dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 20/2011 » Wiara i Kościół »

Być księdzem - pytania o motywacje

autor: ks. Artur Stopka

„To efekt beatyfikacji ks. Jerzego?” – zastanawiała się we wrześniu ubiegłego roku Ewa K. Czaczkowska na łamach „Rzeczpospolitej”, informując, że: „Do wielu seminariów wstąpiło więcej kleryków niż w latach poprzednich”.

 
Jakiś internauta skomentował tę wiadomość następująco: „Ciekawe, czy wpływ na motywacje kleryków i zwiększenie ich liczby mają powody religijne, czy raczej kryzys na rynku pracy? Delikatnie obstawiam tę drugą możliwość”. Swego sceptycyzmu (a może realizmu?) nie pozostawił bez uzasadnienia: „W sumie mają zapewnioną stabilną pracę, etat nauczycielski w szkole, inne dochody, służbowe mieszkanie i w niektórych środowiskach prestiż, a w czasach kiedy ukończenie studiów wyższych nie gwarantuje niczego, to dużo dostają”...
 
Błąd w rytuale
Informacje o spadku, a nawet kryzysie powołań duchownych w Polsce stały się od pewnego czasu swoistym rytuałem w mediach. Błąd większości tego typu materiałów dziennikarskich polega na tym, że zatrzymują się one jedynie na liczbie wstępujących na pierwszy rok do seminariów diecezjalnych oraz do zakonów. Tak jakby autorzy nie zdawali sobie sprawy z faktu, że do końca formacji dotrwa jedynie część (niejednokrotnie mniejsza niż 50 proc.) z tych, którzy ją podjęli. Nic w tym nadzwyczajnego. Tak było, jest i będzie zawsze.
Niedawno w dwóch polskich tygodnikach opinii („Uważam Rze” i „Wprost”) równocześnie ukazały się obszerne artykuły poświęcone polskim seminariom duchownym. Jeden był po prostu relacją ze zorganizowanej akcji „Zostań klerykiem na 48 godzin”. Drugi był oparty na relacji byłego alumna innego seminarium. Obydwa teksty, chociaż pisane z zupełnie innych pozycji, przyniosły obraz miejsca przygotowania do kapłaństwa dla mnie osobiście odpychający i zniechęcający. Żaden też nie próbował zgłębić motywacji, którymi kierują się dzisiaj młodzi ludzie wstępujący w progi takich właśnie instytucji.
 
Ważniejsi od Boga
W styczniu 2009 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego” pojawił się podpisany pseudonimem tekst praktyka na temat wykorzystywania psychologii w formacji kleryków. Moją uwagę zwróciły w nim dwa zdania: „Pytania o motywacje ucinali: «Mam powołanie i już» lub «O tym rozmawiam tylko z ojcem duchowym». Ich reakcje bywały zadziwiająco podobne”.
Gdy po ponad dwóch latach znów czytałem ten artykuł, przypomniała mi się rozmowa sprzed kilku tygodni z alumnem trzeciego roku, który właśnie natrafił na pewne „zahamowania” w swej drodze do kapłaństwa. Nie został dopuszczony do jednej z posług. Inteligentny chłopak zrobił mi nadzwyczaj racjonalny wykład na temat konieczności „dostosowania” się do seminaryjnego „szablonu”, a zwłaszcza „udawania” przed przełożonymi kogoś innego, niż się jest w rzeczywistości, po to, aby podjęli korzystną dla kandydata do kapłaństwa decyzję. Mówił, że sam tego dotychczas nie robił, ale teraz ma nauczkę, bo koledzy, którzy już od dawna prowadzą „podwójne życie”, nie mają żadnych kłopotów, a on ma. „Chcesz powiedzieć, że w seminarium przełożeni są ważniejsi od Boga?” – zapytałem. „W takich sprawach tak” – odpowiedział zdecydowanie. Zszokowany rzuciłem: „Słuchaj, ty się starasz o fajną robotę w dochodowej korporacji czy chcesz służyć Bogu jako ksiądz w Kościele?”. „A to dobre pytanie” – odrzekł po chwili milczenia. I dodał: „O to mnie jeszcze nikt nie zapytał”.
 
Smutna diagnoza
Pytanie o motywacje, którymi kierują się wstępujący do seminariów duchownych lub do zgromadzeń, jest niesłychanie ważne w każdym okresie. Myślę, że brzmi ono między innymi w wypowiedzi rektora krakowskiego seminarium, ks. Grzegorza Rysia, który podkreślając, że eksplozja powołań w minionych dziesięcioleciach była wynikiem pontyfikatu Jana Pawła II, dodaje: „Powinniśmy zadać sobie pytanie, jak tę obfitość wykorzystaliśmy”.
Na stronie salwatoriańskiego Centrum Formacji Duchowej wśród materiałów dotyczących „Szkoły Wychowawców WSD” można znaleźć konstatację: „W pokoleniu, które rozpoczyna dziś swoją seminaryjną drogę, można zauważyć pewne przejawy zmian mentalności takie, jak: indywidualizm, trudność do wchodzenia w relacje międzyosobowe, niedojrzałość emocjonalną, które utrudniają realizację przedstawionego ideału życia kapłańskiego”. Dalej diagnoza jest jeszcze ostrzejsza i... smutniejsza. Mówi o często nieuświadomionych problemach, które przynoszą alumni ze swych rodzin i środowisk. W tym kontekście wielokrotnie i na różne sposoby stawiane pytanie o motywacje wydaje się niezbędnym elementem formacji.
 
Dlaczego i po co?
W badaniu motywów kandydatów do kapłaństwa chodzi przede wszystkim o dwa aspekty. Po pierwsze, o rzetelną i uczciwą odpowiedź na pytanie: „Dlaczego?”. Zarówno w odniesieniu do samego wstąpienia w progi seminaryjne czy zakonne, jak i w odniesieniu do wyboru konkretnego sposobu życia. Jest to pytanie kierujące uwagę w przeszłość kandydata do kapłaństwa lub zakonu. Po drugie, chodzi o odważne sformułowanie odpowiedzi na pytanie: „Po co?”. To pytanie wybiegające w swej istocie daleko w przyszłość, to pytanie o cele, które człowiek wkraczający do seminarium lub przekraczający klasztorną furtę sobie stawia.
Ks. prof. Sławomir Zaręba, socjolog religii, w wywiadzie udzielonym w portalowi Wirtualna Polska tuż przed beatyfikacją Jana Pawła II, powiedział: „Kościół powinien wychodzić z atrakcyjną ofertą zwłaszcza do młodych ludzi. Do pracy z młodzieżą trzeba kierować odpowiednio przygotowanych duszpasterzy, nowoczesnych, «na topie», ale i świadków wiary, pełnych charyzmy. Obecnie trzeba korzystać z nowych technologii, iść z postępem, ale jednocześnie Kościół nie może się sprzeniewierzać twardym zasadom. To nie jest prosta misja. Młodzież potrzebuje przeżyć i przygód. Kontakt z Kościołem dostarcza głębokich przeżyć, może to być także przygoda. Jan Paweł II potrafił młodzież zachęcić i zachwycić. Takich właśnie osobowości wciąż potrzebuje Kościół”. Można powiedzieć, że udało mu się całkiem dobrze doprecyzować ważny fragment „zamówienia” na przyszłych księży i członków zakonów.
Rzecz w tym, że trzeba pytać, na ile ludzie twierdzący dzisiaj, że odpowiadają na Boże powołanie, chcą też odpowiedzieć na tak przedstawiane „zapotrzebowanie”.
 
Tu się dowiem
Gdy wstępowałem do seminarium, na pytanie przełożonego, czy mam powołanie, odpowiedziałem: „Nie wiem. Mam nadzieję, że tu się tego dowiem”. W książce Krzywda i przebaczenie autorstwa ks. Tadeusza Huka i Anny Foltańskiej można przeczytać, że jednym z ważnych celów rekolekcji seminaryjnych jest wyjaśnianie, oczyszczanie i pogłębianie zasadniczych motywacji, z powodu których kleryk dąży do kapłaństwa. Myślę, że o to chodzi w całej formacji seminaryjnej czy zakonnej, nie tylko w rekolekcjach.
 

 
LICZBA SEMINARZYSTÓW diecezjalnych i zakonnych w Polsce w wybranych latach:
 
1978 r. – 5327
1980 r. – 6101
1988 r. – 8457
1994 r. – 7180
2000 r. – 6812
2004 r. – 7465
 
Na koniec 2010 r. było 6017 alumnów, w tym:
– w seminariach diecezjalnych 3732
– w seminariach zakonnych 2285
 
W roku 2010 na I rok studiów przyjęto 851 kleryków do seminariów diecezjalnych i zakonnych. W rekordowym 2004 roku na pierwszym roku było 1501 alumnów.
Mimo niewielkiego spadku liczby seminarzystów w ostatnich latach, co czwarty kleryk w Europie to Polak.
 
Liczba sióstr zakonnych w Polsce (czynnych i klauzurowych) w 2010 r. – 21 350 (w 2000 r. – 23 300). Liczba nowicjuszek i postulantek w 2010 r. – 686 (w 2000 r. – 1763)
oceń artykuł:
5/5 (4)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
X. Arturze, Bardzo ciekawy artykuł, ale mam wrażenie, że przerwany i niedokończony... szkoda, bo porusza Ksiądz fundamentalną kwestię. Mam wrażenie, że mnóstwo kleryków nie pyta samych siebie o prawdziwe intencje, a bez identyfikacji tych prawdziwych, nie można ich oczyścić, gdyby były nie do końca uczciwe.

Zadaniem seminarium powinno być dotarcie w głąb człowieka, na samo dno, by on sam przede wszystkim zobaczył KIM jest i KIM chce być. Życie powierzchownymi iluzjami, wyobrażeniami, kończy się potem cierpieniem, które powoduje inne kryzysy: duchowe, osobowościowe, psychiatryczne etc. etc.

Inny aspekt to właśnie to rozumienie kapłaństwa jako kariery. Młody kleryk jeszcze w seminarium liczy kasę jaką zarobi jako wikariusz, a potem zastanawia się jak najszybciej zostać proboszczem, co zrobić żeby załapać się na doktorat w Rzymie, i komu pochlebiać, by otrzymać kościelne godności...

Takie myśli wg mnie są naturalne, tzn. ambicje są czymś dobrym, ale należy trzymać je na wodzy i uczyć się posłuszeństwa i pokory.

Tyle ode mnie.
Jako ksiądz z ponad 10-letnim stażem zapewniam Mateu, że ten kelryk wcale az tak bardzo nie "liczy". Oczywiście, że ma marzenia, może nawet bierze pod uwage "karierę". Wiekszość ma jednak wpierw marzenia o pracy z modzieżą, prbostwie, duszpasterstwie. To nie jest czas myslenia o kasie. Mowię z własnego doświadczenia i kontaktu z klerykami. Nie powtarzajmy takich uproszczonych hipotez.
Tak tak, nie można generalizować. Ci, którzy myślą o "karierze", tak samo robiliby w życiu świeckim. A większość kleryków i księży nie wykonuje swoich zadań po to by coś zyskać.
Kapłanom potrzeba naszej modlitwy a nie oskarżeń...
  • Tam, gdzie rodził się Kościół
  •   Dzieje początków Kościoła podważają wszelkie matematyczne obliczenia i rachuby. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu garstka gorliwie wierzących uczniów Jezusa, szerząc naukę Mistrza z Nazaretu, odmieniła cały świat, wprawiając tym samym w zdumienie nie tylko swoich prześladowców, ale i późniejszych badaczy fenomenu Kościoła.

    więcej »
  • Wierzę w Ducha Świętego
  •   Przedstawiany symbolicznie w postaci białej gołębicy, języków ognia, świetlanych promieni Duch Święty jest prawdziwą zagadką. Otrzymywany na chrzcie świętym dyskretnie towarzyszy człowiekowi w jego życiu i decyzjach. W sakramencie bierzmowania otwieramy się świadomie na Jego działanie, a współpracy z Nim uczymy się przez całe życie. Kim jest, gdzie jest, jak działa?

    więcej »
  • Matczyny szturm do nieba
  •  Wywodzą się z wielu kultur, wyznań i krajów. Na całym świecie, raz w tygodniu, kobiety z ruchu Matki w Modlitwie (Mothers Prayers) spotykają się, by w ciszy i skupieniu powierzać Bogu na modlitwie swoje dzieci i wnuki.

     

    więcej »
  • Sklep innych wartości
  •   – Arka to taki sklep, w którym towary poustawiane według wartości pieniądza niepełnosprawni poprzestawiali na swój unikalny sposób – usłyszała od Jeana Vanier, pomysłodawcy L’Arche (Arka), Aleksandra „Ala” Nawrocka. I zapragnęła mieć własny sklep.

    więcej »
  • Kiedy pierwsza spowiedź?
  •   Czy pierwsza spowiedź święta powinna być już przed Pierwszą Komunią Świętą? – To pytanie, które pojawiało się ostatnio w mediach, może niektórych szokować, innym natomiast da okazję do kontestowania sakramentu pojednania lub wołania: zmieńmy dotychczasową praktykę!

    więcej »
  • Nowomowa czy język Ewangelii?
  •   Niewielu jest takich ludzi, którzy w sposób zupełnie świadomy i dobrowolny pragną czynić zło, krzywdzić innych ludzi i samych siebie, łamać normy moralne czy lekceważyć własne sumienie. Mimo to byli, są i będą tacy ludzie i takie środowiska, które promują złe, a w konsekwencji destrukcyjne sposoby postępowania.

    więcej »
  • Łączyć trzy wymiary
  • Rozmowa z dyrektorem i odpowiedzialnym za wspólnotę L’Arche Rafałem Ślusarczykiem ze Śledziejowic koło Krakowa, gdzie powstała pierwsza wspólnota w Polsce

    więcej »
  • WEJDŹ NA ŚWIĘTĄ GÓRĘ!
  • W ciągu wieków nazywano Ją różnie: Przedziwną Matką Cudów, Pocieszycielką Gostyńską, Matką Świętej Nadziei. Zawsze jednak z wielką ufnością zwracano się do Niej po pomoc i wstawiennictwo, gdyż nie pozostaje obojętna na prośby swoich dzieci.

    więcej »
  • Łowiczak, niewolnik Służebnicy
  • Rozmowa z biskupem pomocniczym diecezji łowickiej Józefem Zawitkowskim, wybitnym poetą, kompozytorem, nietuzinkowym i skromnym człowiekiem, obchodzącym półwiecze kapłaństwa i 30-lecie posługi w Łowiczu

     

    więcej »
  • Zapytaj katolika
  •   Przyznawać się otwarcie do swojej wiary, umiejętnie bronić katolickich zasad czy sensownie zabierać głos w ważnych społecznie tematach związanych z Kościołem wcale nie jest łatwo. Zwłaszcza w mediach. Oni to potrafią!

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego