dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 17/2005 » Wiara »

Święty

autor: Błażej Tobolski

Nie lękajcie się być świętymi! Tak wołał Ojciec Święty do młodzieży polskiej w 1999 roku. To wezwanie jest skierowane do każdego z nas, uczniów Chrystusa. To przesłanie płynące z kart Ewangelii, które w swoim nauczaniu wytrwale przybliżał nam i wciąż przypominał Jan Paweł II. Nie były to jednak wyłącznie słowa. O prawdzie, że świętość jest możliwa również w dzisiejszych czasach, zaświadczył on własnym życiem.


"Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16, 24) - mówił Jezus do swoich uczniów. Powtarzał te słowa także teraz, na przełomie tysiącleci, ustami i świadectwem życia swojego wikariusza - Biskupa Rzymu. Jan Paweł II krocząc drogami Bożymi i niosąc swój krzyż oraz krzyż całego Kościoła, którego był pasterzem, stał się przez to dla nas świadkiem wiarygodnym. Świadkiem Chrystusa, a zarazem zapomnianej i niepopularnej w świecie wartości, jaką jest świętość.

Błogosławieni, którzy się smucą


Jego życie już od najmłodszych lat było naznaczone cierpieniem. Będąc dzieckiem, doświadczył śmierci matki i jedynego brata. W wieku 21 lat, po śmierci ojca, pozostał sam, ocierając się na co dzień o widmo utraty życia, jakie niosła ze sobą wojna. Widział ludzi wywożonych na zagładę. Pomimo wszystkich okropności i beznadziejności lat okupacji oraz późniejszego "wyzwolenia", nie zatracił wiary w Boga i człowieka. Dzięki temu w 1979 roku, na początku swojego pontyfikatu, mógł powiedzieć, że: "ból i cierpienie nie są czymś daremnym, czymś, co trzeba znosić w samotności. Chociaż w dalszym ciągu trudno jest pojąć cierpienie, to jednak Jezus ukazał nam jasno, że wartość ludzkiego cierpienia jest związana z Jego własnym cierpieniem i śmiercią, z Jego własną ofiarą".
Ojciec Święty sam dotknięty cierpieniem po zamachu na swoje życie w maju 1981 roku i licznych operacjach, dotknięty chorobą Parkinsona, przypominał chorym, że "Papież też cierpi". W jego ustach wymownie brzmiały słowa św. Pawła: "W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół".
Niosąc krzyż, który jest dla świata znakiem sprzeciwu, Ojciec Święty doznawał wielokrotnie upokorzeń, spotykał się z niezrozumieniem głoszonych przez siebie prawd. Oklaskiwano go, a jednocześnie robiono wszystko, by z życia codziennego usunąć niewygodne pojęcia grzechu czy Boga, aby głoszoną przez niego cywilizację życia zastąpić cywilizacją śmierci.
Już w 1982 roku, w Fatimie Jan Paweł II ostrzegał: "To, co najbardziej wprost sprzeciwia się drodze człowieka do Boga - to grzech, trwanie w grzechu, wreszcie negacja Boga. Programowe wykreślenie Boga ze świata ludzkiej myśli. Oderwanie od Niego całej ziemskiej działalności człowieka. Odrzucenie Boga przez człowieka". Świat go często nie słuchał - a to sprawia ból największy.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój


Człowiek podążający drogą miłości potrafi dostrzegać Chrystusa w drugim człowieku. Zwłaszcza jeśli jest to człowiek biedny, pokrzywdzony czy opuszczony. W drodze ku doskonałości nie może przejść wobec niego obojętnie.
Wrażliwość na głód, nędzę i rozpacz rodzi się przede wszystkim z własnego doświadczenia czy też z pochylenia się nad cierpieniem innych. Łaską Bożą jest, jeśli przeżycia wojny nie zniszczą człowieka, lecz pomogą nieść pokrzepienie potrzebującym i tym bardziej zabiegać o pokój.
Dlatego Jan Paweł II wołał głośno do całego świata przeciwko niesprawiedliwości społecznej. W swojej pierwszej encyklice "Redemptor hominis" pisał: "Wszyscy wiemy dobrze, że obszary nędzy i głodu, jakie istnieją na naszym globie, mogłyby wkrótce być użyźnione, gdyby gigantyczne budżety zbrojeń, produkcji militarnej, które służą wojnie i zniszczeniu, zostały zamienione w budżety służące życiu".
Sprawiedliwość bowiem i poszanowanie praw człowieka stanowią podstawę pokojowego współżycia zarówno całych narodów, jak i poszczególnych ludzi. Papież doskonale zdawał sobie z tego sprawę, będąc przez cały okres swojego pontyfikatu niestrudzonym orędownikiem pokoju. Nie tracąc nigdy nadziei, podejmował się prowadzenia mediacji między zwaśnionymi stronami. Apelował, wręcz błagał przywódców świata o pokój i opamiętanie, tak w czasach zimnej wojny jak i podczas późniejszych konfliktów w Iraku, na Bałkanach czy w Afryce. I modlił się, pokonując bariery kultur i religii, prosząc Boga o tak pożądane dla ludzkości dobro, jakim jest pokój.

Błogosławieni cisi


Skąd brać siłę, aby być codziennie świadkiem Ewangelii, miłować nieprzyjaciół, znosić cierpienie i jeszcze innym dawać nadzieję? Tego uczył nas nasz Pasterz - człowiek modlitwy: "Jeśli naprawdę chcecie podążać za Chrystusem, jeśli chcecie, aby wasza miłość do Niego wzrastała i nabierała powagi, to musicie być wierni modlitwie. Modlitwa jest kluczem do życia w Chrystusie. Bez modlitwy nasza wiara i miłość będą zamierać. Jeśli zawsze odmawiacie codzienne modlitwy i regularnie uczęszczacie na Mszę, to wasza miłość do Jezusa będzie coraz silniejsza. Wówczas wasze serca zaczną odczuwać głęboką radość i pokój".
Kiedy telewizja, zawsze pełna reklam, wiadomości, słów niejednokrotnie bez znaczenia transmitowała jego modlitwę, na długie chwile zapadała cisza. Klęcząca postać Papieża, skupiona, wyłączona na chwilę ze świata, oglądana przez ten świat w zdumieniu, była najlepszą lekcją modlitwy. A jego postawa pełnego zawierzenia Maryi, widoczna w całym jego życiu i w godzinie śmierci, najdoskonalszą katechezą pełnej ufności wiary i miłości do Matki Bożej - Pośredniczki i Pocieszycielki naszej.
Także, gdy Jan Paweł II odchodził z tego świata, były momenty, że nie wiedziano, czy stracił przytomność, czy też tak głęboko pogrążył się w modlitwie kontemplacyjnej, czego już wcześniej jego otoczenie było świadkiem. Odszedł w pokoju, bowiem wiedział, po co i dla kogo żyje: "Boże, spraw, bym nie tyle próbował wzbudzić współczucie, co sam współczucie okazywał; bym bardziej rozumiał, niż starał się o zrozumienie; bardziej kochał, niż pragnął miłości dla siebie. Albowiem dajemy, dlatego że otrzymujemy. Przebaczamy, bo nam zostało przebaczone. Umieramy, bo narodziliśmy się do życia wiecznego."
Pochylamy głowy przed wielkim człowiekiem, który poznawszy wielkość i miłość Boga, sam siebie uznawał za niegodnego; którego lud Boży zebrany w Rzymie w dniu pogrzebu jednym głosem nazwał wprost: "Święty natychmiast!". Aby Kościół mógł wynieść kogoś na ołtarze, oficjalnie ogłaszając go świętym, trzeba czasu i rozwagi oraz przestrzegania uświęconych tradycją procedur. Sprawa bowiem jest poważna, a odpowiedzialność za zbawienie dusz wielka. Bóg jednak, który zna serca ludzkie, już to wie. Wierzymy, że przyjął naszego umiłowanego Ojca Świętego do swojego domu, lecz i trwamy na modlitwie, tak jak o to prosił Jan Paweł II.

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowano proroków, którzy byli przed wami.

Błogosławieństwa wypowiedziane przez Jezusa w Kazaniu na górze (Mt 5, 3-12), nazywane kodeksem moralności chrześcijańskiej
poprzedni   |   następny wróć
  • 2011 - Rokiem św. Maksymiliana
  • Św. Rajmund - Maksymilian Maria Kolbe przyszedł ma świat w 1894 r. w Zduńskiej Woli. Został franciszkaninem, a dziełem swego życia uczynił Niepokalanów, „Gród Maryi”, usytuowany w Paprotni, na terenie gminy Teresin. Podczas wojny - jako więzień Auschwitz nr 16670 - zgłosił się dobrowolnie, w zamian za Franciszka Gajowniczka, na śmierć w bunkrze głodowym.

    więcej »
  • Dziękuję za telefon...
  • Ostry dzwonek wyrwał mnie ze snu. „Co jest? Co to?” – przez moment nie wiedziałem, o co chodzi, ale już po paru sekundach dotarło do mnie, że ktoś na dole, przy drzwiach wejściowych do plebanii nacisnął na „Dzwonek do chorego”.

    więcej »
  • Świętość Karola Boromeusza
  • Natura nie obdarzyła go urodą. Uchodził za człowieka szpetnego, był cherlawy, a na dodatek się jąkał. Był potomkiem sławnego rodu Hohenzollernów i już w dzieciństwie przeznaczono go do stanu duchownego.

    więcej »
  • Czy wiesz, co kupujesz?
  •  

    Wielu z nas, stojąc przed sklepową półką, wybiera produkty, kierując się ich ceną. Czy kiedykolwiek pomyśleliśmy o tym, że podjęta przez nas decyzja może mieć wpływ na życie innych ludzi?

    więcej »
  • Na filmowym planie z komarami
  • „Bagahadhi, mwarobaini [czyt. młarobaini], koto, kariato” – tak Yusufu, który przygotowywania leków według tradycyjnych receptur nauczył się od ojca, wymienia poszczególne składniki potrzebne do sporządzenia wywaru do leczenia malarii.

    więcej »
  • Trzeba mieć misję na misje
  •  

    W 1799 r. rodzi się w Lyonie szóste dziecko bogatego przemysłowca, fabrykanta jedwabiu. Nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ta francuska piękna dziewczyna o życzliwym spojrzeniu zainicjowała dzieło znane obecnie w całym Kościele. Papieskie Dzieła Misyjne to tak naprawdę inicjatywa Pauliny Jaricot.

    więcej »
  • Jezus, którego szukamy
  • W imię Boże witamy nowy rok. Zawsze mamy nadzieję na czas lepszy, bardziej radosny, bogatszy w dobro i to, co do życia jest potrzebne. Mamy nadzieję na miłość, zdrowie i pokój. Z tą nadzieją przychodzimy do żłóbka, patrzymy na owieczki i pasterzy, na Mędrców i wielbłądy, wyglądamy wraz z nimi Dzieciątka, Świętej Rodziny. Chcielibyśmy ofiarować Mu wszystko, co mamy, chcielibyśmy...więcej »
  • KOŚCIÓŁ W POLSCE - ROK 2005
  • Pożegnanie Papieża Polaka Drugiego kwietnia 2005 roku na wieść o śmierci Jana Pawła II Polska, jak żaden inny kraj na świecie, pogrążyła się w żałobie. Swój indywidualny ból po śmierci Papieża Polacy starali się przeżywać wspólnotowo, w wymiarze społecznym. W całej naszej ojczyźnie miliony ludzi uczestniczyły we Mszach Świętych w intencji Ojca Świętego. W hołdzie zmarłemu...więcej »
  • KOŚCIÓŁ NA ŚWIECIE - ROK 2005
  • Śmierć 264. Następcy Świętego Piotra Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia o godzinie 21.37. Jego pontyfikat trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa. Przy łożu zmarłego byli najbliżsi współpracownicy Ojca Świętego m.in.: abp Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz Papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław...więcej »
  • Ksiądz odpowiada
  • (...) Dlaczego człowiek nie może raz na zawsze wyzbyć się choćby niektórych swoich wad? Zawsze zadaję sobie to pytanie z okazji świąt, kiedy szykuję się trochę jakby dokładniej do spowiedzi. Przyznam się, że jestem trochę zły na siebie, a może i mam trochę pretensji do Pana Boga. Czemu nas skazał na tyle słabości? Tak mi jakoś głupio, bo widzę, że prawie się nie zmieniam....więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego