dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 28/2005 » Wiara »

Wzwyż, ponad ruiny

Pierwszego dnia kwietnia 2005 roku prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Joseph Ratzinger, w klasztorze świętej Scholastyki w Subiaco, odebrał nagrodę im. św. Benedykta za "propagowanie wartości życia i rodziny w Europie". Jan Paweł II był u kresu swej ziemskiej wędrówki. Ratzinger został wkrótce wybrany na jego następcę, przyjmując imię Benedykt.



Subiaco jest niewielką miejscowością położoną wśród wzgórz w dolinie rzeki Aniene. Poza miastem, nieopodal dawnej willi Nerona, znajduje się wspomniany przed chwilą klasztor dedykowany św. Scholastyce, siostrze św. Benedykta. Powyżej, w miejscu groty, w której Benedykt spędził w odosobnieniu kilka lat swego życia, zanim postanowił budować wspólnoty i klasztory, powstało opactwo jemu poświęcone. Przybywali tam często papieże, w ostatnich latach Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II.

Trudne pytania


Wzgórza tchną do dzisiaj jakimś dziwnym odosobnieniem. Bujne, liściaste drzewa w miesiącach wiosennych i letnich stwarzają wrażenie puszczy trudnej do przebycia. I rzeczywiście, choć w linii prostej na Monte Cassino będzie stąd jakieś pięćdziesiąt kilometrów na południe, trudno by szukać dogodnej drogi. Podobnie zresztą na północ, w kierunku rodzinnej Nursji, drogi kluczą pomiędzy wzgórzami Apeninów. Benedykt drogę tę przebył niejeden raz pieszo, doświadczając zapewne wśród dzikiego krajobrazu, wśród płaskowyżów i krętych dolin, spotkania z Bogiem, któremu zadaje się trudne pytania o powołanie, o wiarę i o nadzieję dla pogrążonego w bezwładzie świata.
Dzisiaj mamy innego Benedykta, papieża, który zdaje sobie sprawę, że również nasz świat zadaje Bogu trudne pytania i że potrzebuje głosów sprzeciwu wobec opierania ludzkich wspólnot jedynie na zaufaniu we własne siły. Prawdziwe niebezpieczeństwo - mówi Benedykt XVI - leży w braku równowagi pomiędzy możliwościami technicznymi a energią moralną. Europa oparta jedynie na zdobyczach techniki nie może się ostać.

Wierzyć w Logos


W wykładzie wygłoszonym w Subiaco, kardynał Ratzinger dał nam pewną konkretną wskazówkę, jak włączyć się w dzieło budowania chrześcijańskiej Europy. Mówił, że powinniśmy pamiętać, że nasza religia jest wiarą w Logos, wiarą w Ducha Stworzyciela, od którego pochodzi wszystko, co realne. Jeśli zrozumiemy, że korzenie współczesnego iluminizmu tak naprawdę leżą w chrześcijańskiej wierze ("jest chrześcijańskiego pochodzenia i narodził się wyłącznie w środowisku chrześcijańskim"), będziemy coraz bardziej stawali się otwarci na to, co głosi rozum. Na zakręcie historii, na którym przyszło nam żyć, potrzebujemy ludzi, których wiara jest oparta na rozumie i którzy wiarą żyją, bo tylko oni mogą Boga uczynić wiarygodnym dla innych.
Drzwi niewiary otwierają innym ci chrześcijanie, którzy o Bogu mówią, a żyją przeciwko Niemu, zamazując w ten sposób Jego obraz. Potrzebujemy ludzi, którzy patrzą prosto w kierunku Boga, ucząc się od Niego prawdziwego człowieczeństwa. Ludzi, których rozum jest oświecony Bożym światłem i którzy swoim własnym rozumem przemówią do rozumu innych. Tylko dzięki takim ludziom, dotkniętym przez Boga, mówił przyszły Papież Benedykt XVI, Bóg może powrócić do ludzi.

Droga wzwyż, poza kryzysy


Może dlatego właśnie potrzebujemy dzisiaj takich ludzi jak Benedykt z Nursji, który w czasach rozpusty i upadku moralnego, zagłębił się w samotności. Dało mu to możliwość zadawania Bogu trudnych pytań, pozwoliło wznosić się ku światłu. Założony przez niego potem klasztor na Monte Cassino stał się miastem na górze, które zdołało na gruzach upadłej Europy wykrzesać w ludziach nowe siły, na których oparł się świat.
Kardynał Ratzinger porównał w ten sposób Benedykta do Abrahama, który stał się ojcem wielu narodów. Polecenia skierowane do mnichów i zawarte na końcu benedyktyńskiej reguły, nazwał natomiast drogowskazem, który może pomóc nam iść wzwyż, poza kryzysy i poza ruiny.
"Podobnie jak istnieje zawziętość zła i gorzka, która oddala od Boga i prowadzi do piekła, tak jest i gorliwość dobra, która oddala od grzechów, a prowadzi do Boga i do życia wiecznego. Ta więc właśnie gorliwość niechaj wyróżnia mnichów w ich życiu żarliwej miłości, tak, aby w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzali, aby słabości swoje duchowe i cielesne znosili cierpliwie... Niech darzą się wzajemnie miłością braterską... Niech Boga boją się miłując... Niech nic nigdy nie będzie dla nich ważniejsze od Chrystusa, który oby nas razem doprowadził do życia wiecznego" (św. Benedykt z Nursji, Reguła, rozdział 72).

ks. Maciej Szczepaniak


* * *



W 1964 roku papież Paweł VI ogłosił św. Benedykta z Nursji (480-547) patronem Europy. Święty, żyjący na przełomie V i VI wieku, kiedy to cywilizacja antyczna upadała, a ówczesnym ludziom wydawało się, że świat naprawdę się już kończy, to dobry orędownik także w naszych trudnych czasach.



Człowiek to znamienny, prawdziwy olbrzym w dziejach ludzkich. Św. Benedykt jest wielki nie tylko przez swoją świętość, lecz także przez swój rozum i działalność, za pomocą których potrafił nadać nowy bieg wydarzeniom dziejowym - mówił Jan Paweł II w opactwie benedyktynów na Monte Cassino w 1979 roku.

Świat na rozdrożu


W V wieku władza cesarska na Zachodzie stawała się właściwie fikcją. Po całej Europie przemieszczały się plemiona barbarzyńskie, niosąc wojnę, śmierć i zniszczenie. Pustoszały wielkie i piękne dawniej miasta, wyludniały się olbrzymie tereny, dawniej zagospodarowane i uprawiane. Wraz z wojskiem nadchodziły zarazy i głód. Obraz świata, jaki kreśliły wielkie umysły tych czasów, Grzegorz z Tours i papież Grzegorz Wielki, przeraża i rzeczywiście pozwala uwierzyć w jego szybki i nieunikniony koniec - koniec straszny. Niepewni jutra ludzie szukali ucieczki bądź w nieumiarkowanym korzystaniu z doczesnych uciech, bądź w wierze chrześcijańskiej. Tę drugą drogę wybrał Benedykt, syn italskich ziemian.

Boża iskra


Na ruinach starożytnego świata powoli zaczął rodzić się nowy. Szansą na lepsze jutro byli jednak nie tylko silni władcy, gwarantujący ład i porządek. Potrzeba było ludzi, którzy powoli i w trudzie zaczną przemieniać codzienną rzeczywistość oraz obudzą wiarę i nadzieję, że ten wysiłek ma sens. Mnisi skupiający się wokół pobożnych mężów świetnie wypełniali tę rolę zaczynu nowego świata. Coraz liczniej osiedlający się na spustoszonych ziemiach Europy przechowywali w swoich klasztorach wiarę i kulturę - ocalone skarby cywilizacji. Dawali nie tylko przykład życia chrześcijańskiego, ale także uczyli ludzi rzemiosła, uprawy ziemi, budując w ten sposób cywilizację. Twórcą Reguły, opartej na doświadczeniach mnichów starożytnych, która stała się podstawą organizacji wielu zakonów przez kolejne wieki, był właśnie św. Benedykt. "Wśród tylu cudów, jakimi dał poznać się w świecie, zasłynął również swoją mądrością" - jak pisał o nim jego biograf Grzegorz Wielki.
Wyrazem tej mądrości było życie Benedykta, które charakteryzowała modlitwa i wytrwale z wiarą podejmowany trud, aby ten świat, w którym przyszło człowiekowi żyć, kształtować na sposób Chrystusowy. Tego też przede wszystkim powinniśmy uczyć się od owego męża Bożego, patrona Europy, w której żyjemy. Jesteśmy bowiem częścią kultury i tradycji chrześcijańskiej naszego kontynentu, a nadszedł czas naszego budowania cywilizacji.

"Był mąż, z łaski Bożej i z imienia "Błogosławiony" (Benedictus), którego życie przepełniała świętość. [...] Pochodził ze szlachetnego rodu, z prowincji Nursji. Stąd został posłany do Rzymu, gdzie studiować miał sztuki wyzwolone. Kiedy jednak spostrzegł, jak wielu spośród jego towarzyszy studiów wpada w przepaść występków, cofnął nogę, którą już niejako postawił na progu świata. [...] znalazł sobie na pustkowiu miejscowość ustronną, którą nazywano Sublacus (Subiaco), mniej więcej czterdzieści mil odległą od Rzymu.
Im dłużej przebywał Benedykt w swojej samotni, tym wspanialej rozkwitała jego świętość w różnych cudach i znakach. Przyciągała ona wielu, którzy pragnęli z nim razem służyć Bogu wszechmogącemu. Zbudował więc tam, z pomocą Pana Jezusa Chrystusa, dwanaście klasztorów".

"Życie świętego Benedykta" - św. Grzegorz Wielki, papież


Błażej Tobolski
poprzedni   |   następny wróć
  • 2011 - Rokiem św. Maksymiliana
  • Św. Rajmund - Maksymilian Maria Kolbe przyszedł ma świat w 1894 r. w Zduńskiej Woli. Został franciszkaninem, a dziełem swego życia uczynił Niepokalanów, „Gród Maryi”, usytuowany w Paprotni, na terenie gminy Teresin. Podczas wojny - jako więzień Auschwitz nr 16670 - zgłosił się dobrowolnie, w zamian za Franciszka Gajowniczka, na śmierć w bunkrze głodowym.

    więcej »
  • Dziękuję za telefon...
  • Ostry dzwonek wyrwał mnie ze snu. „Co jest? Co to?” – przez moment nie wiedziałem, o co chodzi, ale już po paru sekundach dotarło do mnie, że ktoś na dole, przy drzwiach wejściowych do plebanii nacisnął na „Dzwonek do chorego”.

    więcej »
  • Świętość Karola Boromeusza
  • Natura nie obdarzyła go urodą. Uchodził za człowieka szpetnego, był cherlawy, a na dodatek się jąkał. Był potomkiem sławnego rodu Hohenzollernów i już w dzieciństwie przeznaczono go do stanu duchownego.

    więcej »
  • Czy wiesz, co kupujesz?
  •  

    Wielu z nas, stojąc przed sklepową półką, wybiera produkty, kierując się ich ceną. Czy kiedykolwiek pomyśleliśmy o tym, że podjęta przez nas decyzja może mieć wpływ na życie innych ludzi?

    więcej »
  • Na filmowym planie z komarami
  • „Bagahadhi, mwarobaini [czyt. młarobaini], koto, kariato” – tak Yusufu, który przygotowywania leków według tradycyjnych receptur nauczył się od ojca, wymienia poszczególne składniki potrzebne do sporządzenia wywaru do leczenia malarii.

    więcej »
  • Trzeba mieć misję na misje
  •  

    W 1799 r. rodzi się w Lyonie szóste dziecko bogatego przemysłowca, fabrykanta jedwabiu. Nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ta francuska piękna dziewczyna o życzliwym spojrzeniu zainicjowała dzieło znane obecnie w całym Kościele. Papieskie Dzieła Misyjne to tak naprawdę inicjatywa Pauliny Jaricot.

    więcej »
  • Jezus, którego szukamy
  • W imię Boże witamy nowy rok. Zawsze mamy nadzieję na czas lepszy, bardziej radosny, bogatszy w dobro i to, co do życia jest potrzebne. Mamy nadzieję na miłość, zdrowie i pokój. Z tą nadzieją przychodzimy do żłóbka, patrzymy na owieczki i pasterzy, na Mędrców i wielbłądy, wyglądamy wraz z nimi Dzieciątka, Świętej Rodziny. Chcielibyśmy ofiarować Mu wszystko, co mamy, chcielibyśmy...więcej »
  • KOŚCIÓŁ W POLSCE - ROK 2005
  • Pożegnanie Papieża Polaka Drugiego kwietnia 2005 roku na wieść o śmierci Jana Pawła II Polska, jak żaden inny kraj na świecie, pogrążyła się w żałobie. Swój indywidualny ból po śmierci Papieża Polacy starali się przeżywać wspólnotowo, w wymiarze społecznym. W całej naszej ojczyźnie miliony ludzi uczestniczyły we Mszach Świętych w intencji Ojca Świętego. W hołdzie zmarłemu...więcej »
  • KOŚCIÓŁ NA ŚWIECIE - ROK 2005
  • Śmierć 264. Następcy Świętego Piotra Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia o godzinie 21.37. Jego pontyfikat trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa. Przy łożu zmarłego byli najbliżsi współpracownicy Ojca Świętego m.in.: abp Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz Papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław...więcej »
  • Ksiądz odpowiada
  • (...) Dlaczego człowiek nie może raz na zawsze wyzbyć się choćby niektórych swoich wad? Zawsze zadaję sobie to pytanie z okazji świąt, kiedy szykuję się trochę jakby dokładniej do spowiedzi. Przyznam się, że jestem trochę zły na siebie, a może i mam trochę pretensji do Pana Boga. Czemu nas skazał na tyle słabości? Tak mi jakoś głupio, bo widzę, że prawie się nie zmieniam....więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego