dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 10/2007 » Temat numeru »

Panie, Boże mój, jam jest osioł Twój!

autor: Michał Bondyra
Z ojcem Henrykiem Kałużą z Nysy, werbistą, o niezwykłym czasie rekolekcji rozmawia Michał Bondyra


Rekolekcje głosi już Ojciec od przeszło trzydziestu lat. Czy pomimo upływu czasu pamięta jeszcze Ojciec te pierwsze, od których wszystko się zaczęło?
- To było jeszcze przed święceniami kapłańskimi, kiedy ówczesny ojciec prowincjał Szymański zwrócił się do mnie z prośbą: „Heniu, przygotuj sobie rekolekcje dla młodzieży, bo w czasie wakacji siostry elżbietanki w Nysie będą potrzebowały rekolekcjonisty". No cóż, słowo się rzekło, nie ma odwrotu. Przygotowywałem się, ale wydawało mi się, że to jeszcze nie jest to, co młodym ludziom należałoby powiedzieć. Z wielką niepewnością podszedłem do tych świętych dni. Przychodzę, a tu masa dziewcząt! Widząc je ściśnięte w kaplicy, przeraziłem się. Co ja im powiem? Wtedy spojrzałem na duży krzyż, który wisiał w korytarzu, tak jakby zaraz chciał spaść na przechodzących. Zrozumiałem! To On ma powiedzieć te rekolekcje i to do Niego przyszły te radosne dziewczyny. A moje własne „ja”? Czym jest w obliczu Jego „Ty”? Pomodliłem się tylko: Panie, spraw, abym Ci tu niczego nie popsuł. Tamta modlitwa do dziś tłucze się po moim sercu...

I przez te wszystkie lata udało się niczego nie popsuć, co więcej, pewnie i wiele naprawić. Do czego potrzebny jest zatem ten niezwykły czas?
- Myślę, że potrzebne są chwile, w których nieco przyhamujemy. Codziennie biegniemy, jakbyśmy chcieli dogonić albo nasze „wczoraj”, albo nasze „jutro”. Problem w tym, że ucieka nam nasze „dziś”. To właśnie wtedy najbardziej ucieka nam życie. Wiemy o tym, ale wciąż nam się wydaje, że wreszcie złapiemy swój własny cień. To nic, że się to innym nie udało i że jest to pogoń za wiatrem, bo może uda się właśnie mnie... W tym „wyścigu szczurów” uda się nam na pewno... zagubić siebie, swoją twarz, sumienie, zasady, także Boga. Dziś o to szalenie łatwo. Dlatego może właśnie są rekolekcje.

A co w takim razie jest ich istotą?
- By przynajmniej raz w roku lub choćby raz na jakiś czas pozwolić wypowiedzieć się Bogu, ale tak do końca. Najczęściej bowiem, kiedy On już w nas zaczyna mówić, my szybko kończymy za Niego. A Jemu nie można przerywać, tylko trzeba Go słuchać. Do tego potrzeba pewnie trochę czasu, zamilknięcia, wyłączenia wewnętrznych „zagłuszaczy”, modlitwy, no i tego, co najważniejsze - szczerej spowiedzi. To nieraz jest trudna „sauna”, niezbędna jednak do zdrowego egzystowania duszy. Bez niej staniemy się nieludzko nieznośni dla innych, a przede wszystkim dla siebie samych.

Myślę, że najważniejszym celem rekolekcji jest powrót. A my mamy tak wiele „punktów”, do których musimy wrócić: Bóg, człowiek, sumienie, prawda, uczciwość, miłość i sto pięćdziesiąt innych rzeczy. Każdy ma jednak swój ranking najważniejszych „punktów powrotów”.

Mówi Ojciec o „punktach powrotów”, które dla każdego są inne. A co jeszcze współczesny człowiek może wynieść z wielkopostnej nauki rekolekcyjnej?
- Przede wszystkim świadomość tego, co sam Bóg w swoim Synu chciałby powiedzieć drugim. Jak się tego dowiedzieć? Pewnie nie ma innej drogi oraz innego sposobu, jak „modlitwa do kwadratu modlitwą innych podparta”. A człowiek? Myślę, że jest wciąż taki sam: i wielki, i mały; i święty, i grzeszny; taki i „do”, i „od” Boga. Błąkający się między skrajnościami, od burty do burty. Poraniony, często wściekły na siebie i zapłakany z powodu innych. Samotny w tłumie innych samotnych. Cierpiący na tysiące schorzeń – w tym głównie na „epidemię braku czasu”. Człowiek to przypadek nadający się do leczenia, więcej, do gwałtownego leczenia!

Wtedy spojrzałem na duży krzyż, który wisiał w korytarzu, tak jakby zaraz chciał spaść na przechodzących. Zrozumiałem. To On ma powiedzieć te rekolekcje. Pomodliłem się więc tylko: Panie, spraw, abym Ci tu niczego nie popsuł.


Co takim ludziom powiedzieć?
- Pewnie jedno: Człowieku, popatrz – Chrystus idzie twoją drogą. Jest bardzo blisko ciebie. Pewnie bliżej, niż myślisz. Nie bój się, On ci niczego nie zabierze. Syn Boży i Syn Człowieczy jednocześnie - nie cieszy cię to? Spójrz, nie miał łatwego życia, ale się nie cofnął. Jego celem było wybawić cię z ciebie samego. Być w niewoli siebie, być uzależnionym od siebie, być ograniczonym sobą - smutne, wprost pożałowania godne. Nie wierz więc w siebie, bo za chwilę będziesz musiał uwierzyć we wszystkie swoje klęski i grzechy, a to już początek piekła. Tymczasem tuż obok ciebie idzie Ten, który z przekleństwa krzyża uczynił rusztowanie miłości. Zatrzymaj się, spójrz Mu w twarz, pozwól, aby On cię wyzwolił!

Wracając jednak do samych rekolekcji wielkopostnych. W czym przejawia się ich duchowa niezwykłość?
- Rekolekcje to Tajemnica Zbawienia. To się nie zmienia. Kalwaria Chrystusa trwa i Kalwaria zbawia. On nią jest wśród nas, Jedyny żyjący pośród umarłych. Można godzinami patrzeć na krzyż, można tygodniami chodzić po Jerozolimie, podziwiając jej wspaniałości tylko po to, by móc komuś powiedzieć: „byłem”, a jednocześnie nie czuć nic wewnątrz. Można też usiąść pod drzewem, które uschło, jak moja dusza, i nagle coś się obudzi, rozpłacze, otworzy oczy i powie: Tak dalej być nie może! Wracam, Jezu, do Ciebie, „bo mi bez Ciebie pustynią świat” - jak mówi jedna ze śląskich pieśni. Duchowość rekolekcji to Jezusowa obecność i moja grzeszność, Jego moc i moja słabość, Jego prawda i moje pokrętne wymigiwania się. To Jego wolność i moje zniewolenia, Jego bliskość i moje oddalenia, a między tym wszystkim Jego miłość - uparta, konsekwentna, niezmiernie miłosierna. Jeśli to nas nie przekonuje do rekolekcji, czyli drogi z Panem, to cóż innego?

Jemu nie można przerywać, tylko trzeba Go słuchać. Do tego potrzeba czasu, zamilknięcia, wyłączenia wewnętrznych „zagłuszaczy”, modlitwy i co najważniejsze - szczerej spowiedzi. To nieraz jest trudna „sauna”, niezbędna jednak do zdrowego egzystowania duszy.


O rekolekcjach mówi Ojciec z pasją człowieka głęboko przeżywającego każde z nich jak coś jedynego, niepowtarzalnego. Czym zatem jest ten niezwykły czas dla Ojca, czyli osoby, która głosi je innym?
- Zanim rekolekcje będą dla innych, najpierw muszą być moje. Nie jestem lepszy - przeciwnie, często mówię Jezusowi razem ze św. Piotrem: „Wyjdź ode mnie Panie, bom jest człowiek grzeszny”. Doświadczam tego na każdym kroku. Za psalmistą muszę powiedzieć: „mój grzech waruje u moich stóp”. Kiedy czyszczę rano dolne i górne uzębienie, to czasem mówię Jezusowi: „Panie, Boże mój, jam jest osioł Twój!", a do siebie: „Heniuś, łobuz jesteś, więc się bierz za siebie i nawracaj się, bo wcale nie jest rzeczą pewną, że wieczorem weźmiesz tę samą szczoteczkę do ręki”.

Cóż to znaczy się nawrócić? Myślałem już nad tym wiele razy i tak jakoś mi wyszło, że nawrócić się to stanąć bliżej, choć trochę bliżej i Boga, i człowieka. Stanąć tak, by człowiekowi nigdy nie przysłonić Bożego słońca. O to też się często modlę, bo też i łatwo o takie „dziwactwo” w życiu. Takie samozbawienie, próbę zastąpienia sobą Boga. Takie rekolekcje byłyby najsmutniejsze z możliwych, a przecież to właśnie ten czas miał być pełnym koszem radości, słowa pociechy, łaski. Dla mnie każde rekolekcje, i te głoszone, i te słuchane, to doświadczenie Boga i doświadczenie całego człowieka. A czyż może być coś piękniejszego?

Modlitwa ojca Henryka

Boże, coś bliski a niewidzialny,
otwarty a nie wchłaniający,
obecny a nie odczuwalny,
kochający...
Pomóż wrócić
pozwól zobaczyć na nowo Twoją twarz
w twarzach ludzi,
nie pozwól drapać chmur nosem
czy zadartą głową,
spraw - niech się w nas znowu serce obudzi!
Amen.
poprzedni   |   następny wróć
  • Seks po Bożemu
  • „To nie po katolicku nie czerpać przyjemności z seksu i nie mieć na niego ochoty”. I kto to mówi? Włoscy kardynałowie i biskupi. Czy to jakiś przewrót obyczajowy? Wcale nie, to jedynie pokazuje, jak niewiele wiemy o poglądach Kościoła na temat seksu małżeńskiego.    „Ciekawe, skąd się biorą dzieci w wielodzietnych rodzinach katolickich....więcej »
  • Katolicka Kamasutra?
  • Z o. Ksawerym Knotzem, kapucynem, duszpasterzem małżeństw, autorem książki „Akt małżeński. Szansa spotkania z Bogiem i współmałżonkiem”, rozmawia Natalia Budzyńska      Paweł VI w encyklice „Humanae vitae" określił, że seks małżeński jest w moralności katolickiej nierozdzielnie złączony z aktem prokreacji. Czy należy przez...więcej »
  • Wszyscy jesteśmy Judaszami?
  • Najczęstsze zdrady, o jakich się mówi to zdrada małżeńska i zdrada stanu, czyli ojczyzny. Zbyt często jednak lekceważymy i „odpuszczamy” sami sobie nasze małe, codzienne zdrady, które bywają równie niebezpieczne, jak te wielkie i spektakularne.    Praojcem i archetypem zdrady jest Judasz Iskariota. Pojawia się na kartach wszystkich czterech Ewangelii....więcej »
  • Posługi liturgiczne dla każdego?
  • Chrześcijanin ma być człowiekiem gotowym do posługiwania innym, nawet gdyby świat drwił sobie z takiej postawy. Na czym więc polega posługiwanie? Na bezinteresownym oddaniu się wielkiej sprawie, szlachetnej idei.    Czynimy to na wzór Pana Jezusa, “cierpiącego Sługi  Jahwe”, który przyszedł na świat nie po to, aby Mu służono, lecz by samemu...więcej »
  • Sydney czeka
  • Można zadać pytania, czy w świecie, w którym cuda nauki święcą triumfy, czy ktokolwiek powinien jeszcze wierzyć w Boga? W świecie, gdzie bycie prawym wydaje się być postawą nieatrakcyjną, czy ktokolwiek powinien słuchać nauki Kościoła? Te pytania będą „unosiły się” nad sześciodniowym festiwalem znanym jako Światowe Dni Młodzieży, który swym rozmachem...więcej »
  • WYJDZIEMY Z GRUPY!
  • Z Wojciechem Łobodzińskim, popularnym „Łobo”, o eliminacjach, mistrzostwach Europy i trenerze Beenhakkerze rozmawia Michał Bondyra. Mijający sezon przyniósł Ci nie tylko mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków, ale i awans z reprezentacją do finałów piłkarskich mistrzostw Europy. Który z tych sukcesów jest dla Ciebie cenniejszy? – Mój...więcej »
  • Dzieci dzieciom i światu
  • Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci istnieje w 110 krajach świata i od 165 lat wspiera rówieśników z krajów misyjnych codzienną modlitwą, ofiarą oraz wyrzeczeniami. Nie spoczywa na laurach, tylko dalej rozwija się dynamicznie zarówno w Europie, jak i w Ameryce Południowej, a także w Afryce i Azji. Wszystkiemu winien biskup z Francji Okazuje się, że czasem pewne...więcej »
  • Niewidoczna, niezapłacona i niedoceniona
  • Mam to szczęście, że po pierwsze, pochodzę z rodziny wielodzietnej, a po drugie, moja mama pracowała w domu. Była zawsze wtedy, kiedy jej potrzebowałam. Dzięki temu nie zaznałam smaku żłobka, przedszkola czy szkolnych świetlic ani traumy bycia dzieckiem z „kluczem na szyi”. Być może wówczas kobietom łatwiej było dokonywać wyboru między pracą domową a zawodową,...więcej »
  • Wielkie podzielenie
  • Podobno w Chinach jest dziś więcej chrześcijan niż członków partii komunistycznej. I co wynika z tego stwierdzenia? Dokładnie nic: ci pierwsi nadal są obywatelami drugiej kategorii, a ci drudzy panami ich życia i śmierci. Przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami olimpiady w Pekinie, wiele mówi się również o łamaniu praw człowieka przez chiński reżim komunistyczny....więcej »
  • Mam też i inne owce, które muszę przyprowadzić...
  • 1 maja w diecezji Nanchong, w prowincji Syczuan w południowych Chinach, to - jak co roku - dla wszystkich katolików wielkie święto. Dzień ten poświęcony jest Matce Bożej. Przygotowania do uroczystości trwają od kilku dni. Wierni gorliwie przystrajają trasę procesji i plac, na którym odbędzie się Msza św. W tym roku święto maryjne poprzedziło niezwykle nabożeństwo....więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego