dzisiaj jest: sobota, 01.11.2014 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 17/2003 » Temat tygodnia »

Stygmatycy - żywe ikony Męki Pańskiej

autor: Michał Gryczyński
Cierpienia Jezusa Chrystusa na Golgocie są wymownym świadectwem miłości Boga do człowieka. Wymownym i niezwykle poruszającym przedłużeniem owego dowodu są stygmaty, którymi naznaczeni bywają Jego wybrańcy. Tacy, jak Święta Siostra Faustyna, która nosiła stygmaty wewnętrzne.


Stygmaty wewnętrzne - ukryte przed ludzkim wzrokiem - miał, prawdopodobnie, Apostoł Narodów, św. Paweł z Tarsu. Jakże bowiem inaczej interpretować jego osobiste wyznanie, zawarte w liście do Galatów (6, 17): "Noszę w swoim ciele ślady Męki Chrystusowej"? Oficjalnie jednak za pierwszego stygmatyka w dziejach Kościoła uznaje się św. Franciszka z Asyżu, a samo zjawisko znane jest dopiero od średniowiecza, kiedy to nastąpił bujny rozwój mistyki pasyjnej.

Fenomen ran stygmatycznych


Greckim terminem "stigmata" - oznaczającym znamię, piętno, albo punkt - określano w czasach starożytnych znak wypalany żelazem na skórze przestępcy, albo niewolnika, aby oznaczyć, czyją jest własnością. Dopiero w średniowieczu znaczenie rozszerzono na określenie ludzi wybranych przez Boga, którzy są żywym obrazem Męki Zbawiciela.
W XX wieku badania nad fenomenem stygmatyzacji prowadziły całe sztaby wybitnych naukowców, usiłujących wyjaśnić podłoże powstawania i trwania owych ran. Wysuwano rozmaite hipotezy, sugerujące m.in. podłoże histeryczne, neurotyczne, hipnotyczne, czy też ogólnie - wegetatywne. Rozważano także możliwość autosugestii, wizualizacji w nadjaźni, czy też syntonii.
Cóż, dla psychologa owo utożsamienie zdaje się nosić znamiona syntonii, empatii, czyli współbrzmienia emocjonalnego oraz poznawczego, i to w stopniu najwyższym. Z medycznego punktu widzenia trudno znaleźć wystarczające przesłanki, które wyjaśniałyby podłoże tak wstrząsających zmian fizycznych na ciele. A są to rany zdumiewające: na rękach, nogach, boku i głowie, podobne do tych, które nosił Ukrzyżowany. Pojawiają się nagle - często wbrew woli osoby, która je otrzymuje - nigdy się nie goją, nie ulegają infekcjom, nie można ich wyleczyć, krwawią w dniach rozważania Męki Pańskiej, a zanikają dopiero po śmierci stygmatyka. Nie mniejsze zdumienie budzą rozmaite okoliczności, towarzyszące stygmatyzacji - np. u stygmatyka leżącego na wznak krew spływa z ran nóg w kierunku przeciwnym do siły ciążenia, wydobywa się z nich przyjemna woń, podobna do zapachu kwiatów, a na dodatek obficie krwawią, chociaż znajdują się na ciele z dala od wielkich naczyń krwionośnych. Często układ ran jest taki sam, jak na wizerunku Ukrzyżowanego, przed którym ma zwyczaj modlić się osoba stygmatyzowana. Być może właśnie z tego powodu zdarza się, że np. rana boku występuje u jednych stygmatyków z lewej, a u innych z prawej strony.
Geneza pochodzenia stygmatów zdaje się przekraczać horyzonty nauki, jako zjawisko sięgające wyżyn życia mistycznego. Dlatego próby naturalistycznego i racjonalistycznego wyjaśnienia tego fenomenu wydają się skazane na niepowodzenie, bo przecież nie uwzględniają działania prawdziwej przyczyny sprawczej - Boga.
Stygmatyzacja jest darem ofiarowanym człowiekowi, który dzięki głębokiemu przeżywaniu cierpień Zbawiciela, utożsamia się z Nim aż do granic identyfikacji. Gorące nabożeństwo do Męki Pańskiej przeradza się w pragnienie upodobnienia się do Ukrzyżowanego, co czyni mistyka podatnym na wszelkie tchnienia łaski, do współcierpienia ze Zbawicielem. Zdaniem dominikanina ojca Garrigou-Lagrange, stygmaty właściwe występują wyłącznie u ludzi szczególnie miłujących krzyż, a zarazem praktykujących cnoty najbardziej heroicznie. Cierpienia stygmatyka stają się z czasem jego powolnym konaniem...

Trudny los stygmatyka


A nie jest to lekki żywot, tylko pasmo cierpień i to już od najmłodszych lat, jakby proces dojrzewania do naznaczenia stygmatami musiał zacząć się tak wcześnie. Co więcej: stygmatyzacja potęguje często i tak niemałe już cierpienia, bo oprócz bólu fizycznego pojawiają się również udręki psychiczne, związane m.in. z podejrzliwością, nieufnością, brakiem zrozumienia i rozmaitymi przykrościami ze strony otoczenia. Ale obok bolesnych ran fizycznych występuje często również "słodka rana duchowa serca", którą może wywołać tylko Bóg. Pisała o niej m.in. św. Teresa z Avili, że jej skutkiem jest gorące pragnienie Boga i wielkie umiłowanie krzyża.
Stygmatyk wśród ludu wzbudza sensację, za to u władz kościelnych - sceptycyzm i daleko posuniętą ostrożność. Poddawany jest, zazwyczaj, licznym eksperymentom, a doraźne postanowienia, które są dla niego okresem ciężkiej próby, sprawiają wrażenie niezasłużonych szykan. Cóż, chodzi jednak o to, aby nazbyt pochopnie nie orzekać o nadprzyrodzonym pochodzeniu stygmatów. Zwłaszcza, że zdarzały się już przypadki wywoływania ich w sposób sztuczny, nadużycia i fałszerstwa. Magdalena z Kordoby, która u progu XVI w. zyskała w Hiszpanii sławę wielkiej mistyczki, dopiero tuż przed śmiercią wyznała, że symulowała charyzmaty, w tym i stygmatyzację. Natomiast w okresie międzywojennym po Europie podróżował Paweł Diebel, szewc z Waldenbergu - był także w Polsce - zalewając się podczas seansów krwawymi łzami i demonstrując na czole krwawiące ślady po koronie cierniowej. W rzeczywistości był to skutek nakłuwania sobie przez oszusta kącików oczu i głowy.

Ilu ich było?


Liczbę stygmatyków w dziejach Kościoła szacuje się na 350 osób. W XIX wieku francuski lekarz Antoine Imbert-Gourbeyre zebrał dokumentację obejmującą 321 stygmatyków, w tym ponad 40 mężczyzn. Wszyscy oni byli dla ludzi swojej epoki swoistymi "znakami czasu", przypominającymi o cierpieniach Odkupiciela, zarówno tych fizycznych, jak i duchowych.
Stygmatyzacji towarzyszą, najczęściej, także inne charyzmaty: wizje mistyczne - podczas nich stygmatyk nie reaguje na bodźce zewnętrzne - bilokacja (przebywanie jednocześnie w kilku miejscach), lewitacje, jasnowidzenia, dar prorokowania, czy obcowania z duszami zmarłych. Ludzie tak szczególnie naznaczeni przez Boga wyrzekają się siebie i ofiarowują swe cierpienia za grzechy innych, stając się dla świata żywym obrazem Męki Zbawiciela.

30 najsłynniejszych stygmatyków:

o św. Franciszek z Asyżu
o św. Małgorzata Węgierska
o św. Małgorzata z Kortony
o bł. Mechtylda z Hackeborn
o św. Gertruda Wielka
o św. Klara z Montefalco
o bł. Klara z Rimini
o bł. Aniela z Foligno
o św. Katarzyna ze Sieny
o bł. Dorota z Mątowów
o św. Franciszka Rzymska
o św. Katarzyna z Genui
o św. Teresa z Avili
o św. Katarzyna Ricci
o św. Magdalena Pazzi
o św. Jan Boży
o św. Jan od Krzyża
o św. Alfons Rodriquez
o św. Małgorzata Maria Alacoque
o św. Weronika Giuliani
o Anna Katarzyna Emmerich
o św. Gemma Galgani
o Maria Marta Chambon
o Maria Józefa Menendez
o św. Faustyna Kowalska
o Adrienne von Speyr
o Alexandrina Marta da Costa
o Teresa Neumann
o św. Ojciec Pio
o Marta Robin


"Sekretarka Miłosierdzia" - święta Siostra Faustyna

Od czasu, kiedy zaczęła doświadczać mistycznych wizji cierpiącego Jezusa, coraz mocniej wczuwała się w Jego mękę. W "Dzienniczku" zanotowała w zeszycie II- 759: "Kiedy pierwszy raz otrzymałam to cierpienie, było to tak: po ślubach rocznych (czyli po 30 kwietnia 1928 r. - przyp. M.G.), w pewnym dniu, w czasie modlitwy ujrzałam wielką jasność, a z tej jasności wyszły promienie, które mnie ogarnęły i w tym uczułam straszny ból w rękach, nogach i boku i ciernie korony cierniowej (...)." Odczuwała te cierpienia przez kolejne piątki, potem czasowo ustały, a kiedy we wrześniu 1936 r. powróciły, zapisała: "chociaż to jest rzadko, cierpienie to trwa bardzo krótko, jednak jest straszne i bez szczególnej łaski Bożej nie zniosłabym, a na zewnątrz nie mam żadnych znaków tych cierpień (...)." A później, na kolejnych stronach "Dzienniczka", wielokrotnie można znaleźć adnotacje o tych przeżyciach. Najczęściej było to doznanie bólu w miejscach Ran Jezusa, po spotkaniu grzesznika, który korzystał z cierpień zastępczych mistyczki.
Szczególnego cierpienia doświadczyła w Wielki Czwartek 14 kwietnia 1938 r.: "W jednym momencie odczułam i przeżyłam całą mękę Jezusa we własnym sercu, zdziwiłam się, że te katusze nie pozbawiły mnie życia". (zeszyt VI-1663). Nieco później po raz ostatni dała świadectwo swojej stygmatyzacji: "Dziś odczuwałam więcej, niżeli kiedyindziej mękę Pana w ciele swoim. Czułam, że to jest za konającego grzesznika". (zeszyt VI-1724).


"Perła z Lukki" - św. Gemma Galgani

Spośród stygmatyków XX w. do tej pory jedynie ona i św. Ojciec Pio zostali przez Kościół kanonizowani. Urodziła się 1 marca 1878 r. niedaleko Lukki. W swoim krótkim, bo zaledwie 25-letnim życiu, ta urodziwa Włoszka wiele wycierpiała. Stosunkowo szybko straciła rodziców, a na dodatek zachorowała m.in. na gruźlicę i chorobę Potta, ogłuchła i została sparaliżowana. Ubóstwo i zły stan zdrowia uniemożliwiły jej zdobycie wykształcenia, a potem wstąpienie do upragnionego klasztoru ; za to w rozwoju duchowym osiągnęła szczyty. W 1899 r., po wizji mistycznej, otrzymała stygmaty rąk, nóg i serca, które krwawiły od czwartkowego wieczoru do g. 15-tej w piątek. Dwa lata później na jej ciele pojawiły się także stygmaty po koronie cierniowej i biczowaniu. Podczas ekstatycznych modlitw zdarzało się jej lewitować, czyli unosić nad ziemią. Zmarła na gruźlicę płuc i kości w 1903 r., beatyfikowano ją w 1933 r., a kanonizowano w 1940 r.



Stygmatyzowany kapłan - św. Ojciec Pio

Znany i czczony dziś w całym świecie Padre Pio, kapucyn z San Giovanni Rotondo we Włoszech, otrzymał początkowo niewidzialne, a później widzialne stygmaty Ukrzyżowanego. W piątek 20 września 1918 r., kiedy klęczał na chórze przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, ujrzał postać, której ręce, nogi i pierś ociekały krwią. Przeraził się, a później tak to opisał:
"Czułem, że chyba umrę, jeśli Pan nie przyjdzie mi z pomocą, że me serce wyskoczy z piersi. Postać na chwilę cofnęła się, a ja zauważyłem, że moje ręce, nogi i pierś zostały przebite i ociekają krwią. Możecie sobie wyobrazić ból, jaki przeżyłem i odczuwam po dziś dzień. Rana serca wyrzuca nieustannie porcje krwi. Dzieje się to od czwartku wieczorem do soboty. Umieram wprost z bólu i zawstydzenia, lękam się, że umrę na skutek upływu krwi, chyba że Pan wysłucha westchnienia mego biednego serca.(...)"
Błagał Boga o usunięcie tych zewnętrznych znamion, a i później starał się je ukrywać. W swoich notatkach duchowych napisał m.in.:
"Niebieski Ojciec sprawił, że uczestniczę w cierpieniach Jego Jednorodzonego Syna także w sposób fizyczny. Ten ból jest tak przenikliwy i ostry, że naprawdę nie mogę go opisać, ani nawet sobie wyobrazić. Nie wiem, czy brak mi sił, czy też jest to moja wina, gdy znajduję się w takim stanie. Choć nie chcę tego, płaczę jak małe dziecko".


"Konwalia leśna" - Wanda Boniszewska

2 marca 2003 r. zmarła 96-letnia Wanda Boniszewska, zakonnica bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Od 1934 r. nosiła na ciele stygmaty Męki Chrystusa: rany w miejscu gwoździ, lewego i prawego boku, nad lewą piersią, trzynaście ranek dookoła głowy, lewego i prawego ramienia, guzy i sińce od pobicia oraz szramy po biczowaniu na całym ciele, krwawy pot i łzy. Poza bólem w miejscach ran s. Wanda przeżywała kolejno przebieg Męki Chrystusa w bolesnych ekstazach, znosząc rozmaite cierpienia. Stygmaty ukazywały się głównie w czwartki po południu i w piątki, przede wszystkim w Wielkim Poście, a zwłaszcza w Wielkim Tygodniu. Siostra Wanda niezwykle starannie ukrywała je i stoczyła ciężką walkę, prosząc Zbawiciela, aby jej nie udzielał tego daru. Na Jego wyraźne życzenie - a także, m.in. za radą nadzwyczajnego spowiednika arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego - zgodziła się je przyjąć. Zastrzegła sobie jednak zachowanie ścisłej tajemnicy o tym niezwykłym darze aż do chwili jej śmierci.
Ciężko schorowana, m.in. na skutek kilkuletniego uwięzienia w czasach stalinowskich, od najmłodszych lat przyjmowała na siebie również choroby innych osób. Osobny rozdział w jej życiu stanowi walka z szatanem i doznawane od niego udręki, z powodu składania ofiar za kapłanów i wspólnoty zakonne. Przeżywała liczne wizje Chrystusa, Matki Bożej, własnego Anioła Stróża, osób zmarłych, czy dusz czyśćcowych. Po otrzymaniu stygmatów, w pewnych okresach obywała się bez pokarmu. Znała także czasem przebieg wydarzeń, które zachodziły daleko od niej, a także przewidywała przyszłe zdarzenia. Nazywała siebie "konwalią leśną" i obiecywała, że z nieba będzie miała większe możliwości wypraszania ludziom łask, zrzucanych jak płatki konwalii.


"Kwiat z Konnersreuth" - Teresa Neumann

Była najstarszym z dziesięciorga dzieci Neumannów, żyjących w bawarskiej wiosce Konnersreuth. Urodzona 9 kwietnia 1898 r. jako dorastająca pannica marzyła o misjach w Afryce, a jej ideałem była św. Teresa z Lisieux. W 1918 r., pomagając sąsiadom podczas pożaru, zapadła na zdrowiu; kilka miesięcy później straciła wzrok, została sparaliżowana i przestała słyszeć. Od 1923 do 1925 r. przestała przyjmować pokarmy i płyny, żywiąc się jedynie kawałkiem Hostii św. W dniu beatyfikacji św. Teresy odzyskała wzrok, a dwa lata później - w dniu jej kanonizacji - całkowicie powróciła do zdrowia.
Od marca 1926 r., po wizjach mistycznych cierpiącego Zbawiciela, na jej ciele zaczęły pojawiać się kolejno krwawiące stygmaty: przebitego boku, głowy cierniem ukoronowanej, przebitych rąk i stóp, a z jej oczu płynęły krwawe łzy. Odtąd Teresa bardzo ekspresyjnie przeżywała Mękę Pańską w każdy piątek; zdarzało się jej relacjonować - z zadziwiającymi szczegółami archeologicznymi i na dodatek w języku aramejskim! - drogę Chrystusa na Golgotę. Przez wiele lat była poddawana rozmaitym badaniom, które nie wykazały fałszerstwa. Zmarła w 1962 r. w opinii świętości, ale do tej pory nie rozpoczęto procesu beatyfikacyjnego.


"Ogień miłości" - Marta Robin

Ta Francuzka z Chateauneuf-de-Galaure bywa uznawana za jedną z najbardziej niezwykłych stygmatyczek. Pragnęła wstąpić do Karmelu, ale - jako dwudziestokilkuletnia kobieta - została całkowicie sparaliżowana. Od tej pory nie opuszczała swego pokoju, karmiąc się przez pół wieku wyłącznie Eucharystią! Od jesieni 1930 r., kiedy została naznaczona stygmatami, w każdy piątek przeżywała boleści Męki Pańskiej. Potem zewnętrze stygmaty zanikły: pozostały bez ran, ale krwawiły. Przestała również sypiać, cierpiąc od czwartkowego wieczoru do piątkowego popołudnia. Powołała do istnienia kilka wspólnot, z których największy rozgłos zdobyły "Ogniska Miłości". Zmarła w 1981 r.


Raginald Garrigou-Lagrange OP - Trzy okresy życia wewnętrznego

"Wielu spośród świętych o temperamentach bardzo różnych zatapiało się w kontemplacji wlanej cierpień Chrystusa, z gorącą miłością, a jednak nie otrzymali stygmatów; do nich należy zaliczyć Najświętszą Maryję Pannę, św. Jana Ewangelistę, św. Magdalenę, wielu innych świętych przed Franciszkiem z Asyżu - pierwszym stygmatykiem, i wielu innych po nim. Jest to znak, że gorąca miłość złączona z kontemplacją wlaną nie wystarcza do wytworzenia stygmatów. Chrystus Pan udziela ich komu sam chce, kiedy chce i jak chce. Jest to łaska z natury swej nadzwyczajna, która nie jest na normalnej drodze świętości."



Stygmaty - widzialne lub ukryte, trwałe lub okresowo powtarzające się (zwłaszcza w piątek, w Wielkim Tygodniu), boleśnie odczuwane pojawienie się ran Chrystusa na ciele. W teologii zjawisko to ocenia się - w zależności od tego, co w ogóle można powiedzieć o życiu i postępowaniu stygmatyka - bądź jako charyzmat pochodzący od Boga, bądź jako zwykłą autosugestię.(...)
Peter Dinzelbacher - Leksykon mistyki
poprzedni   |   następny wróć
  • U Pana Boga w ławce
  • Katolickie szkolnictwo stanowi prawdziwy fenomen w skali światowej. Pomimo dramatycznego spadku religijności zachodnich Europejczyków, edukacja oparta o wartości ewangeliczne znajduje cały czas ogromne grono odbiorców. Dzieje się tak, ponieważ katolickie szkoły oferują nie tylko wyższy poziom nauczania, ale także pasję i zaangażowanie nauczycieli, a nade wszystko mocny kościec moralny...więcej »
  • W trosce o dobrą spowiedź
  • Środą Popielcową rozpoczynamy czterdziestodniowy Wielki Post. Czas rozważania Męki i Śmierci Pana Jezusa uświadamia nam - bardziej niż kiedykolwiek - własną grzeszność, zwłaszcza że Kościół wzywa nas do pokuty i nawrócenia. Może warto w trwającym Roku Eucharystii uczynić przedmiotem wielkopostnej refleksji sakramentalną spowiedź, która przygotowuje nas do pełnego uczestnictwa...więcej »
  • Wygrać życie
  • 11 lutego Światowym Dniem Chorego To nie do wiary, ale zmiana stylu życia społeczeństw może zmniejszyć nawet o 80 procent liczbę śmiertelnych zawałów serca, szacowaną na kilkanaście milionów rocznie. Gdyby zamknąć wszystkie ośrodki kardiologiczne w Polsce i jednocześnie wszyscy Polacy rzuciliby palenie, mniej osób umierałoby na zawał. Zdrowie społeczeństwa zależy tylko w ok....więcej »
  • W drodze ku mądrości
  • Jakie są nasze wyższe uczelnie? Uczą myślenia i prowadzą ku mądrości? Czy też raczej produkują magistrów i doktorów? Kształcą specjalistów w dziedzinie chemii albo teologii, czy też uczą jedynie przepisów bhp? Prowadzą studentów do lepszego poznania samych siebie i otaczającego ich świata? Tego typu pytania rodzą się coraz częściej zarówno wśród studentów, jak i profesorów....więcej »
  • Maryja Stolica Mądrości
  • Panna natenczas psałterz czytała... - śpiewamy w jednej z najpiękniejszych pieśni adwentowych "Po upadku człowieka grzesznego". Pochodzi ona z XVI wieku. Jest śpiewanym echem wielu wcześniejszych wyobrażeń Zwiastowania Pańskiego. W ołtarzu Wita Stwosza w kościele Mariackim w Krakowie, w asyskiej Porcjunkuli, w rzeźbach Donatella znajdujących się we florenckiej Santa Croce czy też na...więcej »
  • Rewolucja lubi się powtarzać
  • Panuje powszechne przekonanie, że pomarańczowa rewolucja na Ukrainie stanowi spóźnione echo wydarzeń, do jakich doszło w 1989 roku podczas Jesieni Ludów w Europie Środkowo-Wschodniej. Rzeczywiście - patrząc na zbiorowe uniesienie Ukraińców i ich desperacką chęć zmian, mimowolnie przypominają się wydarzenia sprzed piętnastu lat. Dziś większość historyków nie ma wątpliwości,...więcej »
  • Jak to było z "Przewodnikiem"
  • Upływa sto dziesięć lat od chwili powstania "Przewodnika Katolickiego", którego pierwszy numer ukazał się pod datą 17 stycznia 1895 roku. To najstarszy, nadal wydawany tygodnik katolicki, na bazie którego dwa lata później utworzono Drukarnię i Księgarnię Św. Wojciecha. Inicjatorem powołania "Przewodnika" był arcybiskup Florian Stablewski, którego zamierzeniem było wydawanie popularnego...więcej »
  • Eucharystia - tajemnicą światła
  • Kult Eucharystii stanowi centrum naszego życia duchowego. Najświętszy Sakrament jest bowiem wtajemniczeniem w misterium paschalne Chrystusa, a także źródłem i szczytem chrześcijańskiego życia. Żywiąc głęboką cześć do Ciała i Krwi Zbawiciela, każdy katolik stara się więc często przyjmować Komunię świętą, ponieważ wie, że jest ona dla duszy tym, czym chleb dla ciała. Od...więcej »
  • Nauka i wiara
  • Naukowcy stwierdzili, że przytarczyce - jedne z naszych gruczołów dokrewnych - powstały podczas ewolucji ze skrzeli ryb. Pierolapithecus catalaunicus, małpa żyjąca 13 mln lat temu, jest ostatnim wspólnym przodkiem dużych małp człekokształtnych i ludzi. To tylko dwa głośne doniesienia prasowe z ostatniego miesiąca, które zdają się zaprzeczać biblijnym przekazom o stworzeniu człowieka....więcej »
  • Cicho! Mamo, nie przeszkadzaj!
  • - "Mamo, dlaczego on…" - "Nie wiem. Nie mam czasu!" Dziecko albo już nam… "emigruje", zasłuchane, zapatrzone w ekran telewizyjny, kinowy, staje się nieobecne - albo zaczyna pytać, prosi o pomoc. A jeśli nie, czy nie trzeba go sprowokować do zastanowienia? Jakaż cenna okazja, by mu tłumaczyć świat, zachowania ludzi - po prostu wychowywać, usamodzielniać, bo jeszcze pyta - niedługo...więcej »
right
left
Papież Franciszek w Ziemi Świętej