Adres strony:  http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/temat_tygodnia/patrioci_i_szalency.html
Przewodnik Katolicki 31/2003 » Temat tygodnia »

Patrioci i szaleńcy

autor: Piotr Krysa
O godzinie 17.00 pierwszego sierpnia 1944 roku w Warszawie około 23 tysięcy żołnierzy AK ruszyło w heroiczny bój o wolną Polskę. Atakując niemieckie urzędy, znaleźli się pomiędzy nacierającą zza Wisły Armią Czerwoną i zmierzającymi na front niemieckimi odwodami po ich stronie rzeki. Z dzisiejszej strategicznej perspektywy pomiędzy dwoma potężnymi wrogami nie mieli żadnych szans. W sumie w stolicy Armia Krajowa dysponowała około 50 tysiącami żołnierzy, ale tylko 10 procent z nich było uzbrojonych i to głównie w broń krótką. Już podczas tego pierwszego ataku niektóre oddziały poniosły straty nawet do 90 procent.


Niemcy dysponowali w Warszawie 20-tysięcznym garnizonem złożonym z żołnierzy i policjantów, ale do tłumienia powstania użyli w sumie około 50 tysięcy ludzi.
Hitler rozkazał, aby miasto zetrzeć z powierzchni Ziemi, co skrupulatnie realizowano, masowo mordując ludność cywilną i wysadzając budynek po budynku.
Pomoc z drugiej strony Wisły nie nadchodziła. Przeprawione przez rzekę pięć batalionów I Armii Wojska Polskiego pozbawionych wsparcia artyleryjskiego zapłaciło za to prawie trzema tysiącami ofiar.
Powoli stawało się jasne, że Stalin urządził sobie w Warszawie drugi Katyń, ale po ponad dwóch miesiącach walki znalazły się powstańcze oddziały, które nie chciały podporządkować się rozkazowi kapitulacji.
Kto to dzisiaj zrozumie? Pewnie nikt, kto nie widział biało-czerwonych barw znaczących te enklawy wolnej Polski, gdzie mimo świstu kul i wybuchów pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych panowała euforia wolności.
Straty powstańców sięgnęły 18 tys. zabitych i zaginionych, 25 tys. rannych, do niewoli dostało się kolejnych 15 tys. Straty ludności cywilnej, głównie pomordowanej, sięgnęły 180 tysięcy. Zginęło 10 tys. Niemców, kolejne 6 tys. uznano za zaginionych. Miasto trzeba było praktycznie budować od nowa.
O roli powstań w kształtowaniu naszej historii wiemy od dawna. O tym, że kształtowały one naszą świadomość narodową i dawały do zrozumienia Europie, że bez Polski istnieć nie będzie, też nikt już nie dyskutuje. O tym, czy była to droga jedyna, dyskutuje się stale - najbardziej gorąco wobec tak jeszcze historycznie nieodległego powstania warszawskiego. Po raz kolejny ginęła elita narodu i Stalin dobrze o tym wiedział. Odchodzili prawdziwi patrioci, przedkładający interes publiczny nad swój własny. Czy można ich było uratować, czy w ogóle oni sami by na to pozwolili? Nawet dzisiaj wielu historyków szczerze w to wątpi.
Jednak krytyków nie brakuje, a sądy o bezsensownej walce kolejnych powstańców można usłyszeć w niejednym polskim domu. Są i tacy, którzy twierdzą, że jedyną polityczną korzyścią z powstania warszawskiego było to, że Sowieci nie weszli do Polski ani w roku 1956, ani 1981, bo wśród wojskowych cicho mówiło się, że to naród wariatów i szaleńców...
Filmowy obraz powstania warszawskiego - "Kanał" Andrzeja Wajdy swego czasu w Cannes robił furorę, dopóki do tamtej publiczności nie dotarło, że to nie tylko filmowa metafora. Taka prawda była zbyt przerażająca i zamiast głośnego sukcesu, nagród, pozostał jedynie cichy szok...

Powstanie kościuszkowskie trwało od 23 marca do 16 listopada 1794 roku. Wybuchło przeciwko Rosji, a w końcowej fazie także przeciwko Prusom. Objęło swoim zasięgiem niemal wszystkie dzielnice ówczesnego państwa polskiego. Powstanie wybuchło na skutek II rozbioru Polski i groźby kolejnego podziału pod rządami targowiczan, a faktycznie Rosji. Nie tylko we współczesnej ocenie, powstanie od samego początku miało niewielkie szanse powodzenia. Nie powiodły się próby uzyskania pomocy ze strony rewolucyjnej Francji, także żadne z państw europejskich nie chciało wystąpić przeciwko Rosji. Praktycznie jedynie pod Racławicami wojska polskie miały liczebną przewagę (4 tys. żołnierzy i 2 tys. kosynierów pokonały 3 tysiące żołnierzy generała Tarasowa), potem proporcje te były z reguły odwrotne. Armia rosyjska była znacznie lepiej uzbrojona i dowodzona przez bardziej doświadczonych dowódców. Słabość gospodarcza okrojonego państwa polskiego nie pozwoliła na wystawienie i uzbrojenie lepszej armii. Poruszenie sprawy chłopskiej, nie bez silnych sprzeciwów szlachty (uniwersał połaniecki), przeprowadzenie reformy wojskowej i skarbowej pozwoliło i tak zwiększyć armię do 55 tysięcy. Włączenie się Prus do tłumienia powstania przekreśliło jednak ostatecznie i tak niewielkie szanse na zwycięstwo.
W schyłkowej fazie powstania generał Suworow, szturmując Warszawę, dokonał rzezi ludności na Pradze, co było chyba ostatecznym powodem decyzji o rozwiązaniu oddziałów powstańczych.

Powstanie listopadowe trwało od 29 listopada 1830 roku do października 1831 roku i objęło swoim zasięgiem Królestwo Polskie, Litwę, część Ukrainy i Białorusi. Sprowokowało je łamanie Konstytucji Królestwa z 1815 roku, represje wobec tajnych związków i organizacji, ale także liczne powstania w krajach europejskich. Mimo że sytuacja międzynarodowa wydawała się być w miarę korzystna, to żadne z państw zachodnich nie udzieliło powstańcom pomocy wojskowej, co sprowadziło nań w efekcie klęskę. Mimo to, Polacy przez 10 miesięcy stawiali czoła największej potędze militarnej ówczesnej Europy (w celu stłumienia powstania car wysłał do Polski 115-tysieczną armię pod dowództwem Iwana Dybicza). Była to zasługa doskonale wyszkolonej i uzbrojonej armii, a także neutralności Austrii, która pozwalała Polakom prowadzić handel i nabywać broń. Polscy żołnierze w czasie powstania zwyciężyli w kilku bitwach, stając z reguły wobec dużo liczebniejszego przeciwnika (w zwycięskiej bitwie pod Grochowem stosunek sił wynosił 40 tys. do 60 tys. na korzyść Rosjan). Jednak pasywna postawa władz centralnych i błędy w dowodzeniu w przegranej bitwie pod Ostrołęką odebrały dowódcom powstania wiarę w zwycięstwo, a Warszawę zdobyto przy biernej postawie polskiego naczelnego dowództwa. W momencie upadku stolicy na terenie całego państwa siły polskie wynosiły jeszcze około 60 tys. żołnierzy. Powstanie, choć miało największą szansę na powodzenie, w efekcie uratowało jedynie powstanie Belgów przeciwko Holendrom od planowanej interwencji rosyjskiej.

Powstanie styczniowe trwało od 22 stycznia 1863 roku do wiosny 1864 roku. Wybuchło przeciwko Rosji i objęło swoim zasięgiem Królestwo Polskie, Litwę, Białoruś i w mniejszym stopniu Ukrainę. W nocy z 22 na 23 stycznia przeciwko stutysięcznej armii carskiej stacjonującej w Polsce wystąpiło 6 tysięcy powstańców. W całym okresie powstania przez powstańcze szeregi przewinęło się blisko 200 tysięcy ochotników, stoczono około 1200 potyczek. Oddziały polskie nie miały w otwartym polu żadnych szans z doskonale wyszkoloną i wyposażoną armią rosyjską, więc walki miały charakter partyzancki. Zginęło około 30 tysięcy powstańców, około 38 tysięcy zostało zesłanych na Sybir. Rosjanie, nie mogąc zlikwidować polskiej partyzantki, zdecydowali się na drogę terroru i zasad odpowiedzialności zbiorowej. Mnożyły się publiczne egzekucje, kontrybucje i zsyłki na Sybir. Ze szczególnego okrucieństwa zasłynął nowo powołany gubernator Litwy Murawjow, zwany Wieszatielem. Było to najdłuższe z polskich powstań narodowych.

Powstanie wielkopolskie wybuchło 27 grudnia 1918 roku w Poznaniu jako reakcja na demonstracje niemieckie przeciwko przyjazdowi Ignacego Paderewskiego. Zakończyło się 16 lutego 1919 roku na skutek rozejmu miedzy Niemcami a państwami Ententy. Celem powstania było uwolnienie Wielkopolski i Pomorza spod władzy niemieckiej. Do 15 stycznia 1919 roku wojska powstańcze wyzwoliły prawie całą Wielkopolskę, tocząc ciężkie walki m.in. pod Rawiczem i Lesznem. Powodzenie powstania wniosło w granicę II Rzeczypospolitej cały wysoko rozwinięty i silny gospodarczo region, który stał się jednym z filarów odbudowy odrodzonego państwa polskiego. Wielkopolanie wystawili także ponad 75-tysieczną, jednolicie umundurowaną, wyszkoloną i wyposażoną armię, która natychmiast przystąpiła do obrony granic państwa polskiego.
Powstańcy wielkopolscy uczestniczyli także w powstaniach śląskich i przeprowadzaniu plebiscytów na Śląsku i Pomorzu. Powstania śląskie były wspierane z Wielkopolski licznymi transportami broni, amunicji, lekami, odzieżą i żywnością. Trzecie powstanie śląskie zakończyło się sukcesem.

Zwycięzców się nie ceni

Stefan Barłóg
Prezes Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/19


W historii naszego państwa mamy aż trzy powstania, które zakończyły się powodzeniem - trzecie śląskie i dwa w Wielkopolsce. Pierwsze w latach 1806-1808, kiedy to Wielkopolanie przegnali Prusaków, ale zaraz potem weszła cała armia napoleońska i mało kto o tym pamięta.
Powstanie wielkopolskie 1918-1819 jest już oczywiście bardziej znane, ale poza Wielkopolską rzadko się o nim mówi, a już na pewno daleko mu sławą do innych naszych zrywów narodowowyzwoleńczych. Powstańcy roku 1918 najpierw musieli zdobywać bądź wyzwalać Wielkopolskę, a później musieli jej bronić.
Musimy pamiętać także o tym, że roli powstańców wielkopolskich nie możemy ograniczać jedynie do Wielkopolski. Powstańcy wielkopolscy aż trzykrotnie brali udział w walkach pod Lwowem i jako dobrze zorganizowane oddziały walczyli również w wojnie polsko-bolszewickiej.
Prawdą jest, że roli powstania wielkopolskiego nie doceniano, a nawet ją umniejszano i to zarówno przed II wojną światową, jak i po niej. W dużej mierze ciążyła na tym polityka, gdzie ścierały się różne racje i podział zasług za odzyskanie niepodległości grał tu pewną rolę.
Proszę sobie wyobrazić, że na przykład dowódca, drugi po Taczaku, generał Dowbór-Muśnicki nie otrzymał żadnego polskiego odznaczenia ani za powstanie wielkopolskie, ani za utworzenie w Rosji I Korpusu Polskiego. Powstańcy wielkopolscy zdobywali oczywiście odznaczenia, ale za walkę w wojnie polsko-bolszewickiej. Przed wojną ani długo po wojnie nie udało się w Poznaniu wystawić pomnika powstańcom, ani urządzić Domu Weterana, chociaż takie udokumentowane próby jak najbardziej miały miejsce. Paradoksem jest to, że na samych krańcach działalności powstańców, bo w Bydgoszczy udało się przed wojną wznieść Grób Nieznanego Powstańca Wielkopolskiego.
Trzeba też zauważyć, że powstanie wielkopolskie nie miało zbyt wielu piewców. Legioniści Piłsudskiego czy nawet żołnierze Halera doczekali się takich apologetów jak choćby Żeromski, a to przecież literatura w znacznym stopniu kształtowała od wieków naszą zbiorową świadomość.
Może także sami powstańcy byli zbyt skromni i nie potrafili się dostatecznie wypromować. Chociaż nadal powstanie wielkopolskie uchodzi niemal za marginalne, to powoli coś się w tej materii zmienia. Imię "Powstańców Wielkopolskich" nosi na terenie naszego kraju już 80 szkół, nie tylko z terenu Wielkopolski. Wiedzę o tym udanym, doskonale zorganizowanym powstaniu krzewić naprawdę warto, bo wcale nie wiadomo, czy w innym wypadku tak łatwo przekonalibyśmy Europę, że to są polskie ziemie, a po roku 1945 być może już żadnej dyskusji na ten temat by nie było, a to przecież kolebka polskiej państwowości.
poprzedni   |   następny wróć