Dobrzy bracia od ducha i ciała |
Bonifratrzy? Mnisi od ziół. Tak kojarzeni są zakonnicy, którzy od czterech wieków sprawują w Polsce opiekę nad chorymi i niepełnosprawnymi. Wykorzystują swoją wiedzę i doświadczenie, by leczyć ciało i duszę człowieka. Ich misją jest bowiem czynienie dzieł miłosierdzia.
W czasie 400 lat posługi Bonifratrów w Polsce, mieli oni udział w doświadczeniach, jakie spotykały nasz kraj. Dzieło ich wielokrotnie było niszczone, a bracia wypędzani ze swoich placówek. Zawsze jednak wracali, by podjąć swoją cichą służbę cierpiącym. Także teraz, po mrocznych 40 latach PRL-u, zakon powoli odradza się, a bracia zajmują właściwe sobie miejsce w szpitalach, poradniach i domach pomocy. Na nowo dobrzy bracia wyrabiają sobie „dobrą markę” Zakonu Szpitalników.
Piątka z Marysina
Jednym z miejsc, do których po latach wrócili Bonifratrzy jest szpital na Marysinie. Miejsce to położone na wielkopolskiej ziemi nieopodal Gostynia, zostało nazwane tak na cześć Matki Bożej przez Marcelego hrabiego Żółtowskiego. On to ofiarował te grunty dobrym braciom pod budowę szpitala. Pomimo trwających zaborów obiekt został poświęcony w 1895 r., stając się ośrodkiem opieki lekarskiej i miłosiernej posługi braci.
– W krótkim powojennym okresie istnienia tej placówki służyło tu kilkunastu braci. Dziś jest nas zaledwie pięciu. To jednak nie przeszkadza nam prowadzić, najlepiej jak umiemy, szpitala rehabilitacyjnego dla prawie 70 chorych – mówi o. Ambroży Pietrzkiewicz OH, przeor konwentu w Marysinie. – Nasza posługa opiera się bowiem, tak jak to miało miejsce w całej historii zgromadzenia, na świecki współpracownikach. W tym gronie są lekarze rehabilitacji medycznej, pediatrzy, neurolodzy, pulmonolodzy, interniści, psycholodzy, pedagodzy, logopedzi, fizjoterapeuci, personel pielęgniarski, pracownicy administracji, personel pomocniczy. Formacja, którą staramy się im zapewnić, zmierza do tego, aby nie byli jedynie pracownikami, ale żeby w swojej codziennej pracy na rzecz chorych korzystali z charyzmatu i duchowości naszego założyciela – wyjaśnia przeor konwentu. Bonifratrzy mogą również liczyć na młodych wolontariuszy, którzy ofiarowują chorym „swój czas, radość i pogodę ducha”, jak mówią sami pacjenci. Bracia natomiast nie tylko czuwają nad właściwą realizacją charyzmatu zakonu, ale także sami sprawują posługę przy chorych. – Jako przeor jestem odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w szpitalu, mimo że jego dyrektorem jest osoba świecka. Służymy też zawsze pacjentom rozmową, sakramentami, a czasem po prostu swoją obecnością. Jeden z naszych braci jest pielęgniarzem, dwóch fizjoterapeutami – dodaje o. Ambroży.
Rehabilitacja ciała i ducha
Szpital w Marysinie otwarty jest na wszystkich pacjentów. Leczą się tu przede wszystkim osoby ubezpieczone w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Prowadzi on oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej z pododdziałem neurologicznym, a także oddziały ambulatoryjne i dzienne. W leczeniu stosowana jest m.in. kinezyterapia, fizykoterapia, hydroterapia oraz fitoterapia, potocznie nazywana ziołolecznictwem. W tej dziedzinie bracia wykorzystują swoje wielowiekowe doświadczenie w zakresie stosowania roślin leczniczych, a nierzadko (i z dobrym skutkiem!) również receptariusze opracowane przeszło sto lat temu. Od samego początku Bonifratrzy kładli nacisk na to, by leczenie w ich placówkach odbywało się na wysokim poziomie, troszcząc się o rozwój wiedzy medycznej.
Jednak to nie rehabilitacja ciała okazuje się najważniejsza w całym procesie leczenia, jak przekonuje ojciec przeor. – Nasi pacjenci odzyskują również spokój i pogodę ducha, a niejednokrotnie także sens życia. Nasza misja wymaga bowiem od nas, żebyśmy zajęli się całym człowiekiem, czyli jego ciałem oraz duszą, abyśmy troszczyli się także o jego zbawienie. Dlatego robimy wszystko, aby chorym, którzy do nas trafiają z całego kraju, było tu dobrze, by odczuwali w miarę możliwości atmosferę domu i troski duchowej, którą staramy się ich otoczyć. Chcemy by nikt nie czuł się tu intruzem, ale wiedział, że w każdej chwili otrzyma wsparcie, pomoc, miłość – tłumaczy o. Ambroży.
Dar kompleksowej odnowy
Dlatego tak ważnym miejscem w szpitalu jest kaplica stanowiąca jego zaplecze duchowe i modlitewne. Chorzy chętnie zaglądają do niej w ciągu dnia na modlitwę, mając jeszcze wolną chwilę przed zabiegiem. Codziennie sprawowana jest tu Eucharystia, odbywa się adoracja Najświętszego Sakramentu i odmawiana jest wspólnie modlitwa różańcowa w intencjach składanych przez pacjentów. I nie są to tylko prośby o zdrowie, zapewnia bonifrater, ale bardzo często w intencji najbliższych, tych, których pozostawili w domach, w sprawach duchowych: o łaskę nawrócenia, uwolnienia z nałogu.
– Pacjenci opuszczając szpital z wdzięcznością mówią o czasie tu spędzonym, kiedy rzeczywiście mogli nabrać ducha, przemyśleć sobie wiele rzeczy, odnowić to, co najważniejsze: relacje z Bogiem, a dalej także z drugim człowiekiem, z bliskimi. Mieliśmy wiele przypadków osób, które były daleko od Pana Boga, lata całe nie korzystały z sakramentów, a podczas pobytu w naszym szpitalu doświadczyły nawrócenia. Mówią, że to był ich najpiękniejszy czas w życiu, wrócili bowiem również do zdrowia duchowego – opowiada ojciec przeor. – Dziękują nie tylko nam, ale przede wszystkim naszym współpracownikom. To z nimi spotykali się tu codziennie, doświadczając ich życzliwości, troski i ich świadectwa życia wiarą – dodaje.
W marysińskim szpitalu zdarzają się przypadki powrotu do zdrowia, które z punktu widzenia medycyny graniczą z cudem. Jednak początkiem uzdrowienia jest przywrócenie nadziei ludziom dotkniętym cierpieniem i przez to zbuntowanym, „obrażonym” na Boga i cały świat i przywrócenie im pozytywnego nastawienia do życia. Niemniejszym cudem jest też wewnętrzna przemiana: uleczenie, uporządkowanie życia duchowego.
– Dziś dziękujemy Bogu za to, że możemy w Polsce prowadzić nasze dzieła. To pragnienie, które miał nasz założyciel, a które my nosimy w swoich sercach i zanosimy w modlitwach Bogu, staje się rzeczywistością. Możemy dzisiaj rzeczywiście dotykać Chrystusa cierpiącego w chorych w naszych szpitalach i domach pomocy, także w Marysinie – podsumowuje o. Ambroży.
|
Bracia na właściwym miejscu |
|
Warto wiedzieć Polscy Bonifratrzy ofiarnie nieśli pomoc ludziom podczas licznych w XVII w. epidemii i wojen, m.in. podczas potopu szwedzkiego. Wielką odwagą i poświęceniem bracia odznaczyli się także niosąc pomoc rannym żołnierzom podczas wyprawy wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego. Wśród nich było też wielu znakomitych lekarzy, z których największą sławę zyskał sobie brat Ludwik Perzyna (1742-1812), autor licznych dzieł z zakresu anatomii, położnictwa, chirurgii, higieny oraz oświaty medycznej To właśnie Bonifratrzy otworzyli w Warszawie na przełomie XVII i XVIII w. pierwszy na ziemiach polskich szpital psychiatryczny. |
|
Niestrudzenie zaczynali od nowa Począwszy od pierwszego konwentu Bonifratrów na ziemiach polskich utworzonego w Krakowie w 1609 r. w ciągu XVII i XVIII w. na terenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów powstało 18 klasztorów i szpitali. W 1633 r. powstała prowincja polsko-litewska pw. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Większość dzieł dobrych braci została zlikwidowana w okresie zaborów. Jednak po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. zakon zaczął szybko się odradzać. W 1922 r., kiedy to prowincja polska została oficjalnie restytuowana, należało do niej 9 konwentów (w tym Marysin). II wojna światowa ponownie prawie unicestwiła to Boże dzieło, w tym czasie funkcjonował jedynie szpital w Krakowie. W miarę możliwości pomocy medycznej ludności polskiej udzielali również rozproszeni po okupowanym kraju bracia. W 1945 r. bracia podjęli na nowo wysiłek wskrzeszenia prowincji. Niestety już w pięć lat później władze komunistyczne doprowadziły do niemal całkowitego załamania się wielowiekowego dzieła miłosierdzia prowadzonego przez Bonifratrów. Ich szpitale zostały upaństwowione, a sami bracia odsunięci od posługi chorym. Pozostawiono im jedynie prowadzone przez nich Domy Pomocy Społecznej, gdzie przebywali ludzie niepełnosprawni umysłowo, którymi nikt inny nie chciał się zaopiekować. Obecnie polska prowincja bonifratrów składa się z 11 konwentów w kraju i dwóch za granicą (w Drohobyczu na Ukrainie i w Nazarecie w Izraelu). Liczy ona 83 braci, którzy przy prowadzeniu 32 dzieł apostolskich, takich jak szpitale i domy pomocy, zatrudniają 1,4 tysiąca współpracowników. |
| oceń artykuł: |
|
5/5 (1) |
| poprzedni | następny | wróć |
- Tam, gdzie rodził się Kościół
-
Dzieje początków Kościoła podważają wszelkie matematyczne obliczenia i rachuby. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu garstka gorliwie wierzących uczniów Jezusa, szerząc naukę Mistrza z Nazaretu, odmieniła cały świat, wprawiając tym samym w zdumienie nie tylko swoich prześladowców, ale i późniejszych badaczy fenomenu Kościoła.
więcej » - Wierzę w Ducha Świętego
-
Przedstawiany symbolicznie w postaci białej gołębicy, języków ognia, świetlanych promieni Duch Święty jest prawdziwą zagadką. Otrzymywany na chrzcie świętym dyskretnie towarzyszy człowiekowi w jego życiu i decyzjach. W sakramencie bierzmowania otwieramy się świadomie na Jego działanie, a współpracy z Nim uczymy się przez całe życie. Kim jest, gdzie jest, jak działa?
więcej » - Matczyny szturm do nieba
-
Wywodzą się z wielu kultur, wyznań i krajów. Na całym świecie, raz w tygodniu, kobiety z ruchu Matki w Modlitwie (Mothers Prayers) spotykają się, by w ciszy i skupieniu powierzać Bogu na modlitwie swoje dzieci i wnuki.
więcej » - Sklep innych wartości
-
– Arka to taki sklep, w którym towary poustawiane według wartości pieniądza niepełnosprawni poprzestawiali na swój unikalny sposób – usłyszała od Jeana Vanier, pomysłodawcy L’Arche (Arka), Aleksandra „Ala” Nawrocka. I zapragnęła mieć własny sklep.
więcej » - Kiedy pierwsza spowiedź?
-
Czy pierwsza spowiedź święta powinna być już przed Pierwszą Komunią Świętą? – To pytanie, które pojawiało się ostatnio w mediach, może niektórych szokować, innym natomiast da okazję do kontestowania sakramentu pojednania lub wołania: zmieńmy dotychczasową praktykę!
więcej » - Nowomowa czy język Ewangelii?
-
Niewielu jest takich ludzi, którzy w sposób zupełnie świadomy i dobrowolny pragną czynić zło, krzywdzić innych ludzi i samych siebie, łamać normy moralne czy lekceważyć własne sumienie. Mimo to byli, są i będą tacy ludzie i takie środowiska, które promują złe, a w konsekwencji destrukcyjne sposoby postępowania.
więcej » - Łączyć trzy wymiary
-
Rozmowa z dyrektorem i odpowiedzialnym za wspólnotę L’Arche Rafałem Ślusarczykiem ze Śledziejowic koło Krakowa, gdzie powstała pierwsza wspólnota w Polsce
więcej » - WEJDŹ NA ŚWIĘTĄ GÓRĘ!
-
W ciągu wieków nazywano Ją różnie: Przedziwną Matką Cudów, Pocieszycielką Gostyńską, Matką Świętej Nadziei. Zawsze jednak z wielką ufnością zwracano się do Niej po pomoc i wstawiennictwo, gdyż nie pozostaje obojętna na prośby swoich dzieci.
więcej » - Łowiczak, niewolnik Służebnicy
-
Rozmowa z biskupem pomocniczym diecezji łowickiej Józefem Zawitkowskim, wybitnym poetą, kompozytorem, nietuzinkowym i skromnym człowiekiem, obchodzącym półwiecze kapłaństwa i 30-lecie posługi w Łowiczu
więcej » - Zapytaj katolika
-
Przyznawać się otwarcie do swojej wiary, umiejętnie bronić katolickich zasad czy sensownie zabierać głos w ważnych społecznie tematach związanych z Kościołem wcale nie jest łatwo. Zwłaszcza w mediach. Oni to potrafią!
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj













