dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 29/2005 » Wiara »

Dwóch papieży

Z kardynałem Kolonii Joachimem Meisnerem,
o Kolonii, głośnym mówieniu prawdy i ekumenizmie, rozmawia Przemysław Powierza



Podoba się Księdzu Kardynałowi Poznań?
- Choć po raz pierwszy w życiu nocuję w Poznaniu, byłem już tutaj wcześniej trzykrotnie. W 1997 r., kiedy gościł tu Ojciec Święty, byłem z nim w Gnieźnie, a potem przejechałem jedynie szybko samochodem na lotnisko. Teraz, gdy byłem na Starym Rynku, zapytałem księdza prałata Stanisławskiego, czy w tym mieście mieszka tylko i wyłącznie młodzież? Było tam tak głośno, a dookoła same młode twarze. Powiedziałem mu wtedy, że tutaj jest prawie tak samo jak w moim rodzinnym Wrocławiu. Rynek, te niezliczone grupy młodych ludzi, studentów. Muszę przyznać, że poziom kulturalny Poznania zrobił na mnie ogromne wrażenie. Trzeba jednak zawsze pamiętać, że słowo "kultura" wywodzi się od łacińskiego cultus. A tutaj,w Poznaniu, bardzo wyraźnie widać, że właśnie cultus kształtuje kulturę. Piękne zabytki, kościoły to owoc międzyludzkiej współpracy. Tak więc jestem pod wrażeniem Poznania i z pewnością jeszcze tu wrócę.

W sierpniu to Kolonia zamieni się właśnie w takie młode miasto. Czy przygotowania do Światowych Dni Młodzieży są już na ukończeniu?
- Niemieckie Siły Zbrojne oddały nam za darmo na cały rok do dyspozycji zawodowego logistyka. I on właśnie sprawdza stan przygotowań na każdym z poszczególnych etapów. Codziennie kontroluje wszystkie prace i na bieżąco informuje naszych współpracowników: wy jesteście dwa dni do tyłu, wy z kolei jeden do przodu. Tak więc wszystko jest bardzo precyzyjnie kontrolowane. Ale zdaje Pan sobie przecież sprawę, że zawsze może się wydarzyć coś nieprzewidzianego. Muszę powiedzieć, że śpię spokojnie. Jest to przecież dzieło Boże, my robimy jedynie to, co w naszej mocy, cała reszta to sprawa Bożej łaski.
Ile osób zawita do Kolonii?
- Proszę zauważyć: do chwili obecnej mamy już około czterystu tysięcy oficjalnych zgłoszeń, to jest o jedną trzecią więcej w porównaniu z Dniami Młodzieży w Rzymie. Ciągle zachęcam, by przybyć do Kolonii niczym Trzej Królowie: każdy w towarzystwie przynajmniej dwojga przyjaciół. Będziemy mieli zresztą do czynienia po raz pierwszy ze swoistym boomem, jeżeli chodzi o księży: liczymy, że przybędzie ich około siedmiu tysięcy, siedmiuset biskupów i prawdopodobnie siedemdziesięciu kardynałów. Są to zawrotne liczby.
Będą to także pierwsze Światowe Dni Młodzieży, na których obecni będą jednocześnie dwaj papieże: jeden z nieba, a drugi z ziemi. To najlepsza zapowiedź cudów, jakie mogą się dokonać w sercu każdego z uczestników.

Wiemy, że Światowe Dni Młodzieży będą przebiegać generalnie w ten sam sposób co zwykle, a więc podobnie jak np. w 2002 roku w Toronto, gdzie Ksiądz Kardynał również był obecny. Czy planuje się jakieś nowości czy niespodzianki w programie?
- Trzeba pamiętać, że każde Światowe Dni Młodzieży są przedsięwzięciem nie tyle diecezji, co Ojca Świętego oraz - w tym akurat wypadku - również całej Nadrenii. Ja jestem jedynie jakby głównym ministrantem. Ale obiektywnie rzecz biorąc, mamy w programie pewne nowe elementy.
Mamy obecnie Rok Eucharystii, dlatego w sobotnią wigilię jednym z takich nowych elementów będzie procesja eucharystyczna z monstrancją. Poza tym - to było moje szczególne życzenie - zorganizowane będzie w Kolonii każdego popołudnia specjalne centrum dla kandydatów na księży z całego świata. Przybędzie kardynał z Quebecu, z Kanady i opowie o swoim powołaniu kapłańskim, ksiądz z Kazachstanu, który służył jeszcze w Armii Czerwonej oraz pewien student z Kolonii, który jest przedsiębiorcą, ukończył nauki społeczne - wszyscy oni spotkają się podczas rozmowy z Ojcem Świętym.

Wypowiedź Księdza Kardynała, dotycząca problemu przerywania ciąży, została ostatnio w Niemczech bardzo ostro skrytykowana. Czy myśli Ksiądz Kardynał, że dziś trzeba używać dosadnych określeń i odważnych porównań, aby w ogóle wywołać wśród społeczeństwa jakąś reakcję?
- Naszym obowiązkiem jest głoszenie Ewangelii. I tę Ewangelię mamy pielęgnować, a nie tworzyć, produkować. Otrzymaliśmy ją od Boga, więc musimy ją zachowywać.
Z kolei określenie "konserwatywny" ma dziś w społeczeństwie jakby negatywny wydźwięk. Dlatego tego typu zarzut zdecydowanie odrzucam. My musimy Ewangelię zachowywać, pielęgnować i głosić zgodnie z duchem czasu. A w czasach tak głośnych jak dziś, także i głosiciel Ewangelii musi być głośny, bardzo głośny. Biskup jest niczym pies obronny, a pies, który nie szczeka, nie zasługuje na to, aby go utrzymywać. Moimi wypowiedziami nie mam zamiaru nikogo irytować, czynię to z obowiązku oraz z miłości do Chrystusa. Nie mógłbym spokojnie spać, gdybym milczał ze zwykłego tchórzostwa. Wręcz przeciwnie - mogę spać spokojnie, gdy wypełniam swój obowiązek, choć inni mnie krytykują.

Ksiądz Kardynał - podobnie jak Karol Wojtyła - ma pewne doświadczenia z czasów komunistycznych. Czy te doświadczenia pomagają, czy raczej przeszkadzają w wypełnianiu posługi kapłańskiej?
- Zdecydowanie pomagają. Proszę zwrócić uwagę: praktycznie od samego początku musiałem walczyć o moją wiarę wbrew opinii publicznej. W mojej klasie w szkole podstawowej było nas jedynie dwóch katolików. Pozostali nie byli katolikami - nie chcę powiedzieć, że byli komunistami, ale jeśli chodzi o wiarę, trzymali się zdecydowanie na uboczu. Nie należałem nigdy do pionierów ani do FDJ, czyli do młodzieży komunistycznej, nie brałem też udziału w tzw. chrzcie młodzieży (niem. Jugendweihe - rodzaj święta, organizowanego przez wspierane przez państwo laickie stowarzyszenia młodzieżowe na zakończenie szkoły realnej - zamiast bierzmowania; przyp. red.). Zawsze musieliśmy walczyć o swoją wiarę. A to z kolei już w latach dzieciństwa i wczesnej młodości utwierdziło mnie w przekonaniu, że wiara wyzwala. Starałem się zawsze postępować w zgodzie z własnym sumieniem, szedłem prosto przez życie i zapracowałem sobie na pewien respekt, także ze strony niekatolików. Przede wszystkim dlatego, że nigdy nie dałem za wygraną, nie ugiąłem się. Dzięki Bożej łasce zawsze mogłem prosto podążać przez życie i tak czynię do dziś. Nie zmienią tego także teraz żadne kampanie prasowe.

Ksiądz Kardynał urodził się we Wrocławiu - w mieście, które od dawien dawna szczyci się swą wielokulturowością i wielonarodowością. Jak Ksiądz Kardynał widzi szanse na dalszy rozwój ruchu ekumenicznego oraz współpracy międzynarodowej?
- Powiedziałbym tak: ekumenizm i współpracę międzynarodową trzeba oczywiście od siebie oddzielić. Jeśli chodzi o ekumenizm, to mamy do czynienia z problemem niezwykle złożonym - mianowicie ekumenizm w odniesieniu do Kościołów wschodnich jest o wiele łatwiejszy, natomiast w odniesieniu do protestantów nastręcza sporo trudności. W tym drugim przypadku napotykamy na bardzo znaczące różnice dogmatyczne. Mimo to musimy dążyć do jedności, jednak nie należy przy tym poruszać się w świecie iluzji. Droga do porozumienia z protestantami będzie o wiele bardziej wyboista niż ta z Kościołami ortodoksyjnymi.
Oczywiście - porozumienie na płaszczyźnie międzynarodowej byłoby o wiele łatwiejsze, gdybyśmy już teraz stanowili jedność jako chrześcijanie. Byłbym szczęśliwy, gdybyśmy wreszcie zrozumieli, że Europa, która przeżywa obecnie poważny kryzys tożsamości, musi być czymś więcej niż tylko wspólnym rynkiem w sensie ekonomicznym, niż tylko unią walutową; że musi się ona opierać także na wartościach duchowych, metafizycznych - w przeciwnym razie nigdy nie będzie ona tym, czym miała być w zamyśle pierwszych twórców jej struktur - Adenauera, Gasperiego itd.
poprzedni   |   następny wróć
  • 2011 - Rokiem św. Maksymiliana
  • Św. Rajmund - Maksymilian Maria Kolbe przyszedł ma świat w 1894 r. w Zduńskiej Woli. Został franciszkaninem, a dziełem swego życia uczynił Niepokalanów, „Gród Maryi”, usytuowany w Paprotni, na terenie gminy Teresin. Podczas wojny - jako więzień Auschwitz nr 16670 - zgłosił się dobrowolnie, w zamian za Franciszka Gajowniczka, na śmierć w bunkrze głodowym.

    więcej »
  • Dziękuję za telefon...
  • Ostry dzwonek wyrwał mnie ze snu. „Co jest? Co to?” – przez moment nie wiedziałem, o co chodzi, ale już po paru sekundach dotarło do mnie, że ktoś na dole, przy drzwiach wejściowych do plebanii nacisnął na „Dzwonek do chorego”.

    więcej »
  • Świętość Karola Boromeusza
  • Natura nie obdarzyła go urodą. Uchodził za człowieka szpetnego, był cherlawy, a na dodatek się jąkał. Był potomkiem sławnego rodu Hohenzollernów i już w dzieciństwie przeznaczono go do stanu duchownego.

    więcej »
  • Czy wiesz, co kupujesz?
  •  

    Wielu z nas, stojąc przed sklepową półką, wybiera produkty, kierując się ich ceną. Czy kiedykolwiek pomyśleliśmy o tym, że podjęta przez nas decyzja może mieć wpływ na życie innych ludzi?

    więcej »
  • Na filmowym planie z komarami
  • „Bagahadhi, mwarobaini [czyt. młarobaini], koto, kariato” – tak Yusufu, który przygotowywania leków według tradycyjnych receptur nauczył się od ojca, wymienia poszczególne składniki potrzebne do sporządzenia wywaru do leczenia malarii.

    więcej »
  • Trzeba mieć misję na misje
  •  

    W 1799 r. rodzi się w Lyonie szóste dziecko bogatego przemysłowca, fabrykanta jedwabiu. Nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ta francuska piękna dziewczyna o życzliwym spojrzeniu zainicjowała dzieło znane obecnie w całym Kościele. Papieskie Dzieła Misyjne to tak naprawdę inicjatywa Pauliny Jaricot.

    więcej »
  • Jezus, którego szukamy
  • W imię Boże witamy nowy rok. Zawsze mamy nadzieję na czas lepszy, bardziej radosny, bogatszy w dobro i to, co do życia jest potrzebne. Mamy nadzieję na miłość, zdrowie i pokój. Z tą nadzieją przychodzimy do żłóbka, patrzymy na owieczki i pasterzy, na Mędrców i wielbłądy, wyglądamy wraz z nimi Dzieciątka, Świętej Rodziny. Chcielibyśmy ofiarować Mu wszystko, co mamy, chcielibyśmy...więcej »
  • KOŚCIÓŁ W POLSCE - ROK 2005
  • Pożegnanie Papieża Polaka Drugiego kwietnia 2005 roku na wieść o śmierci Jana Pawła II Polska, jak żaden inny kraj na świecie, pogrążyła się w żałobie. Swój indywidualny ból po śmierci Papieża Polacy starali się przeżywać wspólnotowo, w wymiarze społecznym. W całej naszej ojczyźnie miliony ludzi uczestniczyły we Mszach Świętych w intencji Ojca Świętego. W hołdzie zmarłemu...więcej »
  • KOŚCIÓŁ NA ŚWIECIE - ROK 2005
  • Śmierć 264. Następcy Świętego Piotra Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia o godzinie 21.37. Jego pontyfikat trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa. Przy łożu zmarłego byli najbliżsi współpracownicy Ojca Świętego m.in.: abp Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz Papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław...więcej »
  • Ksiądz odpowiada
  • (...) Dlaczego człowiek nie może raz na zawsze wyzbyć się choćby niektórych swoich wad? Zawsze zadaję sobie to pytanie z okazji świąt, kiedy szykuję się trochę jakby dokładniej do spowiedzi. Przyznam się, że jestem trochę zły na siebie, a może i mam trochę pretensji do Pana Boga. Czemu nas skazał na tyle słabości? Tak mi jakoś głupio, bo widzę, że prawie się nie zmieniam....więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego