dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 33/2006 » Świat »

Sojusz dwóch Wiktorów

autor: Maria Przełomiec
Z Ukrainy nadeszły ostatnio dwie wiadomości. Jedna dobra, druga gorsza. Dobra to ta, że po czterech miesiącach kłótni i parlamentarnych awantur Ukraińcy mają wreszcie rząd. Gorsza, że na czele tego gabinetu stanął Wiktor Janukowycz – polityk ze wschodniej Ukrainy, w młodości sądzony za chuligańskie wybryki.

Dwa lata temu Janukowycz był rywalem Juszczenki w wyborach prezydenckich; to Janukowycza bezwarunkowo wsparła Rosja i to on przegrał sromotnie z pomarańczową rewolucją.

Późniejsze spory w pomarańczowym obozie, rosnąca niechęć pomiędzy prezydentem Juszczenką a piękną „żelazną damą” ukraińskiej rewolucji Julią Tymoszenko spowodowały, iż marcowe wybory parlamentarne wygrała Janukowyczowska Partia Regionów. Wygrała pod hasłami zrównania statusu języka rosyjskiego z ukraińskim, ściślejszych związków z Moskwą. Zwycięstwo było jednak zbyt słabe, by samodzielnie stworzyć rząd. Dopiero gdy po ciągnących się w nieskończoność negocjacjach okazało się, że pomarańczowe ugrupowania, czyli BJUT Julii Tymoszenko, proprezydencka Nasza Ukraina oraz socjaliści, nie są w stanie się dogadać, Partia Regionów wróciła do gry. Ostatecznie pod auspicjami dwóch Wiktorów, dotychczasowych przeciwników, czyli Juszczenki oraz Janukowycza, powstał rząd składający się z przedstawicieli wschodnioukraińskiej Partii Regionów i prozachodniej Naszej Ukrainy.

Czynnik rosyjski
Moskwa, która od początku pilnie przyglądała się ukraińskiemu kryzysowi, oficjalnie nie ukrywa satysfakcji. Znany politolog, doradca prezydenta Putina, Gleb Pawłowski, oznajmił, iż powrót Janukowycza jest klęską pomarańczowej rewolucji i fiaskiem prób rozszerzenia na Wschód euroatlantyckich instytucji. W podobnym duchu wypowiadają się media białoruskie. Jak napisał największy tamtejszy dziennik „Sowietsskaja Biełarussja”, ostatnie wydarzenia na Ukrainie „to nokaut dla Kwaśniewskiego i ambasadora Stanów Zjednoczonych, którzy konstruowali pomarańczowy Majdan i przekonywali świat, że dzięki nim zwycięży sprawiedliwość”.

Bardziej umiarkowana w komentarzach jest prasa rosyjska. Nic dziwnego, mianowanie Janukowycza premierem wcale nie musi oznaczać zmiany prozachodnich dążeń Ukrainy. Poprzedzające nominację negocjacje zaowocowały bowiem tzw. Uniwersałem Zgody Narodowej. Zapisano w nim m.in. niezmienność ukraińskich dążeń do Unii Europejskiej i gwarancje jak najszybszego dostosowania ukraińskiego prawodawstwa do norm Światowej Organizacji Handlu, do której Ukraina ma nadzieję wstąpić jeszcze w tym roku.

Gorzej wygląda sprawa z NATO. Uniwersał deklaruje co prawda dalszą współpracę z Sojuszem, zaznacza jednak wyraźnie, że o członkostwie w Pakcie zadecydować ma ogólnoukraińskie referendum. Tymczasem obecnie do NATO chce tylko 12 procent Ukraińców. W tej sytuacji bardzo wiele będzie zależało od polityki nowego rządu, a ściślej od tego, na ile zechce on propagować NATO, tłumacząc współobywatelom, jak niewiele wspólnego z rzeczywistością ma wyniesiony z czasów radzieckich czarny obraz imperialistycznego smoka czyhającego na niewinne socjalistyczne państwa. Może to być niełatwe, zważywszy, że w Partii Regionów działa kilku prominentnych działaczy, pozostających pod wyraźnym wpływem Moskwy.

Czynnik ukraiński
„Wszyscy musimy razem pracować, inaczej przegramy naszą historyczną szansę” – oznajmił podczas ukraińskich negocjacji prezydent Juszczenko. W ostatnich miesiącach Ukraińcy zgodną współpracą specjalnie się nie popisali. Przy czym sporo winy leży po stronie prezydenta. To niechęć Juszczenki do mianowania Julii Tymoszenko premierem przeciągała w nieskończoność „pomarańczowe” negocjacje. To strach przed podejmowaniem radykalnych decyzji powodował, że w ostatnich tygodniach Juszczenko nie mógł się zdobyć ani na rozwiązanie parlamentu, ani na zaakceptowanie Janukowycza. Oczywiście winę ponoszą także Tymoszenko i dosyć obraźliwie zachowujący się Janukowycz, niemniej piłka była na prezydenckim polu.

Juszczenko zapewnia w tej chwili, iż jego osoba jest gwarancją utrzymania prozachodniego kursu kraju. Rzeczywiście, prezydent dopilnował odpowiednich zapisów w Uniwersale, utrzymał także na dotychczasowych stanowiskach prozachodnich polityków – ministra spraw zagranicznych Borysa Tarasiuka oraz szefa resortu obrony Anatolija Hrycenkę. Tyle że wprowadzona w tym roku reforma polityczna znacznie ogranicza prezydenckie uprawnienia. Czy Wiktor Juszczenko potrafi twardo forsować swoje stanowisko? Dotychczasowe doświadczenia nie napawają optymizmem.

Zawarty kompromis ma natomiast jedną niewątpliwą zaletę – może połączyć podzieloną na prozachodni Zachód i prorosyjski Wschód Ukrainę. Połączyć tym łatwiej, że jak podkreśla większość obserwatorów, stanowiący podstawę Partii Regionów biznesmeni swoje interesy chcą prowadzić na Zachodzie, Rosjan traktując raczej jak konkurentów niż partnerów. Z drugiej strony, jeżeli ci sami biznesmeni będą utrudniali zachodnie inwestycje u siebie w kraju (miało to miejsce za pierwszego premierowania Janukowycza), Ukraina będzie skazana na Rosję.

Czynnik europejski
Bruksela nigdy nie była specjalnym entuzjastą członkostwa Ukrainy w Zjednoczonej Europie. O ile NATO oferowało ścisłą współpracę i przewidywalną perspektywę wejścia w skład Sojuszu, o tyle unijni urzędnicy robili wszystko, by Kijów zniechęcić. Jak powiedział mi jeden z eurodeputowanych, ostatnio można było odnieść wrażenie, że UE cieszy panujący na Ukrainie bałagan, gdyż ten pozwala bez wyrzutów sumienia przekreślać europejskie ambicje Ukraińców. Teraz sytuacja nieco się zmieniła. W Kijowie zapanował spokój, a unijna komisarz do spraw polityki zagranicznej Benita Ferrero Waldner zapewniła, że Bruksela myśli o opracowaniu nowego planu współpracy z Ukrainą, przy czym nowe umowy przewidują np. stworzenie strefy wolnego handlu. Zawarta zgoda zaowocowała więc bardzo wątłą, ale jednak nadzieją.

W tej sytuacji dużą rolę może znowu odegrać Polska. Do ostatniego kijowskiego konfliktu Warszawa się nie mieszała i niektórzy mieli jej to za złe. Moim zdaniem, postąpiono słusznie. W przeciwieństwie do roku 2004, marcowe wybory na Ukrainie przebiegały w sposób demokratyczny i Ukraińcy sami musieli uporać się z wynikłą z nich sytuacją. Teraz jednak Polska może i powinna wrócić do swej roli ukraińskiego orędownika. Pierwszy krok został zrobiony, w dniu mianowania Janukowycza premierem w Kijowie przebywał polski wiceminister spraw zagranicznych Paweł Kowal. Obecność na Ukrainie to jednak za mało. Warszawa musi pamiętać, że jej skuteczność jest wypadkową pozycji Polski w Brukseli i tę pozycję próbować jak najszybciej umocnić. I dla swojego, i dla ukraińskiego dobra.
poprzedni   |   następny wróć
  • Z frontu walki o "kulturę osobistą"
  • Uważajmy na to, co mówimy na Białorusi. Bo w ciągu jednej doby możemy tam zostać aresztowani, osądzeni i skazani – w najlepszym przypadku na karę grzywny – za przeklinanie w miejscu publicznym. A to, że akurat nie wypowiedzieliśmy żadnego niecenzuralnego słowa, nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia. Taka właśnie sytuacja spotkała Andżelikę Borys, szefową nieuznawanego...więcej »
  • Najdłuższa wojna nowoczesnej Azji
  • Pół wieku musiało minąć, nim dwa zwaśnione państwa jednego narodu podpisały wreszcie pokój kończący długoletnią bratobójczą wojnę. Jednak pomimo zawarcia historycznego porozumienia obie Koree, Północną – komunistyczną i Południową – kapitalistyczną, dzielą nadal lata świetlne w poziomie rozwoju gospodarczego, zakresie otwarcia na świat, nie mówiąc już o istniejącej...więcej »
  • Mnisi na barykadach
  • Chociaż od kilkudziesięciu lat Birmą rządzi krwawa wojskowa junta, to jeszcze do niedawna tym dalekowschodnim krajem nie interesował się nawet pies z kulawą nogą. Ta obojętność zmieniła się nieco, kiedy w ostatnich dniach świat zobaczył pokojowo protestujących buddyjskich mnichów, brutalnie bitych na ulicach Rangunu. Tyle tylko, że za świętym oburzeniem Zachodu nie idą żadne konkretne...więcej »
  • Człowiek z Petersburga
  • W ciągu jednej chwili rosyjski prezydent Władimir Putin wyciągnął z politycznego zaplecza zupełnie nieznanego człowieka, czyniąc z Wiktora Zubkowa osobistość numer dwa w państwie. Dziwne, prawda? Ale tylko do czasu, gdy przypomnimy sobie początki kariery politycznej samego Władimira Władimirowicza Putina. Nowy rosyjski premier był do tej pory szefem Federalnej Agencji ds. Monitoringu...więcej »
  • Gul staje okoniem
  • Za każdym razem, kiedy turecki parlament wybiera prezydenta państwa, przypomina to opowiadanie się chorego między dżumą a tyfusem. W Turcji możliwe są jedynie dwa warianty: albo u władzy staje zdeklarowany islamista, albo też przechodzi ona w ręce kogoś, za kim stoi potężna kasta tureckich „świeckich” wojskowych. Niedawny wybór Abdullaha Gula na stanowisko prezydenta oznacza...więcej »
  • Głód
  • W środku Europy znajduje się kraj, którego mieszkańcy nie mają dziś co jeść. Mołdawia staje w obliczu tak wielkiego kryzysu gospodarczego, że jego skutki mogą – zdaniem specjalistów – okazać się poważniejsze niż stalinowski Wielki Głód z 1946 roku. Według szacunków, z głodu zmarło wówczas 150 tysięcy Mołdawian. Katastrofalna susza, jaka nawiedziła tego lata Mołdawię...więcej »
  • Strzał z kapiszona
  • Coraz częściej ulubionym narzędziem uprawiania polityki zagranicznej przez naszych wschodnich sąsiadów staje się szantaż. Tym razem Rosja grozi umieszczeniem pocisków rakietowych krótkiego zasięgu w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską... „Asymetryczna i skuteczna” – taka ma być według rosyjskiego wicepremiera Siergieja Iwanowa (na zdj. piewszy z prawej) odpowiedź...więcej »
  • Rosjanin
  • Umarł Borys Jelcyn. Obejrzeliśmy w telewizji obowiązkowe obrazki pokazujące podpitego prezydenta Rosji, dyrygującego niemiecką orkiestrą wojskową, i wysłuchaliśmy opinii dość banalnych – o człowieku, który doprowadził do rozwiązania ZSRR i do wyboru Władimira Putina. Rzecz jasna, jeszcze trochę o rządach oligarchicznych, a potem informacje o śmierci Jelcyna szybko spadły...więcej »
  • Jak Wiktor z Wiktorem
  • Naszą sąsiadkę Ukrainę dopadła choroba typowa dla dziecięcego wieku demokracji: skłócenie i rozczarowanie większości tamtejszego społeczeństwa. A to dolegliwość, z której się tak szybko nie leczy. Zwłaszcza zaś wtedy, gdy zwaśnione strony nie wykazują woli jakiegokolwiek kompromisu. Symptomy narastającego kryzysu widoczne były na Ukrainie już w dniach pamiętnej „pomarańczowej...więcej »
  • Świat bez Husajna
  • W przedostatni dzień 2006 roku, krótko przed godziną 6 rano (4 rano czasu warszawskiego) w bazie wojsk irackich w szyickiej dzielnicy Bagdadu, Kazimija, powieszony został Saddam Husajn. W tym samym miejscu przez lata torturowano i stracono wiele ofiar jego zbrodniczego reżimu. W krótkiej relacji telewizyjnej nie pokazano samej egzekucji, ale poprzedzające ją chwile, w czasie których strażnicy...więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego