jednej ze szlachetnych komórek Kościoła, i zawsze powtarzała, że dobre wychowanie zawdzięcza nie tyle zabiegom własnej matki, ile troskliwości pewnej sędziwej służącej, która już jej ojca, gdy był niemowlęciem, na plecach nosiła, jak to dorastające dziewczęta zwykle noszą małe dzieci. Za to, jak też ze względu na sędziwy wiek i nienaganne obyczaje, pan i pani domu odnosili się do niej z respektem, jak do szacownego członka tej chrześcijańskiej rodziny. Dlatego też powierzyli jej wychowanie swoich córek, co ona sumiennie wypełniała. Ilekroć było to konieczne, surowo je karciła, powołując się na prawo Boże, a przez rozsądne pouczenia przygotowywała je do trzeźwego życia. Poza bardzo skromnymi posiłkami przy stole rodziców nie pozwalała im — choćby je paliło pragnienie — nawet pić wody, aby się w nich nie rozwinęły złe nawyki. Ciągle też powtarzała to zbawienne upomnienie: «Teraz pijecie wodę, bo wam nie wolno pić wina. Ale kiedy wyjdziecie za mąż i będziecie paniami spiżarni i piwnic, obrzydnie wam woda, a nawyk picia okaże się silniejszy od was»”.

 

Małżeństwo

Kiedy Monika była młodą dziewczyną, wydaną ją za mąż za bogatego urzędnika, członka rady miejskiej, poganina. Jej małżeństwo nie było udane. Mąż był skory do gniewu, niewierny, a teściowa, z którą mieszkali – nieprzychylnie nastawiona do Moniki. Ona jednak nie dawała się wciągnąć w żadne spory – spokojnie przeczekiwała wybuchy mężowskiej złości, a potem mądrze i cierpliwie rozmawiała i tłumaczyła, niejednokrotnie przekonując męża do swoich racji. Udało jej się również z czasem pozyskać przychylność teściowej, która przestała wierzyć plotkom służy, kierowanym przeciw synowej.

Pierwszy syn Augustyn urodził się, gdy Monika miała 22 lata. Później na świat przyszedł jeszcze Nawigiusz i córka, której imienia nie znamy. Gdy Monika miała 39 lat, zmarł jej mąż, a najstarszy syn Augustyn zaczął przysparzać nie lada problemów.

 

Syn

Augustyn, syn Moniki, żył bardzo podobnie do swojego ojca. Był leniwy, jako osiemnastolatek wszedł w związek z prostą dziewczyną, która urodziła mu syna – żyli ze sobą bez ślubu. Kiedy miał 19 lat, na dziewięć lat przyłączył się do sekty manichejczyków. Nawet, gdy zachorował ciężko i groziła mu śmierć, nie poprosił o chrzest. Po latach sam pisał o sobie, że zachował się jak błazen, i że ocaliła go miłość matki.

Monika nie umiała przejść do porządku dziennego nad tym, co działo się z jej dzieckiem. Jeździła za nim do Kartaginy, Rzymu i Mediolanu. Kiedy widziała go w duchowych rozterkach – rozmawiała z nim. I znów wspomina Augustyn: „Matka powiedziała mi – z największym spokojem, z taką pogodą, jaką daje zupełna ufność – iż wierzy, że zanim odejdzie z tego świata, ujrzy mnie wierzącym katolikiem. Tyle do mnie rzekła. Do Ciebie zaś, który zdrojem jesteś miłosierdzia, jeszcze goręcej się modliła, płacząc, prosiła, abyś jak najrychlej wspomógł mnie i rozświetlił moje ciemności Twoim światłem”.

 


Modlitwa

Nie słowa jednak i rozmowy, ale modlitwa św. Moniki miała wielką moc. Monika bowiem przez 17 lat bez przerwy modliła się o nawrócenie swojego dziecka. 17 lat – nawet wtedy, gdy wydawało się, że jej modlitwy pozostaną niewysłuchane, że Bóg tego nie chce – ona wciąż prosiła, uparcie, nieustępliwie. Kiedy spotkała się z jednym z biskupów, szukając pocieszenia i pomocy, usłyszała od niego: „Proś dalej, nic więcej. Nie jest możliwe, aby poszedł na zatracenie syn tylu łez”.

Prosiła więc dalej, nie zważając na przeciwności – bo tak kazała jej miłość. I miłość kazała jej miesiąc po miesiącu, rok po roku składać te same słowa błagania w jednej, jedynej tylko intencji, nie za siebie, ale za niego, za Augustyna.

I trwało długie lata, zanim Augustyn dotarł wreszcie do Mediolanu, zanim spotkał wreszcie biskupa Ambrożego, zanim zapragnął wreszcie przyjąć chrzest. Stało się to na Wielkanoc 387 roku – biskup Ambroży ochrzcił Augustyna i jego syna Adeodata. I kiedy wracali do rodzinnej Tagasty, Monika zachorowała na febrę i zmarła, patrząc na nowoochrzczonych syna i wnuka – jej misja była zakończona. A jej syn Augustyn, został kapłanem i biskupem, a potem świętym i Doktorem Kościoła. A nie byłoby jego, gdyby nie było jej modlitw.

 

Jak ona

Święty Franciszek Salezy mówił do kobiet: - Panie, jeśli chcecie być prawdziwie chrześcijańskimi matkami, utkwijcie wasz wzrok w św. Monice. Czytajcie jej żywot, a znajdziecie w nim wiele rzeczy, które was pocieszą.

Patronka strapionych matek, zachęta do wytrwałości w modlitwach za kochanych ludzi, wytrwale szturmująca niebo jak wdowa z ewangelicznej przypowieści. Gdyby więcej było takich kobiet, pewnie więcej byłoby i świętych mężczyzn – ich synów i mężów.

 

oceń artykuł:
3.8/5 (10)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Bardzo dawno temu,ksiądz opowiadał na katechezie o św.Monice i o Jej modlitwie o nawrócenie Syna-będąc b.młodą powiedziałam,że nie modliłabym się tyle lat,bo miał wolną wolę i sam o sobie powinien mądrze decydować.Nie przypuszczałam wtedy ,że po dziesiątkach lat stanę przed problemem,kiedy moi Synowie przestaną chodzić do Kościoła ,a przypuszczam,że wierzyć w Boga-są daleko od Niego.Dostali dobry wzór z domu rodzinnego,staraliśmy się być dobrymi katolickimi rodzicami-.Jeden z Synów był w lata w związku z dziewczyną z sekty-rozeszli się,ale wyprany mózg został.Wierzę mocno w Miłosierdzie Boże i ufam ,że wymodlę powrót do Boga moich Synów.
I ja wierze, ze moja wieloletnia modlitwa przywroci mojego syna do zycia z Bogiem, choc w tym momencie wydaje sie to po ludzku nie mozliwe. Jest Milosierny Bog i ja ufam.
Głęboko wierzę że moje modlitwy pomogą w nawróceniu mojego jedynego syna. Błagam o to SW. Monikę jej syna i wszystkich świętych wierzę że nie wszystko jeszcze stracone i kiedyś będę mogła cieszyć się szczęściem mojego syna
Za męża wystarczyło 15 lat modlitwy, myślę że za synów też wytrwam w modlitwie jak święta Monika. kochane matki módlmy się różańcem , a Maryja nam pomoże i zaniesie nasze modlitwy do naszego Boga. Alleluja
dzisiaj na spowiedzi rekolekcyjnej dostalam dobra nowine o Sw Monice i bede prosila ja w modlitwie o powrot rodziny mojego syna do kosciola katolickiego o ktorym zupelnie zapomnieli
  • "Stali się dla siebie większym ciężarem niż ciemność" (Mdr 17, 20c)
  • Wielu z nas odbiera te słowa Księgi Mądrości tak jakby były adresowane właśnie do nich. Jak określić ten stan, w którym człowiek staje się dla siebie „większym ciężarem niż ciemność”?

    więcej »
  • Dumny Kościół Kalwarii
  •  Rozmowa z łacińskim patriarchą Jerozolimy abp. Fouadem Twalem i palestyńskim katolikiem z Betlejem Ronym Tabashem o sytuacji chrześcijan w Ziemi Świętej.

    więcej »
  • Kraj bunkrów i świątyń
  •  Albania? Peryferie Europy. Kraj na całe dziesięciolecia odcięty od świata i wpędzony w biedę, widoczną zresztą do dziś. I pierwszy, który oficjalnie ogłosił się całkowicie ateistycznym państwem na świecie. Dzisiaj stawiana jest jako przykład pokojowego współistnienia kilku religii. W tym czasie jej stolicę, Tiranę, odwiedzi papież Franciszek.

    więcej »
  • Nie pozwolić umrzeć nadziei
  • W odcinku kończącym cykl o Światowych Dniach Młodzieży, w których uczestniczył Jan Paweł II, przenosimy się do Kanady. Był to rok 2002, niecałe trzy lata przed śmiercią papieża. Było to spotkanie wyjątkowe, bo ostatnie.Taki swoisty testament Jana Pawła II dla młodych.

    więcej »
  • Czy Bóg chce naszej samotności?
  •  Sama myśl, aby zapytać o samotność, wynika z naszego doświadczenia, a nie tylko z intelektualnej refleksji. Mówiąc najprościej, wszyscy spontanicznie szukamy zrozumienia sensu naszego poczucia samotności, ponieważ mniej lub bardziej ono nas dotyczy i jako doświadczenie emocjonalne po prostu boli. 

    więcej »
  • Decyzja na całe życie
  •  Rozmowa o radościach i trudach życia zakonnego, mądrym duszpasterstwie powołań i „encyklice” papieża Franciszka pisanej miłością z s. Janą Zawieją, przełożoną generalną Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. 

    więcej »
  • Pokonać żal. Przebaczenie ponad ludzkie siły cz. IV
  • W relacjach międzyludzkich zło prowokuje reakcję w postaci pragnienia zemsty. Jest to jednak tylko powrót zła, które w pokrzywdzonym ukrywa się pod osłoną żalu i wybucha przy pierwszej okazji. 

    więcej »
  • Być świadkiem
  • Rok 2000 Wielkiego Jubileuszu Chrześcijaństwa to była eksplozja nadziei, święto entuzjazmu wiary, przeżycie niezwykłej solidarności ludzi wierzących, ale i ludzi dobrej woli na całym świecie. Czy mogło w takim przeżywaniu bogactwa nadziei zabraknąć czasu i miejsca dla ludzi młodych? 

    więcej »
  • Konieczna obrona - Watykan wobec kalifatu
  •  Papież Franciszek zapytany w drodze powrotnej z Korei, czy popiera amerykańskie bombardowania w Iraku, odpowiedział, że słuszną rzeczą jest zatrzymać niesprawiedliwą agresję. „Podkreślam czasownik <

    więcej »
  • Kościół w Iraku umiera na oczach całego świata
  •  Rozmowa z Samerem Yohanną, zakonnikiem, biblistą, Irakijczykiem urodzonym w Mosulu na, na temat aktualnej sytuacji chrześcijan w Iraku.

    więcej »
right
left
Papież Franciszek w Ziemi Świętej