- 2011 - Rokiem św. Maksymiliana
-
Św. Rajmund - Maksymilian Maria Kolbe przyszedł ma świat w 1894 r. w Zduńskiej Woli. Został franciszkaninem, a dziełem swego życia uczynił Niepokalanów, „Gród Maryi”, usytuowany w Paprotni, na terenie gminy Teresin. Podczas wojny - jako więzień Auschwitz nr 16670 - zgłosił się dobrowolnie, w zamian za Franciszka Gajowniczka, na śmierć w bunkrze głodowym.
więcej » - Dziękuję za telefon...
-
Ostry dzwonek wyrwał mnie ze snu. „Co jest? Co to?” – przez moment nie wiedziałem, o co chodzi, ale już po paru sekundach dotarło do mnie, że ktoś na dole, przy drzwiach wejściowych do plebanii nacisnął na „Dzwonek do chorego”.
więcej » - Świętość Karola Boromeusza
-
Natura nie obdarzyła go urodą. Uchodził za człowieka szpetnego, był cherlawy, a na dodatek się jąkał. Był potomkiem sławnego rodu Hohenzollernów i już w dzieciństwie przeznaczono go do stanu duchownego.
więcej » - Czy wiesz, co kupujesz?
-
Wielu z nas, stojąc przed sklepową półką, wybiera produkty, kierując się ich ceną. Czy kiedykolwiek pomyśleliśmy o tym, że podjęta przez nas decyzja może mieć wpływ na życie innych ludzi?
więcej » - Na filmowym planie z komarami
-
„Bagahadhi, mwarobaini [czyt. młarobaini], koto, kariato” – tak Yusufu, który przygotowywania leków według tradycyjnych receptur nauczył się od ojca, wymienia poszczególne składniki potrzebne do sporządzenia wywaru do leczenia malarii.
więcej » - Trzeba mieć misję na misje
-
W 1799 r. rodzi się w Lyonie szóste dziecko bogatego przemysłowca, fabrykanta jedwabiu. Nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ta francuska piękna dziewczyna o życzliwym spojrzeniu zainicjowała dzieło znane obecnie w całym Kościele. Papieskie Dzieła Misyjne to tak naprawdę inicjatywa Pauliny Jaricot.
więcej » - Jezus, którego szukamy
-
W imię Boże witamy nowy rok. Zawsze mamy nadzieję na czas lepszy, bardziej radosny, bogatszy w dobro i to, co do życia jest potrzebne. Mamy nadzieję na miłość, zdrowie i pokój. Z tą nadzieją przychodzimy do żłóbka, patrzymy na owieczki i pasterzy, na Mędrców i wielbłądy, wyglądamy wraz z nimi Dzieciątka, Świętej Rodziny. Chcielibyśmy ofiarować Mu wszystko, co mamy, chcielibyśmy...więcej »
- KOŚCIÓŁ W POLSCE - ROK 2005
-
Pożegnanie Papieża Polaka Drugiego kwietnia 2005 roku na wieść o śmierci Jana Pawła II Polska, jak żaden inny kraj na świecie, pogrążyła się w żałobie. Swój indywidualny ból po śmierci Papieża Polacy starali się przeżywać wspólnotowo, w wymiarze społecznym. W całej naszej ojczyźnie miliony ludzi uczestniczyły we Mszach Świętych w intencji Ojca Świętego. W hołdzie zmarłemu...więcej »
- KOŚCIÓŁ NA ŚWIECIE - ROK 2005
-
Śmierć 264. Następcy Świętego Piotra Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia o godzinie 21.37. Jego pontyfikat trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa. Przy łożu zmarłego byli najbliżsi współpracownicy Ojca Świętego m.in.: abp Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz Papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław...więcej »
- Ksiądz odpowiada
-
(...) Dlaczego człowiek nie może raz na zawsze wyzbyć się choćby niektórych swoich wad? Zawsze zadaję sobie to pytanie z okazji świąt, kiedy szykuję się trochę jakby dokładniej do spowiedzi. Przyznam się, że jestem trochę zły na siebie, a może i mam trochę pretensji do Pana Boga. Czemu nas skazał na tyle słabości? Tak mi jakoś głupio, bo widzę, że prawie się nie zmieniam....więcej »
dzisiaj jest: sobota, 26.05.2012 | Imieniny:
Boże Narodzenie - czyli dar Obecności |
autor: bp Wacław J. Świerzawski
"Zwiastuję wam radość wielką: dziś narodził się nam Zbawiciel, którym jest Jezus Chrystus", woła Kościół w noc Bożego Narodzenia. "Ziemia ujrzała swego Zbawiciela". Tak język liturgii wyraża niezwykłą treść misterium Narodzenia Pańskiego. To, co stało się owej nocy w Betlejem - narodzenie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Syna Maryi - stało się równocześnie początkiem wielkiego, cudownego procesu dokonywanego przez Boga w ludziach.
Ojciec Święty Jan Paweł II pisał w bulli ogłaszającej Jubileusz Wcielenia roku 2000: "Narodzenie Jezusa w Betlejem nie jest faktem, który można uznać za zamkniętą przeszłość. Przed Nim staje bowiem cała ludzka historia: Jego obecność oświeca naszą teraźniejszość i przyszłość świata. Spotykając Chrystusa, każdy człowiek odkrywa tajemnicę własnego życia". Zanim wejdzie w światłość wiekuistą, widzi już teraz wszystkie sprawy, swoje i świata, z perspektywy Boga, który jest stałym mieszkańcem ziemi. Obecność Boga-Człowieka w ludzkim sercu jest bezpośrednim skutkiem Narodzenia Pańskiego.
Cud Narodzenia dla nas
Święta przemijają jak meteor. Czy zostanie w nas po nich stanowcze przekonanie, pewność mająca ciężar i powagę prawdy, że Bóg stał się Człowiekiem? Czy potrafimy z tym pierwszym przęsłem łączyć następne, które wynikają z niego z żelazną konsekwencją? Przecież ten sam Bóg Wcielony, który rodzi się z Maryi Dziewicy, zmartwychwstaje z krzyża i w cudzie "wcielenia eucharystycznego" trwa przez wieki, udostępniając każdemu człowiekowi dojście do cudu Nocy Betlejemskiej, dając mu możność doświadczenia tego cudu w sobie.
I oto trzeba dzisiaj zapytać: czy w takim świecie, w jakim żyjemy, jest możliwe życie prawdziwie chrześcijańskie bez takiej wiary? Wszelkie namiastki wiary rozsypują się w proch. Wielu wyznaje, że wierzy w Chrystusa, ale czy naprawdę wierzy, że Jezus z Nazaretu, narodzony w Betlejem, jest "Bogiem Wszechmogącym, Stworzycielem nieba i ziemi", jak nam w dzień Bożego Narodzenia przypomina św. Jan Ewangelista: "Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało"?
I dalej trzeba konsekwentnie te pytania prowadzić: czy naprawdę wiemy, że cud Bożego Narodzenia dokonał się po to, aby Bóg był obecny w Hostii, a ta Obecność pragnie wciąż się przemieszczać z ołtarza do ludzkiego serca? To są sprawy, o których trzeba myśleć, kiedy stajemy w zadumie przed szopką w naszych domach i świątyniach.
Piękne są zwyczaje związane z Bożym Narodzeniem, pielęgnowane w polskich rodzinach. I choć niektórzy próbują zepchnąć je w sferę folkloru, w wielu domach przekazywany jest z pokolenia na pokolenie chrześcijański sens tych symboli. Rodzice wyjaśniają dzieciom, że ryba spożywana podczas wieczerzy wigilijnej przypomina znak, po którym w czasach prześladowań rozpoznawali się uczniowie Chrystusa: słowo "ryba", po grecku ichthys, złożone jest z pierwszych liter słów Iesous Christos Theou Yios Soter, "Jezus Chrystus Syn Boży Zbawiciel". Ozdobiona choinka oznacza równocześnie drzewo rajskie, przez które człowiek upadł, i drzewo krzyża, drzewo nowego raju, "na którym zawisło Zbawienie świata", jakby drabina, po której człowiek wstępuje do nieba. Dary składane pod choinkę symbolizują ów największy Dar, jakim jest sam Nowonarodzony. A opłatek wigilijny wskazuje na Chleb Eucharystyczny, który trzeba przyjmować nie tylko w święta, ale każdej niedzieli. Bo Pan Jezus po to się narodził, by mieszkać w nas. Puste by to były święta, gdybyśmy przełamali się opłatkiem, który jest tylko znakiem, a nie przyjęli Obecnego w Chlebie Życia, który jest Rzeczywistością.
Dotykamy przyjścia Boga na świat
Uroczystość Narodzenia Pańskiego wprowadza naszą wiarę na drogę egzystencjalną: dotykamy nie prawdy teoretycznej, ale faktu przyjścia Boga na świat. Tak właśnie przekazuje Kościół wiarę katechumenom, czyli ludziom dorosłym, którzy proszą o chrzest. Nie wystarczy pouczyć ich o zasadach chrześcijańskiego życia, trzeba ich wtajemniczyć w znaczenie i sposób spotkania z Bogiem. Obrzędy chrztu dorosłych, rozłożone na etapy, są ściśle związane z rokiem liturgicznym. Już w Adwencie katechumeni wchodzą na tę drogę wtajemniczania, dowiadując się o Bogu, który - oczekiwany przez ludzkość - stał się dla wszystkich, a więc i dla nich, Człowiekiem. Na początku swej drogi do Kościoła spotykają Go w Dziecku, nad którym pochyla się Matka.
Mówimy czasem: "Święta, święta i po świętach". Dziwimy się, że Boże Narodzenie trwa tak krótko, że za chwilę Kościół wkracza w zwyczajność, a potem szybko nadchodzi Wielki Post. Ale jest tak dlatego, że Chrystus narodził się w Betlejem dla odkupienia człowieka. Opuszczamy klimat Bożego Narodzenia, bo mamy pamiętać, po co ono jest: żeby Bóg-Człowiek mógł być rozpoznany przez ludzi, trzeba głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu i potrzebna jest Pascha, żeby Obecny w Hostii mocą śmierci i zmartwychwstania mógł pozostać z nami aż do skończenia świata.
Maryja jest naszym katechizmem
Bóg przychodzi dla ludzi, "opuszcza śliczne niebo", bo ludzie potrzebują Boga, potrzebują zmiłowania, miłosierdzia, zbawienia. Nasze wszystko jest w Chrystusie. W Nim wyjaśnia się i odsłania przeszłość, w której dokonało się dwa tysiące lat temu Jego Wcielenie, i On ukazuje nam i gwarantuje przyszłość - a czyni jedno i drugie w teraźniejszości. Przedmiotem naszej wiary są cuda dokonywane "dla nas i dla naszego zbawienia" w sakramentach świętych. To właśnie są cuda największe na świecie. Kto je pozna, ten śpiewa Bogu "Magnificat" - hymn uwielbienia i dziękczynienia.
Te wielkie dzieła Boga uobecniają się w ukryciu, w ciszy i pokorze ludzkich serc. Uczy nas tego Matka Jezusowa. To Ona, Bogarodzica Dziewica, jest naszym "katechizmem", z którego poznajemy sposób, jak zbliżać się do Boga. Obecna przy Synu w tylu sanktuariach naszej Ojczyzny, Europy i wszystkich kontynentów, jest Maryja Matką Kościoła, a w nim Matką rodzin, małych Kościołów domowych. Dając światu Jezusa, jest dla każdego człowieka Matką o szerokim sercu, która mówi: "Czyńcie wszystko, co wam powie Syn". I tak ma być.
Autor jest biskupem seniorem diecezji sandomierskiej. Długoletni wykładowca, profesor i rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.
| poprzedni | następny | wróć |
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj













